Teokryt pisze:wokół Stacji metra obrośnie monokultura mieszkalna, rzadko biurowa. Wokół tramwaju jest różnie gdyż są często przystanki tego środka komunikacji wiec przystanek nie musi obrastać na dużym obszarze a może być to zabudowane równomiernie wzdłuż całej trasy. Metro działa dosłownie jak czarna dziura, w jednym miejscu wsysa ludzi w innym wyrzuca.
Piszesz nieprawdę na podstawie ekstrapolacji tego, co zaobserwowałeś w Warszawie w dodatku nie próbując dojść do rzeczywistych przyczyn takiego stanu rzeczy.
1. Metro nie musi powodować powstawania żadnej monokultury - czy to biurowej czy przemysłowej czy jakiejkolwiek innej
2. Metro nie działa jak czarna dziura, wszystko zależy od tego, jak zorganizowane jest miasto.
A teraz konkretnie:
To co miało miejsce na Kabatach powstało w wyniku splotu szeregu okoliczności które ostatecznie doprowadziły do powstania takiego a nie innego efektu finalnego. Po pierwsze, co jest absolutnym ewenementem na skalę Polski po 1945, w wyniku zawirowań politycznych i kryzysu l. 80-tych (spowolnienie tempa powstawania Ursynowa i Natolina) infrastruktura wyprzedziła zagospodarowanie przestrzenne. Po drugie, w wyniku zmian ustrojowych i kompromitacji peerelowskiego budownictwa wielorodzinnego, zaniechano dalszej rozbudowy osiedli z wielkiej płyty ograniczając się do kończenia tego co było w budowie. Splot tych czynników, połączonych z relatywnie klarowną sytuacją kabackich gruntów, doprowadził do rozpoczęcia budowy pierwszej większej urbanizacji post peerelowskiej. Budowa osiedli, standardem wiele nie odbiegających od blokowisk PRL poza użyciem innych materiałów i zwiększenia metrażu idealnie trafiło w budzące się dążenie do poprawy warunków oraz pojawienie się w Warszawie pierwszych przedstawicieli wielkomiejskiej klasy średniej. Sukces pierwszych projektów, budowanych jeszcze przez SBM Ursynów, połączony z głodem "lepszych" mieszkań, burdelem w przepisach ułatwiającym developerom agresywne zagospodarowywanie przestrzeni ORAZ CO NIEZWYKLE WAŻNE GOTOWĄ INFRASTRUKTURĄ TRANSPORTOWĄ przesądził o sukcesie. Teraz tylko dopiszmy sobie brak MPZP i mamy współczesne Kabaty (i Służewiec na podobnej zasadzie).
Natomiast to nie jest jedyny możliwy scenariusz związany z metrem. Zresztą, jak już napisano w wątku - obecnie Kabaty nie są już monokulturą, handel i usługi jednak pojawiły wzdłuż KEN (a tam jakby nie patrzeć pod ziemią jest metro, z tym że ono akurat z tym procesem nie ma nic wspólnego). Po pierwsze, miasto można prawidłowo strefować tylko trzeba chcieć - patrz Miasteczko Wilanów. Jakich by psów na nim nie wieszać, dopóki ktokolwiek nie zacznie grzebać przy MPZP to powstanie świetne miejsce do życia (krytykom tempa polecam przypomnieć sobie czas powstawania handlu na Ursynowie i Kabatach oraz jak ten handel obecnie wygląda). Po drugie, metro nie będzie czarną dziurą w przypadku gdy jest bogata infrastruktura transportowa. Metro wchłonie każdego w mieście satelickim jak Tarchomin, Józefosław, Legionowo czy Piaseczno (w tych dwóch ostatnich wyjątkami byliby ludzie mieszkający w strefie dojścia stacji PKP), natomiast już z Żoliborza - niekoniecznie. Wokół metra mogą powstać biura, mogą mieszkania a mogą usługi - wszystko kwestia planowania i przeznaczenia terenu. Jedyna różnica jest taka, że po powstaniu metra proces ten znacznie przyspiesza.