Quo vadis, MZA?
- Solaris
- Posty: 462
- Rejestracja: 04 sie 2007, 11:08
- Lokalizacja: R-10 - Solaris Urbino 18 Electric IVG
Dopóki nie posypią się kary na pasażerów składających falszywe doniesienia na kierowców/motorowych. To będziemy mieli dalej takie bezhołowie.
A teraz odnośnie omawianego artykułu.
Żeby nie było, że piszę bezpodstawnie, to od paru lat jeżdżę w MZA i sytuacje konfliktowe są na porządku dziennym.
Nikt też jakoś nie chce dostrzec tego, że na jednego prowadzącego pojazd komunikacji miejskiej, przypada setki, jak nie tysiące pasażerów dziennie. Niech chociaż 1% pasażerów przyjdzie z jakąś pretensją do prowadzącego, to nie dziwne, że w pewnym momencie puszczą mu nerwy. Każdy ma określoną dozę cierpliwości. Wspominam tu tylko i wyłącznie o sytuacjach z pasażerami. Dodajmy do tego konfliktowe sytuacje drogowe, to dopiero otrzymamy obraz, jakim stresom są poddawani prowadzący.
I żeby nie było, że jestem stronniczy. Jak w każdej grupie zawodowej lub społecznej są ludzie i taborety. I tych ostatnich zapamiętuje się najbardziej. Co w połączeniu z naszą przywarą narodową, uogólnianie opinii na podstawie zachowania jednostek, mamy to co mamy.
A teraz odnośnie omawianego artykułu.
Żeby nie było, że piszę bezpodstawnie, to od paru lat jeżdżę w MZA i sytuacje konfliktowe są na porządku dziennym.
Nikt też jakoś nie chce dostrzec tego, że na jednego prowadzącego pojazd komunikacji miejskiej, przypada setki, jak nie tysiące pasażerów dziennie. Niech chociaż 1% pasażerów przyjdzie z jakąś pretensją do prowadzącego, to nie dziwne, że w pewnym momencie puszczą mu nerwy. Każdy ma określoną dozę cierpliwości. Wspominam tu tylko i wyłącznie o sytuacjach z pasażerami. Dodajmy do tego konfliktowe sytuacje drogowe, to dopiero otrzymamy obraz, jakim stresom są poddawani prowadzący.
I żeby nie było, że jestem stronniczy. Jak w każdej grupie zawodowej lub społecznej są ludzie i taborety. I tych ostatnich zapamiętuje się najbardziej. Co w połączeniu z naszą przywarą narodową, uogólnianie opinii na podstawie zachowania jednostek, mamy to co mamy.
Jeżdzę juz troszkę. i powiem szczerze że te liczby muszę po swojemu przewartościować. Niebezpiecznych przez rok pracy (takich naprawdę niebezpiecznych) spotkałem, dwóch może trzech. Potencjalnie niebezpiecznych kilkunatsu. To 0,0000000000000001% ludzi których przewiozłem. Upierdliwych też jest mało- to może 1-2% z tych których się wiezie, wiedzący lepiej od ciebie jak prowadzi się pojazd, i któym pasem masz jechać. 90% to zwykli pasażerowie. A gdzie te 8%? Proponuję stworzyć nową kategorię- bezradni. Mają problem ze wszystkim- niektórzy zaliczają ich do grupy upierdliwych, ale oni nie narzekają, nie marudzą, tylko kompletnie nic nie wiedzą, poczynając od CG i gdzie wcisnąć na żądanie a kończąc na ektremalnych przypadkach gdy człowiek ma tablicę boczną i pyta się mnie gdzie dana linia jedzierzeznik pisze:pasazerow mozna podzielic na 3 grupy: niebezpieczni (5%), upierdliwi (25%), i niewidzialni (70%). Ci niewidzialni to po prostu ci normalni, ktorzy setkami tysiecy przewijaja sie przez kazdy pojazd - ich sie po prostu nie pamieta, bo nie wyrozniaja sie niczym szczegolnym. Natomiast ci niebezpieczni i upierdliwi na bardzo dlugo zapadaja w pamiec i wlasnie przez pryzmat takich osob wielu kierowcow patrzy na pasazerow i uwaza ich za "bydlo" itp.
Pogrążacie się coraz bardziej!
Tez juz troszke jezdze. I tez smialo moglbym pozmieniac te liczby. Bylyby zblizone do Twoich, ale nie az tak male w przypadku upierdliwych - to akurat moze wynikac z tego, ze po prostu mialem wiekszego pechaSP45-166 pisze:Jeżdzę juz troszkę. i powiem szczerze że te liczby muszę po swojemu przewartościować. Niebezpiecznych przez rok pracy (takich naprawdę niebezpiecznych) spotkałem, dwóch może trzech. Potencjalnie niebezpiecznych kilkunatsu. To 0,0000000000000001% ludzi których przewiozłem. Upierdliwych też jest mało- to może 1-2% z tych których się wiezie, wiedzący lepiej od ciebie jak prowadzi się pojazd, i któym pasem masz jechać. 90% to zwykli pasażerowie. A gdzie te 8%? Proponuję stworzyć nową kategorię- bezradni. Mają problem ze wszystkim- niektórzy zaliczają ich do grupy upierdliwych, ale oni nie narzekają, nie marudzą, tylko kompletnie nic nie wiedzą, poczynając od CG i gdzie wcisnąć na żądanie a kończąc na ektremalnych przypadkach gdy człowiek ma tablicę boczną i pyta się mnie gdzie dana linia jedzie
P.S. Jak dla mnie, bezradni kwalifikuja sie do upierdliwych
rury
Nigdy nawet tego nie starałem się sugerować. Czasami lubię się pospierać na jakiś konkretny temat, który akurat mnie osobiście dotyczy, i mam o nim pojęcie z autopsji, ale bynajmniej w przeciwieństwie do niektórych nigdy by mi do głowy nie przyszło sugerować, jakoby ktoś miał się ze mną konsultować jako ekspertem, nawet gdybym należał do pewnego klubu (a do niego nigdy nie należałem, nie należę, i nie będę należał, to takie organizacje mi się kojarzą z komuną).Tadek A. pisze:Zgadza się. Akurat mieścisz się w tych 95%.Frencher pisze:A Wawkom (z całym szacunkiem) jest tylko miejscem, które w 95% skupia osoby, które komunikacją zajmują się amatorsko, i nawet nie mają odpowiedniego wykształcenia. jedni znają się trochę więcej, jedni mniej, ale większość to pseudo-eksperci, którzy się tylko za takich uważają.
Odwagą nie jest bycie takim jak inni - odwagą jest bycie sobą
Po odgłosie silnika, na wyłączonym raczej nie odjedzie.
Polecam: http://www.zm.org.pl
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
Szczerze, do tej pory myślałem, że jest to nie możliwe. Nigdy się z tym nie spotkałem.
Polecam: http://www.zm.org.pl
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
Ale ja na prawde się z tym ani razu nie spotkałem. Jeżdżę często z Wilanowskiej i Centralnego. Uważam, że nie jest to problem, jeżeli występuje w mniej niż 1% przypadków. Buraków nie sieją, sami się rodzą.
Polecam: http://www.zm.org.pl
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
- Solaris
- Posty: 462
- Rejestracja: 04 sie 2007, 11:08
- Lokalizacja: R-10 - Solaris Urbino 18 Electric IVG
To niewiele jeszcze widziałeś. "Pytajniki" na DWC są na porządku dziennym. W czasie jednego postoju od kilku, do kilkunastu.kajo pisze:Ale ja na prawde się z tym ani razu nie spotkałem. Jeżdżę często z Wilanowskiej i Centralnego. Uważam, że nie jest to problem, jeżeli występuje w mniej niż 1% przypadków. Buraków nie sieją, sami się rodzą.
, i tak w kółko.O której autobus odjeżdża, czy jedzie tedy, czy owędy, skąd odjeżdża jakiś tam autobus, jak dojechać na jakąś tam ulicę
Niestety spotkało mnie takie coś na pętli Gocław, patrzylem na rozkład a kierowca raczył zamknąć drzwi i odjechać. Od tego czasu nie idę do rozkladów a patrzę na rozkłady u kierowcy, jeśli ich nie widac to się pytam i nie rozumiem co ma być w tym złego.MZ pisze:kajo pisze:Po odgłosie silnika, na wyłączonym raczej nie odjedzie.Tego też nigdy nie można być pewnym - pewien kierowca Ikarusa najpierw zamykał drzwi, a sekundę później odpalał silnik i szybko ruszał. Taka "zabawa".
