Ikarus 5780 Nie jestem świadkiem Jehowy. Jestem ateistą. Żeby była jasność.
jako chrześcijanin nie mam żadnego obowiązku nawracać ludzi do swoich racji. Gdybyś napisał(a), że ma nawracać ludzi ze złej drogi, owszem byłaby to prawda
A czym to się, według chrześcijańskiego punktu widzenia, różni? Jeśli ktoś wiarę zatracił, albo przyjął inną to z punktu widzenia chrześcijańskiego – zbłądził. Nawrócenie go na dobrą drogę jest tym samym, co nawrócenie go na swoją wiarę, czyli do swoich racji.
bliźnim jest dla mnie każdy, więc nie jest to grupa, którą się powiększa.
Z tymi „bliźnimi” to faktycznie jest problem. Ja rzeczywiście nieco niefortunnie tutaj użyłem tego terminu na określenie grupy współwyznawców, a tak nie musi być. To tylko jedna z wielu interpretacji tego, kim jest bliźni. Podobnie, jak Twoja, że bliźnim jest każdy człowiek na ziemi. Oba stanowiska rodzą poważne problemy, jeśli potraktować je jako ostateczne, bo mocno wpływają na sens niektórych słów – choćby właśnie tych, które przytoczyłeś: „kochaj bliźniego jak siebie samego”. Nie upieram się przy moim, po prostu tak tu tego użyłem – podkreślam – być może na wyrost.
Po trzecie, cel w naszej religii nie uświęca środków (jak nawracanie mieczem). Doskonale wiem, że jak się słucha O. Rydzyka albo to można dojść do takiego przekonania, ale każdy kto się trochę orientuje wie, że nie jest to dobry wzór wiary.
Nie słucham Rydzyka i nigdy nie słuchałem, więc nie wiem.
Rozumiem, że masz inne zdanie na pewne poglądy, szanuję to, ale proszę Cię nie wypisuj bzdur, jeśli nie wiesz, nie orientujesz się, zamilcz. Pisz o swoich przekonaniach, ale nie pisz jacy to są chrześcijanie i katolicy jeśli nie masz pojęcia o wierze katolickiej, a jeśli masz to na pewno niewystarczające.
Nie jestem fachowcem w sprawach chrześcijaństwa, niemniej...gdzie te bzdury? Bo chyba nie te zarzuty powyżej ...albo poniżej. Nie polemizuję z choćby jednym zdaniem, które napisałeś o sądzeniu, niebie, piekle, itd. Jeśli więc to było wymierzone we mnie jako jakieś kontrargumenty to jest to walka z wiatrakami
A poza tym – ja nie piszę o tym, jacy są chrześcijanie/katolicy.
Biblia, a szczególnie fragmenty Starego Testamentu zawierają zdeaktualizowany już przez Chrystusa porządek rzeczy
Moje prywatne zdanie jest takie, że Starego z Nowym Testamentem raczej pogodzić nie sposób. Niemniej jako porządny chrześcijanin powinieneś wiedzieć, że nikt i nic nie zdeakutalizował choćby przecinka ze Starego Testamentu. Nawet ów Wojtyła/JP II, którego chyba czytałeś, przestrzegał przed częstym błędem przydawania większego znaczenia słowom, nauce Nowego Testamentu w porównaniu do Starego.
Co do Twojego drugiego i trzeciego fragmentu (zwłaszcza drugiego) to nie mam na miejscu gotowej odpowiedzi, ale zastanowię się nad tym i Ci albo odpiszę później, albo przy okazji pogadamy sobie na żywca
blinski napisał:
doprowadzasz sprawę do absurdu, ponieważ w ten sposób można usprawiedliwiać i islamistów, którzy nakazy koranu rozumieją w ten spośób, żeby zabić jak największą liczbę niewiernych. niestety, kiedy realizowanie praw danej religii staje się dla jednostki ważniejsze niż reguły współegzystowania w społeczeństwie, nie dzieje sie dobrze. we współczesnym świecie takie 'psie obowiązki' trzeba schować do kieszeni.
To nie jest doprowadzenie sprawy do absurdu. Rzeczywiście, daje to pewne usprawiedliwienie np. muzułmanom. A niech i tak będzie. (chociaż tu ich usprawiedliwienie będzie oparte na podstawie teologicznej, którą z kolei wielu ma w głębokim poważaniu). Jeśli nawet zgodnie z ich wiarą, są usprawiedliwieni (czego nie jestem pewien, nie znam w zasadzie Koranu), nie znaczy to, że nie można im stawiać oporu, nie można z nimi walczyć, tępić ich przekonań i działan, albo przynajmniej sie z nimi nie zgadzać.
A to, że realizowanie praw danej religii kosztem reguł współegzystowania w społeczeństwie nie jest czymś dobrym to jest Twoja opinia (moja zresztą też). Nie zawsze zresztą ma to sens, bo niekiedy jedno i drugie jest tym samym.
Natomiast, że we współczesnym świecie należy obowiązki religijne „schować do kieszeni” – a niby dlaczego? Cóż takiego jest we współczesnym świecie innego?