Szkolne mundurki - nowa inicjatywa R. Giertycha

Moderator: Szeregowy_Równoległy

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36191
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 26 lip 2006, 13:06

dennis pisze:
Bastian pisze:A to ja ci zadam pytanie podstawowe: pozwoliłbyś swojej córce iść do szkoły w takim ubraniu?
To ja też zadam Ci pytanie: wiesz, jak musi się czuć dzieciak w stonowanym, skromnym ubraniu za 150 PLN w sumie (czyli mniej, niż kosztuje sama koszulka niejednego "modnisia"), otoczony zewsząd gromdą ociekających forsą i szpanem "modely"? Zapewniam Cię, że jeśli nie wchodzi w grę czynnik finansowy, a dzieciak ma dosyć silną osobowość, to MAŁO KTÓRY rodzic zdecyduje się na taki zakaz (nakaz)!
Oczywiście, masz rację! Tylko że tu właśnie ja widzę problem. Otóż większość z rodziców, którzy nie wyobrażają sobie zakazywania czegokolwiek własnym ukochanym pociechom, tym bardziej się nie zgodzi, by w czymkolwiek je ograniczali nauczyciele. Ja nie zgaduję, ja wiem, że tak to właśnie wygląda. Szkoła niewiele może uczynić wbrew rodzicom.
dennis pisze:
Fikander pisze:Od nauczania przedmiotu, wystawiania ocen, pilnowania porządku. NIE JEST od wykładania moralności i decydowania, czy krótkie bluzeczki są ok, czy nie.
Szkoda, że rodzice też NIE SĄ. I NIE MA TAKIEGO KOGOŚ KTO JEST! A w dodatku każda próba spowodowania, żeby szkoła przejęła choć część niespełnianego przez rodziców obowiązku, jest torpedowana przez tego typu bezrefleksyjnych legalistów :evil:
Widzisz... Najpierw muszą do tego dojść rodzice. Dopiero potem pozwolą to robić szkole. Pewnie nasze pokolenie będzie do tego podchodziło rozsądniej, pokolenie obecnych rodziców w znacznej mierze kupuje swym dzieciom szczęście - nie po to przecież, by kto inny tym dzieciom to zabierał, nie?
dennis pisze:
Fikander pisze:Konstytucja, artykuł 48 stwierdza, że rodzice mają prawo do wychowywania dzieci wedle swoich przekonań. Szkoła NIE MA PRAWA wpajać dziecku wartości niezgodnych z ich przekonaniam.
O matko, a cóż to znów za obsesje?! Czy nauczanie podstawowych zasad współżycia społecznego, uniwersalnych zasad cechujących nowoczesne i cywilizowane społeczeństwo czy choćby podstawowych reguł pozwalających przetrwać w jednym kawałku w obecnym świecie (jak ustrzegać się narkotyków, stręczycieli etc) jest niezgodne z czyimiś "przekonaniami"? Jeśli z Twoimi, to szczere wyrazy współczucia. Zachowujesz się jak ci ultrakatole, co uważają przejście obok obrazu JPw bez klęknięcia za "obrazę uczuć religijnych". A może nauczanie tego, o czym wcześniej napisałem, to nie jest wychowanie?
hafilip84 pisze: to niech beda ze swoimi dziecmi w szkole w czasie w lekcji... proces wychowawczy trwa nawet w czasie w snu dziecka... tym bardziej w czasie dnia - rowniez w szkole... i ja nie mowie, ze wychowanie to wpajanie dzieciakowi jakis zasad... ale to przedewszystkim przygotowanie do zycia w spoleczenstwie, niezaleznie od tego jakie to spoleczenstwo jest...
Dokładnie tak. Szkoła wychowuje tak, czy siak, nawet mimochodem. To się po prostu dzieje samoczynnie w przypadku bardzo młodych osób. Wszystko, co widzą i słyszą wpływa na ich psychikę (w mniejszym lub większym stopniu) i kształtuje ich osobowość. Udawanie, że tak nie jest trąci absurdem.
Sam sobie częśćiowo odpowiadasz. Owszem, szkoła "mimochodem" wychowuje. I na tym powinna poprzestać. Bo dawanie szkolnym decydentom prawa decydowania o tym, jak mają być wychowane nasze dzieci, to w tej chwili dawanie małpie brzytwy. Rozumiem, że uważasz, iż szkoła powinna dzieci wychowywać, a według jakiej koncepcji? Przypomnę ci o "wychowaniu patriotycznym". Nie zauważyłem, byś był jego zwolennikiem. Ale nie widzisz nic złego w tym, by to szkoła kształtowała dzieci w jakimś określonym kierunku. Ale w jakim? Kto ma o tym decydować? Minister Roman G.? Wara mu od wychowywania moich dzieci! Powierzyłbyś mu swoje?
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
fik
Naczelne Chamidło
Posty: 27730
Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser

Post autor: fik » 26 lip 2006, 14:26

dennis pisze:Czy nauczanie podstawowych zasad współżycia społecznego, uniwersalnych zasad cechujących nowoczesne i cywilizowane społeczeństwo czy choćby podstawowych reguł pozwalających przetrwać w jednym kawałku w obecnym świecie (jak ustrzegać się narkotyków, stręczycieli etc) jest niezgodne z czyimiś "przekonaniami"?
Nadinterpretujesz, mowa była o czymś zupełnie innym, a naprawdę nie wydaje mi się, aby uniformizacja była 'uniwersalną zasadą cechującą nowoczesne i cywilizowane społeczeństwo' - chyba, że poprzez nowoczesne i cywilizowane społeczeństwo rozumiemy Hitlerjugend.
dennis pisze:Szkoła wychowuje tak, czy siak, nawet mimochodem.
MIMOCHODEM. Właśnie. Tak, jak mimochodem wychowuje podwórko chociażby. Do mimochodu NIE NALEŻY decydowanie ex cathedra, że wszyscy uczniowie mają chodzić w jednakowych strojach.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!

Dennis
Posty: 2302
Rejestracja: 09 sty 2006, 15:25
Lokalizacja: Bemowo niegdyś

Post autor: Dennis » 26 lip 2006, 14:36

Bastian pisze:Oczywiście, masz rację! Tylko że tu właśnie ja widzę problem. Otóż większość z rodziców, którzy nie wyobrażają sobie zakazywania czegokolwiek własnym ukochanym pociechom, tym bardziej się nie zgodzi, by w czymkolwiek je ograniczali nauczyciele. Ja nie zgaduję, ja wiem, że tak to właśnie wygląda. Szkoła niewiele może uczynić wbrew rodzicom.
I to jest IMHO również do zmiany. To znaczy powinno się ograniczyć wpływ rodziców na szkołę. Nawet nie mówię o programie, ale o ogólnych zasadach, na jakich funkcjonuje szkoła. Chociaż w kwestiach programowych też nigdy wszystkim nie dogodzisz jednocześnie i też nie powinno się IMHO zwiększać wpływu rodziców na te kwestie. Nie zrozum mnie źle. Nie chcę, żeby szkoła realizowała chore wizje pisuarów i lygusów. Ale chcę uniknąć w szkole anarchii. I nie chcę, żeby wychodzili z niej abnegaci, socjopaci, a nawet degeneraci, nie znający podstawowcyh zasad współżycia społecznego.
Widzisz... Najpierw muszą do tego dojść rodzice. Dopiero potem pozwolą to robić szkole. Pewnie nasze pokolenie będzie do tego podchodziło rozsądniej, pokolenie obecnych rodziców w znacznej mierze kupuje swym dzieciom szczęście - nie po to przecież, by kto inny tym dzieciom to zabierał, nie?
Gorzkie, choć oczywiście prawdziwe. Pozostaje pytanie, czy możemy liczyć i czy możemy sobie pozwolić czekać na opamiętanie ze strony rodziców :-k
Sam sobie częśćiowo odpowiadasz. Owszem, szkoła "mimochodem" wychowuje. I na tym powinna poprzestać. Bo dawanie szkolnym decydentom prawa decydowania o tym, jak mają być wychowane nasze dzieci, to w tej chwili dawanie małpie brzytwy. Rozumiem, że uważasz, iż szkoła powinna dzieci wychowywać, a według jakiej koncepcji? Przypomnę ci o "wychowaniu patriotycznym". Nie zauważyłem, byś był jego zwolennikiem. Ale nie widzisz nic złego w tym, by to szkoła kształtowała dzieci w jakimś określonym kierunku. Ale w jakim? Kto ma o tym decydować? Minister Roman G.? Wara mu od wychowywania moich dzieci! Powierzyłbyś mu swoje?
Ja myślę o idealnej wizji szkoły, możliwej do realizowania w co najmniej normalnym państwie. O osobie Giertycha i reszty obecnych dygnitarzy nie będę się wypowiadał, bo wszystko nadawałoby się do ocenzurowania. I jestem świadom, że obecne nasze państwo normalne nie jest. Dlatego wszelkie przejawy ideologizowania szkoły mnie martwią i wkurzają. Ale akurat mundurki nie mają IMHO związku z ideolo. Ujednolicone stroje szkolne nie są dla mnie czymś niewłaściwym. Przy czym nie mam tu na myśli koniecznie mundurków. Nie wiem też, jak będą realizowane pomysły "Pięknego Romana". Ale może to być pozytywny element wychowawczy. Skoro zgadzamy się, że szkoła mimo woli wychowuje, to miejmy też wpływ na jakość tego wychowania. "Pranie mózgów" oczywiście nie, ale pozytywny wpływ na mentalność ludzi od najmłodszego - jak najbardziej.
PS I pierwszy będę protestował przeciwko zabieraniu ze szkół normalnego wychowania seksualnego, wprowadzania wychowania faszystkowsko-nacjonalistycznego etc.
Pozdrawiam

[ Dodano: 2006-07-26, 14:40 ]
Fikander pisze:Nadinterpretujesz, mowa była o czymś zupełnie innym, a naprawdę nie wydaje mi się, aby uniformizacja była 'uniwersalną zasadą cechującą nowoczesne i cywilizowane społeczeństwo' - chyba, że poprzez nowoczesne i cywilizowane społeczeństwo rozumiemy Hitlerjugend.
To Ty nadinterpretujesz. Nie ma żadnego związku pomiędzy chodzeniem do szkoły nawet w mundurkach (a przynajmniej w stonowanych, normalnych strojach) z ideologizacją nacjonalistyczno-faszystowską (którą się osobiście brzydzę).
MIMOCHODEM. Właśnie. Tak, jak mimochodem wychowuje podwórko chociażby. Do mimochodu NIE NALEŻY decydowanie ex cathedra, że wszyscy uczniowie mają chodzić w jednakowych strojach.
Jeśli możemy mieć wpływ na jakość nadmienionego "wychowania mimochodem", to nie widzę przeciwwskazań. Nawet na owo "podwórko". Choć oczywiście na szkołę wpływ Państwa jest duuuużo większy.

Awatar użytkownika
fik
Naczelne Chamidło
Posty: 27730
Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser

Post autor: fik » 26 lip 2006, 14:43

dennis pisze:I nie chcę, żeby wychodzili z niej abnegaci, socjopaci, a nawet degeneraci, nie znający podstawowcyh zasad współżycia społecznego.
No żaden z nas nie chce ;) - i dlatego jestem przeciwny umundurowaniu. Bo znacznie łatwiej ZŁAMAĆ psychicznie człowieka ubranego w mundur, podwładnego - bardzo znany fakt psychologiczny.
dennis pisze:Pozostaje pytanie, czy możemy liczyć i czy możemy sobie pozwolić czekać na opamiętanie ze strony rodziców :-k
Z drugiej strony - czy uważasz, że szkoła MOŻE (jest w stanie) przekazać te wartości? Czy, jeśli pojawiają się nauczyciele twierdzący, że Kolumb był Polakiem, a Czyngis-Chan był niepiśmiennym prymitywem, to możemy w ich ręce powierzyć wychowanie przyszłości narodu?

[ Dodano: 2006-07-26, 14:47 ]
dennis pisze:Nie ma żadnego związku pomiędzy chodzeniem do szkoły nawet w mundurkach (a przynajmniej w stonowanych, normalnych strojach) z ideologizacją nacjonalistyczno-faszystowską (którą się osobiście brzydzę).
Co jeszcze nie czyni z uniformizacji cechy cechującej nowoczesne społeczeństwo, naprawdę.

[ Dodano: 2006-07-26, 14:48 ]
No i tak BTW:
wiki pisze: The efficiency of uniforms is often debated.

A study published in The Journal of Education Research by David L. Brunsma, of the University of Alabama, and Kerry A. Rockquemore, of the University of Notre Dame, found that student uniforms neither improved attendance and discipline nor decreased drug use. Uniforms did not significantly improve academic performance or students' attitudes toward school. Peer-group relations were not improved. The study also found that uniforms had a negative effect on student attitudes
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!

Dennis
Posty: 2302
Rejestracja: 09 sty 2006, 15:25
Lokalizacja: Bemowo niegdyś

Post autor: Dennis » 26 lip 2006, 15:20

Fikander pisze:No żaden z nas nie chce ;) - i dlatego jestem przeciwny umundurowaniu. Bo znacznie łatwiej ZŁAMAĆ psychicznie człowieka ubranego w mundur, podwładnego - bardzo znany fakt psychologiczny.
Na psychologii się specjalnie nie znam. Ale mam wrażenie, że te mundurki są demonizowane. I wcale się nie upieram przy tym rozwiązaniu. Staram się jedynie rozważać za i przeciw. W każdym razie uważam, iż COŚ ze strojami dzisiejszych uczniów KONIECZNIE trzeba zrobić. I to jak najszybciej.
Z drugiej strony - czy uważasz, że szkoła MOŻE (jest w stanie) przekazać te wartości? Czy, jeśli pojawiają się nauczyciele twierdzący, że Kolumb był Polakiem, a Czyngis-Chan był niepiśmiennym prymitywem, to możemy w ich ręce powierzyć wychowanie przyszłości narodu?
Nie możemy. Pierwszy będę przeciw temu protestował. Ale na rodziców państwo niestety nie ma wpływu. Kościół mógłby może mieć, gdyby chciał. Ale ten nie chce, bo kasy z tego nie będzie :P Natomiast na szkołę Państwo może wpływać. I powinno (ale tylko pozytywnie). Także w kwestii selekcji nauczycieli (z jednoczesnym, co jest dla mnie oczywiste, podnoszeniem apanaży tych wybranych i poprawą warunków pracy).
Co jeszcze nie czyni z uniformizacji cechy cechującej nowoczesne społeczeństwo, naprawdę.
A kto twierdził, że czyni?
wiki pisze: The efficiency of uniforms is often debated.

A study published in The Journal of Education Research by David L. Brunsma, of the University of Alabama, and Kerry A. Rockquemore, of the University of Notre Dame, found that student uniforms neither improved attendance and discipline nor decreased drug use. Uniforms did not significantly improve academic performance or students' attitudes toward school. Peer-group relations were not improved. The study also found that uniforms had a negative effect on student attitudes
Znów nie będę polemizował z fachowcami. Ale nie słyszałem dotychczas o sytuacji w np. chińskiej szkole, kiedy naćpany dzieciak zastrzelił kilkanaście osób z gana, którego zakosił własnemu ojcu :P Co nie znaczy oczywiście, że mamy z chińskiej szkoły brać przykład. Tylko może po prostu nie przyjmować bezkrytycznie wszelkiego, co zachodnie.

Awatar użytkownika
Wolfchen
(Busmann)
Posty: 14770
Rejestracja: 16 kwie 2006, 9:21
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Wolfchen » 26 lip 2006, 18:59

levar pisze:nauczyciela, który np. pytał na lekcji dziewczyny z umalowanymi poaznokciami.
To już jest dyskryminacja i ograniczanie wolności osobistej. Niech ktoś mi pokaże ustawę, która normuje wygląd ucznia w szkole (bo tylko tak można to unormować). Oczywiście taka ustawa musi być zgodna z Konstytucją.
:arrow: Parę cytatów z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej:[/color]
Art. 31
ust. 2. każdy jest zobowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie można zmuszać do tego, czego prawo mu nie nakazuje
ust. 3. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstutucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
Art. 32
ust. 1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
ust. 2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
Art. 40
Nikt nie może być poddany torturom, ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 | 36 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43

Tm
Posty: 7492
Rejestracja: 13 gru 2005, 21:27
Lokalizacja: Boskie Buenos

Post autor: Tm » 26 lip 2006, 19:01

to teraz podaj ustawę, która zakazuje nauczycielom pytac takich uczniów jakich wybiorą do odpowiedzi
აბგდევზთიკლმნოპჟრსტუფქღყშჩცძწჭხჯჰ
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى

Awatar użytkownika
Wolfchen
(Busmann)
Posty: 14770
Rejestracja: 16 kwie 2006, 9:21
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Wolfchen » 26 lip 2006, 19:23

Takiej ustawy nie ma. Natomiast uciążliwe/złośliwe wywoływanie do odpowiedzi za np. umalowane paznokcie, krótką bluzkę lub ogoloną głowę (był taki przypadek w mojej szkole i skończyło sie dla nauczyciela karą dyscyplinarną) może być zaliczone do dyskryminacji ze względu na ubiór, ewentualnie -jeśli się to co chwilę powtarza- za znęcanie się psychiczne lub szczególną złośliwość w stosunku do ucznia. Można to porównać do mobingu w pracy. Proponuję spojrzeć na to z innej strony: taki/taka 19 latek/latka przychodzi do szkoły i karzą od razu zmyć makijaż, zlikwidować długie paznokcie, etc. (nie mówię, że popieram jakiś krzykliwy makijaż, ale jakiś dyskretny nie zaszkodzi, tak samo jak kolczyki) podczas, gdy 24-letnia nauczycielka wygląda jak pracownica domu publicznego (krzykliwy makijaż, długie różowe "szpony", szpilki). I co to za prawo? Jeśli już ma być, to niech działa w obie strony.
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 | 36 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43

Rosa
Posty: 4490
Rejestracja: 20 gru 2005, 14:47
Lokalizacja: os Wilga

Post autor: Rosa » 26 lip 2006, 20:13

W mojej szkole nauczyciel który umalowanym dziewczynom kazał chodzic się myć a chłopaczka który ogolil się na łyso pytał potem na każdej lekcji (az do odrośnięcie fryzury) został dyrektorem więc nie jest jeszcze aż tak źle :)

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36191
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 26 lip 2006, 20:45

chłopaczka który ogolil się na łyso pytał potem na każdej lekcji (az do odrośnięcie fryzury)
I to ma być sprawiedliwość, bezstronność i autorytet? To w wojsku w takim razie też jest sprawiedliwość, bezstronność i autorytet.

Napisałbym szerzej, co o tym myślę, ale potem musiałbym się zbanować ](*,) ](*,) ](*,)
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
Frencher
Zgryźliwy Tetryk
Posty: 2390
Rejestracja: 21 gru 2005, 23:42

Post autor: Frencher » 26 lip 2006, 23:25

Ludzie co Wy tu wypisujecie ](*,) jakie łamanie konstytucji :shock:

To jak człowiek się ubiera świadczy tylko o nim, i o jego szacunku do innych.
Szkoła nie ma teraz żadnych narzędzi prawnych aby egzekwować normalny ubiór uczniów, ale powinno się to zmienić.

Powinno być na podobnej zasadzie jak w sądach (Gacek wam potwierdzi że o tym to mam pojęcie jak mało kto)... spróbujcie przyjść w jakimś niestosownym stroju na rozprawę – sędzia nawet nie rozpocznie przewodu sądowego a wlepi wam grzywne za obrazę majestatu sądu.

I tak powinno być w szkołach – nie potrafisz się ubrać do szkoły, to będziesz miał prace społeczne na rzecz szkoły po lekcjach – jak by się tak ukarało kilku uczniów, to zaraz reszta się opamięta.
Odwagą nie jest bycie takim jak inni - odwagą jest bycie sobą

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 27 lip 2006, 0:38

dennis pisze:Dokładnie tak. Szkoła wychowuje tak, czy siak, nawet mimochodem. To się po prostu dzieje samoczynnie w przypadku bardzo młodych osób. Wszystko, co widzą i słyszą wpływa na ich psychikę (w mniejszym lub większym stopniu) i kształtuje ich osobowość. Udawanie, że tak nie jest trąci absurdem.
niestety tak... to widać.

Jakiego to moja siostra używa słownictwa i jak chamsko się zachowuje... dziś podczas wizyty jej znajomych "przypadkowo" z naszego balkonu wyleciała cegłówka (4 piętro!) i wylądowała tuż przed wejściem do bloku :)

[ Dodano: 2006-07-27, 00:44 ]
dennis pisze:
Bastian pisze:Oczywiście, masz rację! Tylko że tu właśnie ja widzę problem. Otóż większość z rodziców, którzy nie wyobrażają sobie zakazywania czegokolwiek własnym ukochanym pociechom, tym bardziej się nie zgodzi, by w czymkolwiek je ograniczali nauczyciele. Ja nie zgaduję, ja wiem, że tak to właśnie wygląda. Szkoła niewiele może uczynić wbrew rodzicom.
I to jest IMHO również do zmiany. To znaczy powinno się ograniczyć wpływ rodziców na szkołę. Nawet nie mówię o programie, ale o ogólnych zasadach, na jakich funkcjonuje szkoła.
jak dzieci dostają beznadziejnego nauczyciela, to rodzice też mają nie interweniować w sprawie funkcjonowania szkoły? Zdarzają się przypadki, że mianowana czy dyplomowana bibliotekarka, która w dwa tygodnie zrobiła kurs polonistyki i uważa się teraz za wielką polonistkę ma uczyć daną klasę, bo tej klasie "polski i tak nie będzie potrzebny"? Sytuacja znana z autopsji - czy rodzice nie powinni w tym przypadku interweniować? Bo wg Twojego opisu wynika, że nie...

[ Dodano: 2006-07-27, 00:45 ]
dennis pisze:PS I pierwszy będę protestował przeciwko zabieraniu ze szkół normalnego wychowania seksualnego,
spóźniłeś się chyba ;) bo rzadko gdzie jest ono normalne...
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

Awatar użytkownika
levar
Posty: 2414
Rejestracja: 13 gru 2005, 23:46
Lokalizacja: Warszawa Stegny
Kontakt:

Post autor: levar » 27 lip 2006, 1:18

Busmann pisze:
levar pisze:nauczyciela, który np. pytał na lekcji dziewczyny z umalowanymi poaznokciami.
To już jest dyskryminacja i ograniczanie wolności osobistej. Niech ktoś mi pokaże ustawę, która normuje wygląd ucznia w szkole (bo tylko tak można to unormować).
A wygrałeś kiedyś z nauczycielem? Najpierw taki pytany uczeń/uczennica musiał(a)by udowodnić, że jest pytany/-a ze względu na strój. Niewykonalne!!! Prawem nauczyciela jest sprawdzanie wiedzy ucznia. Co innego oczywiście kary cielesne. Tych pedagog nie mógłby stosować, aczkolwiek dobrze wiemy, że kiedyś stosowane były i jakoś nikt nie biegał do Sądu z Konstytucją!!!

[ Dodano: 2006-07-27, 01:21 ]
Tm pisze:to teraz podaj ustawę, która zakazuje nauczycielom pytac takich uczniów jakich wybiorą do odpowiedzi
=D> =D> =D>
[Tm, masz plusa za logiczne myślenie ;-) :-$ ]

[ Dodano: 2006-07-27, 01:23 ]
Busmann pisze:podczas, gdy 24-letnia nauczycielka wygląda jak pracownica domu publicznego (krzykliwy makijaż, długie różowe "szpony", szpilki). I co to za prawo? Jeśli już ma być, to niech działa w obie strony.
Nie to, żebym się czepiał, ale podstawową i średnią edukację mam już za sobą i nigdy nie spotkałem tak wyglądającej nauczycielki... :-k

Awatar użytkownika
pawcio
Posty: 24871
Rejestracja: 16 gru 2005, 13:53
Lokalizacja: Os. Wilga

Post autor: pawcio » 27 lip 2006, 12:12

Busmann pisze: :arrow: Parę cytatów z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej:[/color]
Art. 31
ust. 2. każdy jest zobowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie można zmuszać do tego, czego prawo mu nie nakazuje
ust. 3. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstutucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
Art. 32
ust. 1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
ust. 2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
Art. 40
Nikt nie może być poddany torturom, ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.

Sam podajesz argumenty przeciw sobie.
Art. 31 ust. 2. :arrow: Jeżeli prawo nakaże noszenie mundurków (tylko w drodze ustawy), to będzie to można w myśl konstytucji egzekować i wymuszać.
Art. 31 ust. 3. :arrow: Narzucenie obowiązku znormalizowanego w pewnym zakresie stroju szkolnego (bo tak naprawdę rozmawiamy o tym, a nie o jednolitych i identycznych strojach w całej Polsce) na pewno nie narusza istoty wolności i praw. Co więcej. Ich wprowadzenie ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa publicznego, a w niektórych przypadkach moralności publicznej.
Art. 32 i 40. Zakładam, że odnosiłeś do konkretnej sytuacji natrętnego odpytywania, a nie samego ogólnego pomysłu.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem

Awatar użytkownika
Wolfchen
(Busmann)
Posty: 14770
Rejestracja: 16 kwie 2006, 9:21
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Wolfchen » 27 lip 2006, 18:51

levar pisze:Nie to, żebym się czepiał, ale podstawową i średnią edukację mam już za sobą i nigdy nie spotkałem tak wyglądającej nauczycielki...
Zapraszam do PG nr 2 w Radomiu. Jeszcze uczy i wygląda tak samo...
pawcio pisze:Narzucenie obowiązku znormalizowanego w pewnym zakresie stroju szkolnego (bo tak naprawdę rozmawiamy o tym, a nie o jednolitych i identycznych strojach w całej Polsce) na pewno nie narusza istoty wolności i praw. Co więcej. Ich wprowadzenie ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa publicznego, a w niektórych przypadkach moralności publicznej.
Zatem proponuję wprowadzić pasiaki z numerem i winklem (jak w np. KL Auschwitz), tatuowany numer na przedramieniu, obowiązek meldowania się nauczycielom, itd. Ludzie, do czego to prowadzi :!: :?:
pawcio pisze:Art. 32 i 40. Zakładam, że odnosiłeś do konkretnej sytuacji natrętnego odpytywania, a nie samego ogólnego pomysłu.
Oczywiście, odnosiłem się do mojego przypadku z III klasy gimnazjum, kiedy nie chciałem wystartować w konkursie mimo nalegań nauczycielki, po czym na każdej lekcji byłem pytany i nieraz usłyszałem taką opinię o sobie: "głupek", "tępak", "osioł" itd. Mundurków nie uważam za poniżające, aczkolwiek tylko w szkole. Jeśli ktoś miałby w tym iść do szkoły, wtedy jest to już poniżające.
:arrow: Od wielu lat trawają nieformalne "wojny" pomiędzy szkołami. Mundurki by tylko umożliwiły natychmiastową identyfikację ucznia danej szkoły i nie wyszło by mu to raczej na dobre...
:arrow: Zresztą wprowadzenie mundurków w szkołach ponadgimnazjalnych jest raczej niemożliwe, gdyż uczniowie nie dają się strzyc jak owce. Sądząc po moich kolegach, to spokojnie by raczej nie było.
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 | 36 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43

ODPOWIEDZ