Mamy pierwszy poranny szczyt linii
738 za sobą, więc pora na małe podsumowanie.
Muszę przyznać że jestem nieco zawiedziony ale do rzeczy...
Czekam sobie na kurs do Radzymina który ma być na moim przystanku o 7:00. W międzyczasie widzę jadący już przed 7 kurs linii 738 do Warszawy, a w nim komplet miejsc siedzących i kilka osób stojących. Jadąc do Radzymina mijamy w Słupnie inną brygadę - w Ikarusie nie wszystkie miejsca siedzące zajęte.
Brygada którą jechałem ledwo się wyrobiła na kurs powrotny gdyż jest planowo 2 minuty postoju, a kierowca jechał naprawdę dynamicznie - nie wyobrażam sobie takiej jazdy w zimę, a co za tym idzie trzymania się rozkładu jazdy.
Kurs którym jechałem tak naprawdę zapełnił się w największym stopniu bezpośrednio na samej pętli. Potem w Radzyminie i Słupnie wsiadały pojedyncze osoby, i tak granicę Marek przekroczyliśmy bez kompletu miejsc siedzących w MANie. Jazda do przystanku Piotra Skargi zajęła godzinę mimo że kierowca tam gdzie się dało jechał naprawdę sprawnie.
Podróż umordowała mnie niemiłosiernie (przypomniała mi się jazda kultowym dawnym 125 i jego tasiemcowa trasa niczym brazylijska telenowela).
Przyznam iż spodziewałem się lepszej frekwencji (szczególnie w porannym szczycie), ale jak sobie pomyślę że miałbym tyle jeździć z Radzymina co dzisiaj to zaczynam mieszkańców tej gminy rozumieć.
I jedna uwaga natury technicznej - kierowca jechał pierwszy raz i pytał się pasażerów jak ma zawrócić

jak mu ludzie wskazali te pseudo-rondo nie chciał uwierzyć że po tym czymś może jeździć komunikacja.