z autopsji wiem, że takich nauczycieli to wyrzuca się, bo są niewygodni dla szkoły...R-11 Kleszczowa pisze:Problem IMHo tkwi w tym, że wielu, naprawdę wielu nauczycieli nie potrafii stać się dla ucznia autorytetem- osobą, z którą mozna pogadać- dosłownie: pogadać o wszystkim.
Szkolne mundurki - nowa inicjatywa R. Giertycha
Moderator: Szeregowy_Równoległy
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27730
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
ctrl-c, ctrl-v z paru postów wsteczlevar pisze: Szkoła może mieć swój własny statut, system oceniania itp. Jeśli można było wprowadzić identyfikatory, dałoby też radę wprowadzić odpowiednie zarządzenia stanowiące normy strojów.
i znów.levar pisze:A sposób egzekwowania? Moja mama mówiła, że miała nauczyciela, który np. pytał na lekcji dziewczyny z umalowanymi poaznokciami. Pokaż mi ucznia, który lubi odpowiadać przy tablicy (nie dotyczy kujonów).
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Cymański? to on wołał z trybuny, że to nasza tradycjaBastian pisze:Wyobraźmy sobie, że jego następcą zostanie ten poseł (nie pamiętam, który to był), który publicznie popierał bicie dzieci. Niemożliwe? Nie sądzę.
[ Dodano: 2006-07-25, 23:57 ]
nie może, nie znaczy, że nie robiBastian pisze:[W tej chwili nauczyciel nie może nawet wyrzucić za drzwi ucznia, któy mu uniemożliwia prowadzenie lekcji.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
jak chodziłem w Wlk. Brytanii do szkoły, to tam normalnie funkcjonowało zawieszanie ucznia w jego prawach, co było równoznaczne z tym, że w szkole nie mógł przebywać, dłuższe przetrzymywanie po lekcjach, w skrajnych przypadkach nie krępowano się wezwać policji, a i pewnie - w razie konieczności - skorzystanoby z opcji wyrzucenia ucznia ze szkoły i wszyscy byli szczęśliwi.Bastian pisze:W tej chwili nauczyciel nie może nawet wyrzucić za drzwi ucznia, któy mu uniemożliwia prowadzenie lekcji.
U nas dużo zależy od nauczyciela - jak się niektórym podpadnie, zwłaszcza wiekowym i tym samym, wpływowym nauczycielom, to nie ma zmiłuj się...
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Nie rozumiem Twojej odpowiedziFikander pisze:ctrl-c, ctrl-v z paru postów wsteczlevar pisze: Szkoła może mieć swój własny statut, system oceniania itp. Jeśli można było wprowadzić identyfikatory, dałoby też radę wprowadzić odpowiednie zarządzenia stanowiące normy strojów.
i znów.levar pisze:A sposób egzekwowania? Moja mama mówiła, że miała nauczyciela, który np. pytał na lekcji dziewczyny z umalowanymi poaznokciami. Pokaż mi ucznia, który lubi odpowiadać przy tablicy (nie dotyczy kujonów).
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36191
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Każdy wie swoje i - paradoksalnie - każdy ma swoją rację. Rzeczywiście relacja popytu do podaży jest ściśle związana z miejscem, specjalnością itp.Hieronim pisze:Ciągnięcie tej dyskusji nie ma sensu. Ja swoje wiem, bo moja dobra koleżanka szukała pracy w szkole. I nie znalazła jej tak od razu...
Faktem jest jednak, że zdolniejszych odstraszają płace. Sama wielkość popytu nie jest najważniejsza, trzeba wziąć pod uwagę, że uczelnie od ładnych kilku lat produkują absolwentów i zaczyna ich być nadmiar. I obawiam się, że rzeczywiście do szkoły pchają się w sporej mierze (i co z tego, że w dużej ilości?) ci, którzy nie "upchnęli się" lepiej. Bo po prostu zaczyna brakować pracy dla ludzi z wyższym wykształceniem.
Za to nie ma kierowców, dekarzy...
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
- Paweł_K
- Taki ligowy Bełchatów
- Posty: 5048
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:12
- Lokalizacja: W-wa Gocławek (HQ)
- Kontakt:
W trakcie 4 roku na PW uczęszczałem na kurs pedagogiczny, bo zabezpieczałem sobie możliwość pójścia do pracy w szkole. Na wielu zajęciach poruszaliśmy problem powołania wśród nauczycieli - znamienny był przypadek studentki pedagogiki która potem uczyła w szkole - nie radziła sobie z uczniami, nie miała żadnego kontaktu z dziećmi, po prostu nie znosiła dzieci. Zapytana, dlaczego w takim razie została nauczycielką, odpowiedziała "bo mi tak dobrze szło na studiach i miałam takie dobre oceny że szkoda to było zmarnować"... wypowiedź tą pozostawię bez komentarza, bo nader wymownym komentarzem są kubeł na głowie anglisty i nauczyciel wyzywający uczniów od niedorozwojów (kiedyś na TVN-ie był taki materiał)...Bastian pisze:Rzeczywiście relacja popytu do podaży jest ściśle związana z miejscem, specjalnością itp.
And if the band you're in starts playing different tunes
I'll see you on the dark side of the moon
Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...
I'll see you on the dark side of the moon
Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...
-
Jožin z bažin
- Posty: 1207
- Rejestracja: 31 mar 2008, 17:51
- Lokalizacja: z bažin
- Kontakt:
To ja też zadam Ci pytanie: wiesz, jak musi się czuć dzieciak w stonowanym, skromnym ubraniu za 150 PLN w sumie (czyli mniej, niż kosztuje sama koszulka niejednego "modnisia"), otoczony zewsząd gromdą ociekających forsą i szpanem "modely"? Zapewniam Cię, że jeśli nie wchodzi w grę czynnik finansowy, a dzieciak ma dosyć silną osobowość, to MAŁO KTÓRY rodzic zdecyduje się na taki zakaz (nakaz)!Bastian pisze:A to ja ci zadam pytanie podstawowe: pozwoliłbyś swojej córce iść do szkoły w takim ubraniu?
[ Dodano: 2006-07-26, 11:19 ]
Szkoda, że rodzice też NIE SĄ. I NIE MA TAKIEGO KOGOŚ KTO JEST! A w dodatku każda próba spowodowania, żeby szkoła przejęła choć część niespełnianego przez rodziców obowiązku, jest torpedowana przez tego typu bezrefleksyjnych legalistówFikander pisze:Od nauczania przedmiotu, wystawiania ocen, pilnowania porządku. NIE JEST od wykładania moralności i decydowania, czy krótkie bluzeczki są ok, czy nie.
[ Dodano: 2006-07-26, 11:31 ]
O matko, a cóż to znów za obsesje?! Czy nauczanie podstawowych zasad współżycia społecznego, uniwersalnych zasad cechujących nowoczesne i cywilizowane społeczeństwo czy choćby podstawowych reguł pozwalających przetrwać w jednym kawałku w obecnym świecie (jak ustrzegać się narkotyków, stręczycieli etc) jest niezgodne z czyimiś "przekonaniami"? Jeśli z Twoimi, to szczere wyrazy współczucia. Zachowujesz się jak ci ultrakatole, co uważają przejście obok obrazu JPw bez klęknięcia za "obrazę uczuć religijnych". A może nauczanie tego, o czym wcześniej napisałem, to nie jest wychowanie?Fikander pisze:Konstytucja, artykuł 48 stwierdza, że rodzice mają prawo do wychowywania dzieci wedle swoich przekonań. Szkoła NIE MA PRAWA wpajać dziecku wartości niezgodnych z ich przekonaniam.
[ Dodano: 2006-07-26, 11:36 ]
Dokładnie tak. Szkoła wychowuje tak, czy siak, nawet mimochodem. To się po prostu dzieje samoczynnie w przypadku bardzo młodych osób. Wszystko, co widzą i słyszą wpływa na ich psychikę (w mniejszym lub większym stopniu) i kształtuje ich osobowość. Udawanie, że tak nie jest trąci absurdem.hafilip84 pisze:to niech beda ze swoimi dziecmi w szkole w czasie w lekcji... proces wychowawczy trwa nawet w czasie w snu dziecka... tym bardziej w czasie dnia - rowniez w szkole... i ja nie mowie, ze wychowanie to wpajanie dzieciakowi jakis zasad... ale to przedewszystkim przygotowanie do zycia w spoleczenstwie, niezaleznie od tego jakie to spoleczenstwo jest...Fikander pisze:Nie, wychowywać mają (i mają prawo) rodzice.
Na pierwszych zajęciach związanych ze specjaizacją nauczycielską usłyszałam, że żeby być nauczycielem, trzeba mieć "powołanie"- bo: 1. to praca o niskim prestiżu społecznym (o zgrozo!- no ale cóż, w takiej rzeczywistości przyszło nam żyć, pracy nauczyciela się nie docenia), 2. praca jest nisko opłacana, 3. wcześniej czy później u większości nauczycieli występuje "wypalenie zawodowe"- bo ile można uczyć nowych ludzi tego samego i cały czas robić to z pasją...
Ja zrezygnowałam ze specjalizacji. Doszłam do wniosku, że po kilku latach w podstawówce nie będę miała cierpliwości tłumaczyć dzieciakom najprostszych rzeczy, w gimnazjum- uczniowie wejdą mi na głowę, a żeby pracować w liceum/ technikum- trzeba mieć olbrzymią wiedzę i polot, żeby się uczniowi nie dać zagiąć, być autorytetem i jednocześnie pomagać rozwijać zainteresowania wybitnym uczniom.
Na specjalizację nauczycielską na moim wydziale ciągną tłumy. Założę się, że jeśli 15% studentów będzie dobrymi nauczycielami i i jeszcze się w tej pracy spełni- to i tak będzie dobrze.
Ja zrezygnowałam ze specjalizacji. Doszłam do wniosku, że po kilku latach w podstawówce nie będę miała cierpliwości tłumaczyć dzieciakom najprostszych rzeczy, w gimnazjum- uczniowie wejdą mi na głowę, a żeby pracować w liceum/ technikum- trzeba mieć olbrzymią wiedzę i polot, żeby się uczniowi nie dać zagiąć, być autorytetem i jednocześnie pomagać rozwijać zainteresowania wybitnym uczniom.
Na specjalizację nauczycielską na moim wydziale ciągną tłumy. Założę się, że jeśli 15% studentów będzie dobrymi nauczycielami i i jeszcze się w tej pracy spełni- to i tak będzie dobrze.
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
To nie do końca tak - brakuje pracy dla ludzi z "popularnymi" kierunkami w rodzaju marketingu czy innej sprzedaży, zwłaszcza szkolonymi na prywatnych uczelniach o nienajlepszej renomie. Sądzę jednak, że absolwent tego samego popularnego kierunku po SGH raczej pracę znajdzie.Bastian pisze: Bo po prostu zaczyna brakować pracy dla ludzi z wyższym wykształceniem.
Za to nie ma kierowców, dekarzy...
No i od lat brakuje na rynku pracy inżynierów i to w zasadzie wszystkich branż, od informatyków po klasycznych inżynierów budowlanych.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.