Oczywiście.rosier pisze:Rozumiem, że czerpiesz przyjemność z tego jak pracujesz np. na komputerze i w tym czasie ktoś stoi nad Tobą i gapi się na to co robisz? A najlepiej jeszcze, jak dogaduje "tutaj błąd gramatyczny w Wordzie zrobiłeś!", "gdzie klikasz tą, myszką, ja bym to lepiej zrobił!"
Quo vadis, MZA?
Miśki ptyśki, sprawa rozbija się przede wszystkim o mentalność - zarówno pasażerów, jak i kierowców.
Przywołam przykład najlepiej mi znany - Szwecji.
Na południu Szwecji w Skane każdy autobus kabiny praktycznie nie ma. Bo kierowca jest jednocześnie sprzedawcą biletów.
W Warszawie, jak i zapewne w całej Polsce to nie przejdzie, przynajmniej na razie, bo jak w Szwecji pasażer wchodzi do autobusu, to praktycznie każdy bez wyjątku z uśmiechem na twarzy wita się kulturalnie i przyjacielsko z kierowcą. Kierowca odwdzięcza mu się tym samym, często ucinając niemalże krótką pogawędke o tzw. dupie Maryni.
Nie ma też innych chorych zasad jak choćby bezwględny zakaz wypuszczania/wpuszczania pasażerów poza przystankiem pod karą śmierci mimo sprzyjających warunków.
Gdy byłem młody szedłem sobie raz z matką poboczem kawałka drogi, którym jeżdżą tylko autobusy. Przystanku nie było ani 200 metrów przed nami, ani przynajmniej 300 za nami. Przejechało pięć autobusów i KAŻDY kierowca zatrzymywał się, otwierał drzwi i z uśmiechem na twarzy pytał się, czy przypadkiem nie wędrujemy właśnie na przystanek i czy nie chcemy się zabrać tutaj, bo to daleko etc.
W Polsce natomiast 95% pasażerów ma na twarzy wypisany grymas jakby go właśnie przybijano do krzyża (sam mam taki).
I kierowcy w zdecydowanej większości mają taką samą radosną minę i radosne usposobienie jak ich pasażerowie.
Ot, cały problem.
Przywołam przykład najlepiej mi znany - Szwecji.
Na południu Szwecji w Skane każdy autobus kabiny praktycznie nie ma. Bo kierowca jest jednocześnie sprzedawcą biletów.
W Warszawie, jak i zapewne w całej Polsce to nie przejdzie, przynajmniej na razie, bo jak w Szwecji pasażer wchodzi do autobusu, to praktycznie każdy bez wyjątku z uśmiechem na twarzy wita się kulturalnie i przyjacielsko z kierowcą. Kierowca odwdzięcza mu się tym samym, często ucinając niemalże krótką pogawędke o tzw. dupie Maryni.
Nie ma też innych chorych zasad jak choćby bezwględny zakaz wypuszczania/wpuszczania pasażerów poza przystankiem pod karą śmierci mimo sprzyjających warunków.
Gdy byłem młody szedłem sobie raz z matką poboczem kawałka drogi, którym jeżdżą tylko autobusy. Przystanku nie było ani 200 metrów przed nami, ani przynajmniej 300 za nami. Przejechało pięć autobusów i KAŻDY kierowca zatrzymywał się, otwierał drzwi i z uśmiechem na twarzy pytał się, czy przypadkiem nie wędrujemy właśnie na przystanek i czy nie chcemy się zabrać tutaj, bo to daleko etc.
W Polsce natomiast 95% pasażerów ma na twarzy wypisany grymas jakby go właśnie przybijano do krzyża (sam mam taki).
I kierowcy w zdecydowanej większości mają taką samą radosną minę i radosne usposobienie jak ich pasażerowie.
Ot, cały problem.
W Gdyni multum autobusów nie ma kabiny, a sprzedaż biletów w busie jest czymś całkowicie normalnym i bardzo częstym. Może tylko z uśmiechami jeszcze nie umiemy, ale to wina poziomu GDP.BJ pisze:W Warszawie, jak i zapewne w całej Polsce to nie przejdzie
PS. Jak chcesz szpanersko pisać Skanię po szwedzku, to pisz całkowicie (Skåne)
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
coś bym miłego na tą pyskówkę odpowiedział, ale na takim poziomie to się gadać odechciewa.fraktal pisze:Tak więc drodzy kierowcy, musicie je zdemontować, bo ciągle jesteście obserwowani, jeśli to Was rozprasza
117 119 130 138 167 168 174 210 318 504 N36 N37
Zmienianie komunikacji miejskiej należy zacząć od zmieniania ZTMu.
Zmienianie komunikacji miejskiej należy zacząć od zmieniania ZTMu.
Niezabudowana, niezafoliowana kabina pozwala pasażerom zorientować się, że kierowca zachowuje się dziwnie, co stwarza podejrzenia, że jest nietrzeźwy. Ktoś powie, że rzadko się to zdarza, a mnie się raz zdarzyło i wtedy pasażerowie uniemożliwili zygzakującemu kierowcy dalszą jazdę (to było w latach 90-tych na Krakowskim Przedmieściu).
Ciekawe... bo jakoś nie zauważyłem...Adam G. pisze:Dążymy do zachodnich standardów - zniesienia "właścicielstwa" wozów
[ Dodano: 23 Kwi 2010 03:43 ]
BJ pisze:Nowy kierownik chyba nie chce od razu mieć opinii siusiaka.
Tylko że właśnie nowy kierownik przyczepił się już wpisywania niezgodnych ze stanem faktycznym godzin wyjazdów i zjazdów przez "służby Dozoru Mienia".
[ Dodano: 23 Kwi 2010 03:59 ]
Nie popapadjmy w paranoję! Trzeba kierowcy patrzeć na ręcę, bo a noż widelec pijany? Od takich kontroli jest pracodawca lub Policja, no ale czego wymagać, jeśli kierowca wyjeżdża rano z "zajezdni", w której nie ma nawet dyspozytora?jgas pisze:Niezabudowana, niezafoliowana kabina pozwala pasażerom zorientować się, że kierowca zachowuje się dziwnie, co stwarza podejrzenia, że jest nietrzeźwy. Ktoś powie, że rzadko się to zdarza, a mnie się raz zdarzyło i wtedy pasażerowie uniemożliwili zygzakującemu kierowcy dalszą jazdę (to było w latach 90-tych na Krakowskim Przedmieściu).
BJ pisze:Miśki ptyśki, sprawa rozbija się przede wszystkim o mentalność - zarówno pasażerów, jak i kierowców.
Przywołam przykład najlepiej mi znany - Szwecji.
(...)
Ot, cały problem.
No ale to, że kierowca zygazkuje to widać nawet z końca autobusu. A i tak chyba nie da się aż tak zafoliofać kabiny, żeby w razie czego nie było do niej wglądu.jgas pisze:Niezabudowana, niezafoliowana kabina pozwala pasażerom zorientować się, że kierowca zachowuje się dziwnie, co stwarza podejrzenia, że jest nietrzeźwy. Ktoś powie, że rzadko się to zdarza, a mnie się raz zdarzyło i wtedy pasażerowie uniemożliwili zygzakującemu kierowcy dalszą jazdę (to było w latach 90-tych na Krakowskim Przedmieściu).
Popatrz, jaka franca!
Nie mówimy tu o całkowicie otwartych (niezabudowanych) kabinach (jednak te w Gdyni mnie rażą, szczególnie w kontekście możliwości napaści na kierowcę) - niech one mają nawet pancerne szyby, tylko po co jeszcze te szyby zaklejać?
Panowie kierowcy, uwierzcie, że celem pasażerów jest dostanie się z miejsca na miejsce środkiem transportu, a nie wpatrywanie się Wam na ręce. Myślę, że więcej ten problem jest wymyślony, a nie realny - bardziej Wam chodzi o to, by nikt nie mógł patrzeć, niż to, że rzeczywiście tłumy tam Wam wiszą nad kierownicą. A jak będzie ścisk to i tak będziecie mieli glonojadów na tej szybie.
BP, NMSP
Panowie kierowcy, uwierzcie, że celem pasażerów jest dostanie się z miejsca na miejsce środkiem transportu, a nie wpatrywanie się Wam na ręce. Myślę, że więcej ten problem jest wymyślony, a nie realny - bardziej Wam chodzi o to, by nikt nie mógł patrzeć, niż to, że rzeczywiście tłumy tam Wam wiszą nad kierownicą. A jak będzie ścisk to i tak będziecie mieli glonojadów na tej szybie.
W Twoich ulubionych inaczej autobusach, szyb w obudowie kabiny jest mniej więcej tyle, ile w wozie opancerzonym, a i tak zdarzają się przypadki ich doklejania.drapka pisze:A i tak chyba nie da się aż tak zafoliofać kabiny, żeby w razie czego nie było do niej wglądu.
Ekhm... polonista?levar pisze:Nie popapadjmy w paranoję! Trzeba kierowcy patrzeć na ręcę, bo a noż widelec pijany?
BP, NMSP
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Ciekawość to pierwszy stopień do piekłaBastian pisze:Co ty robisz za tą kierownicą?![]()
![]()
Ty "nie uważasz", bo o ile pamiętam, nie woziłeś nigdy św. pasażerów autobusem kilka godzin dziennie. Jako nieco bardziej doświadczony w tym temacie informuję Cię, że to przeszkadza i to bardzo, przy czym wcale nie muszę odwracać głowy, bo jak ktoś wyżej słusznie stwierdził, kąt widzenia ludzkiego oka jest dość duży. No i jakimś dziwnym trafem jak np. stanę na czerwonym świetle i odwrócę się w stronę takiego delikwenta, to speszony natychmiast odwraca głowę... Tak więc problem inwigilacji pasażerskiej istnieje, a te okleiny na kabinach, od których zresztą zaczęła się cała dyskusja, może nie załatwiają sprawy w 100%, ale dają spory komfort psychiczny, a w przypadku prowadzącego jakikolwiek pojazd, jest to niesłychanie ważne.fraktal pisze:Ja sam nie uważam, żeby to w czymkolwiek przeszkadzało kierowcy, zwłaszcza że podczas jazdy powinien obserwować drogę, a więc patrzyć przez przednią szybę, a nie odkręcać się do tyłu czy za bardzo w bok, żeby zobaczyć, czy nikt go nie podgląda.
rury
-
prosper5250
- Posty: 654
- Rejestracja: 11 lip 2007, 20:57
- Lokalizacja: Białołęka-Ratusz
Ja czasami specjalnie idę na przód, by pogapić sie na kiera - jak prowadzi, czy pstryka awaryjnymi, kiedy wpatruje się w lusterka itd - a wszczególności kiedy kiero jest "stalowy" a linia jadąca Grotem - wtedy to dopiero zachodzi manualna ekwilibrystyka 
A mnie tam nie przeszkadza, jak mi się patrzą na ręce. Wręcz przeciwnie. Skoro się patrzą, to pewnie zazdroszczą pracy i umiejętności. A to nobilituje
A co do tego ogłoszenia to sam nie wiem. Jak dostanę taki oklejany wóz to co mam odmówić jazdy, czy samemu zrywać te taśmy? Przecież jak rozumiem konsewkencje zostaną wyciągnięte względem mnie... ](*,)](./images/smilies/eusa_wall.gif)
A co do tego ogłoszenia to sam nie wiem. Jak dostanę taki oklejany wóz to co mam odmówić jazdy, czy samemu zrywać te taśmy? Przecież jak rozumiem konsewkencje zostaną wyciągnięte względem mnie...
Tak, ale nie wiadomo z jakiego powodu (zmęczony? taki ma styl jazdy? z wozem coś niehalo?) Jeśli z półotwartej kabiny dobiega smród gorzały, to sprawa się szybko wyjaśnia.drapka pisze:No ale to, że kierowca zygzakuje to widać nawet z końca autobusu.
Sam jestem zawodowym kierowcą (nie autobusu) i wiem, jak często koledzy zza kółka jeżdżą "po kielichu".