No to zobacz, co się teraz dzieje w Belgii. Przez separatystyczne zapędy Flandrii od dziesiątego czerwca nie są wstanie sformułować rządu. A tam właśnie jest federacja dwóch regionów, ludzie mówią dwoma językami ( holenderski we Flandrii i francuski w Walonii). Żeby było ciekawiej to jest całkiem świerzy podział. Rozpoczął się jakoś w latach dwudziestych minionego wieku. Świadomość odrębności na dobrą ( albo raczej gorszą sprawę) się właśnie kształtuje.Właśnie z powodów różnic (językowych, kulturowych, etc) federacja byłaby najlepsza, bo da się zachować pewnego typu odrębność przy jednolitym prawie...
Też jestem za dalszym jednoczeniem się Europy, ale bariery językowe są jednak trudne do przeskoczenia.
Sorry za offtop, ale trochę siedzę w stosunkach międzynarodowych. No a poza tym jakby nie patrzeć, to Van Hool jest właśnie belgijski.