Informacja pasażerska i oznaczenia linii kolejowych w WWK
Moderator: JacekM
Wczoraj - Dziennik Gazeta Prawna:
Kolejowy system (dez)informacji
Środa, 19 lutego (17:35)
Kosztował 15 mln zł. W ciągu dwóch tygodni wprowadził w błąd pasażerów ponad 200 razy. Jak w lustrze odbija się w nim kondycja polskiej kolei. W efekcie na dworcach mamy nienotowany dotąd chaos, a na PKP posypią się kary.
To miał być kolejowy hit na Euro 2012. System dynamicznej informacji pasażerskiej (SDIP) miał ruszyć przed piłkarskimi mistrzostwami na dworcach PKP: Warszawa Wschodnia, Zachodnia i Stadion oraz Kraków Główny. Od półtora roku SDIP, składający się z wyświetlaczy i megafonów na dworcach, zamiast pomagać podróżnym, wprowadza chaos.
Jak dowiedział się "Dziennik Gazeta Prawna", w trakcie kontroli przeprowadzonej w styczniu przez Urząd Transportu Kolejowego (urzędnicy sprawdzali funkcjonowanie SDIP tylko przez dwa tygodnie i tylko po 3-4 godz. dziennie) ok. 200 razy pasażerowie zostali wprowadzeni w błąd co do trasy pociągu, peronu czy celu podróży.
Do przewoźników wciąż trafiają skargi. Wynika z nich, że np. na stacji Warszawa Zachodnia pasażerka wsiadła do pociągu z postojem we Włoszczowej z peronu szóstego, bo taka informacja wyświetlała się na elektronicznej tablicy. Po godzinie konduktor poinformował ją, że... ma zły bilet, bo pociąg jedzie bezpośrednio do Krakowa. Pasażerowie skarżą się, że na stacji Warszawa Wschodnia zapowiedzi megafonowe nagminnie nie pokrywają się z tymi na niebieskich elektronicznych tablicach. Przez to podróżni muszą biegać z walizkami z peronu na peron.
Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe, która zarządza infrastrukturą, podpisała umowę na SDIP z konsorcjum TK Telekom i Solari di Udine w styczniu 2012 r. Już w czerwcu zeszłego roku Urząd Transportu Kolejowego za działający nieprawidłowo system informacji nałożył na zarządcę torów z PKP prawie 0,5 mln zł kary. Jednocześnie zalecił usunięcie usterek w ciągu 90 dni (PLK z tego się nie wywiązały).
Z naszych informacji wynika, że pod koniec 2013 r. regulator wszczął kolejną procedurę. - Prowadzimy postępowanie w sprawie SDIP w związku z niewypełnieniem zaleceń pokontrolnych - potwierdza Krzysztof Dyl, prezes UTK. - Za każdy dzień zwłoki może być naliczona kara w wysokości do 5 tys. euro - dodaje.
Nie chce jednak ujawnić kwoty, którą będzie musiał zapłacić operator systemu. Gdyby UTK, naliczając karę, przyjął maksymalną kwotę, to PLK musiałyby dziś wysupłać prawie 3,5 mln zł. A to wcale nie koniec, bo kara będzie narastała aż do usunięcia wszystkich nieprawidłowości.
Jak tłumaczy się spółka? - W SDIP jak każdym systemie informatycznym mogą wystąpić usterki natury technicznej. Ich liczba nie odbiega od poziomu przewidzianego dla tego typu systemów - przekonuje Mirosław Siemieniec, rzecznik PKP PLK. Dodaje, że firma odwołała się od pierwszej decyzji prezesa UTK.
Dla PKP sprawa jest o tyle niewygodna, że liderem konsorcjum wykonawczego była należąca do kolejowego holdingu spółka TK Telekom, która jest przeznaczona do sprzedaży. Prezes PKP Jakub Karnowski zapowiedział, że prywatyzacja TK Telekom ruszy w tym roku, po uprzednim wydzieleniu m.in. części operatorskiej i budowlanej. Szacowane wpływy z tej operacji przekraczają 300 mln zł. - Nie jesteśmy właścicielem ani użytkownikiem tego systemu, nie mamy więc pełnych informacji - taką odpowiedź otrzymaliśmy wczoraj od TK Telekom.
Jak potwierdziliśmy, system został odebrany i przejęty przez PKP PLK. - Niezależnie od trwającego postępowania wprowadziliśmy serię działań usprawniających jego obsługę operacyjną. Zdecydowaliśmy się m.in. na bezpośrednie zatrudnienie operatorów i wdrożyliśmy ich wieloetapowe szkolenia - podkreśla Mirosław Siemieniec z PLK.
Jak podają PKP, system dynamicznej informacji pasażerskiej na stacjach Warszawa Wschodnia i Zachodnia kosztował - już po odliczeniu nałożonych na wykonawcę kar umownych - ok. 9 mln zł. Wartość systemów na stacjach Warszawa Stadion i Kraków Główny ma być zaś trudna do oszacowania, bo stanowi część większych projektów modernizacyjnych. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że całkowity koszt przekroczył 15 mln zł.
Spółka PLK odpowiada za wizualną i głosową informację pasażerską na 1,3 tys. przystanków PKP. Tylko na 20 największych stacjach działają dynamiczne, elektroniczne systemy informacji pasażerskiej, a na 150 - automatyczne zapowiedzi głosowe. W pozostałych miejscach zainstalowane są systemy starszej generacji (np. oparte na pragotronach, czyli paletowych tablicach informacyjnych), które należą do TK Telekom.
Kolejowy system (dez)informacji
Środa, 19 lutego (17:35)
Kosztował 15 mln zł. W ciągu dwóch tygodni wprowadził w błąd pasażerów ponad 200 razy. Jak w lustrze odbija się w nim kondycja polskiej kolei. W efekcie na dworcach mamy nienotowany dotąd chaos, a na PKP posypią się kary.
To miał być kolejowy hit na Euro 2012. System dynamicznej informacji pasażerskiej (SDIP) miał ruszyć przed piłkarskimi mistrzostwami na dworcach PKP: Warszawa Wschodnia, Zachodnia i Stadion oraz Kraków Główny. Od półtora roku SDIP, składający się z wyświetlaczy i megafonów na dworcach, zamiast pomagać podróżnym, wprowadza chaos.
Jak dowiedział się "Dziennik Gazeta Prawna", w trakcie kontroli przeprowadzonej w styczniu przez Urząd Transportu Kolejowego (urzędnicy sprawdzali funkcjonowanie SDIP tylko przez dwa tygodnie i tylko po 3-4 godz. dziennie) ok. 200 razy pasażerowie zostali wprowadzeni w błąd co do trasy pociągu, peronu czy celu podróży.
Do przewoźników wciąż trafiają skargi. Wynika z nich, że np. na stacji Warszawa Zachodnia pasażerka wsiadła do pociągu z postojem we Włoszczowej z peronu szóstego, bo taka informacja wyświetlała się na elektronicznej tablicy. Po godzinie konduktor poinformował ją, że... ma zły bilet, bo pociąg jedzie bezpośrednio do Krakowa. Pasażerowie skarżą się, że na stacji Warszawa Wschodnia zapowiedzi megafonowe nagminnie nie pokrywają się z tymi na niebieskich elektronicznych tablicach. Przez to podróżni muszą biegać z walizkami z peronu na peron.
Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe, która zarządza infrastrukturą, podpisała umowę na SDIP z konsorcjum TK Telekom i Solari di Udine w styczniu 2012 r. Już w czerwcu zeszłego roku Urząd Transportu Kolejowego za działający nieprawidłowo system informacji nałożył na zarządcę torów z PKP prawie 0,5 mln zł kary. Jednocześnie zalecił usunięcie usterek w ciągu 90 dni (PLK z tego się nie wywiązały).
Z naszych informacji wynika, że pod koniec 2013 r. regulator wszczął kolejną procedurę. - Prowadzimy postępowanie w sprawie SDIP w związku z niewypełnieniem zaleceń pokontrolnych - potwierdza Krzysztof Dyl, prezes UTK. - Za każdy dzień zwłoki może być naliczona kara w wysokości do 5 tys. euro - dodaje.
Nie chce jednak ujawnić kwoty, którą będzie musiał zapłacić operator systemu. Gdyby UTK, naliczając karę, przyjął maksymalną kwotę, to PLK musiałyby dziś wysupłać prawie 3,5 mln zł. A to wcale nie koniec, bo kara będzie narastała aż do usunięcia wszystkich nieprawidłowości.
Jak tłumaczy się spółka? - W SDIP jak każdym systemie informatycznym mogą wystąpić usterki natury technicznej. Ich liczba nie odbiega od poziomu przewidzianego dla tego typu systemów - przekonuje Mirosław Siemieniec, rzecznik PKP PLK. Dodaje, że firma odwołała się od pierwszej decyzji prezesa UTK.
Dla PKP sprawa jest o tyle niewygodna, że liderem konsorcjum wykonawczego była należąca do kolejowego holdingu spółka TK Telekom, która jest przeznaczona do sprzedaży. Prezes PKP Jakub Karnowski zapowiedział, że prywatyzacja TK Telekom ruszy w tym roku, po uprzednim wydzieleniu m.in. części operatorskiej i budowlanej. Szacowane wpływy z tej operacji przekraczają 300 mln zł. - Nie jesteśmy właścicielem ani użytkownikiem tego systemu, nie mamy więc pełnych informacji - taką odpowiedź otrzymaliśmy wczoraj od TK Telekom.
Jak potwierdziliśmy, system został odebrany i przejęty przez PKP PLK. - Niezależnie od trwającego postępowania wprowadziliśmy serię działań usprawniających jego obsługę operacyjną. Zdecydowaliśmy się m.in. na bezpośrednie zatrudnienie operatorów i wdrożyliśmy ich wieloetapowe szkolenia - podkreśla Mirosław Siemieniec z PLK.
Jak podają PKP, system dynamicznej informacji pasażerskiej na stacjach Warszawa Wschodnia i Zachodnia kosztował - już po odliczeniu nałożonych na wykonawcę kar umownych - ok. 9 mln zł. Wartość systemów na stacjach Warszawa Stadion i Kraków Główny ma być zaś trudna do oszacowania, bo stanowi część większych projektów modernizacyjnych. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że całkowity koszt przekroczył 15 mln zł.
Spółka PLK odpowiada za wizualną i głosową informację pasażerską na 1,3 tys. przystanków PKP. Tylko na 20 największych stacjach działają dynamiczne, elektroniczne systemy informacji pasażerskiej, a na 150 - automatyczne zapowiedzi głosowe. W pozostałych miejscach zainstalowane są systemy starszej generacji (np. oparte na pragotronach, czyli paletowych tablicach informacyjnych), które należą do TK Telekom.
Ja tu żadnej sensacji nie widzę. Normalka, standard.
Popatrz, jaka franca!
Nie, jednak skala bredni na Wschodnim w stosunku do np. klapek na Centralnym (jak jeszcze były) albo do obecnych wyświetlaczy na Centralnym to jest coś zupełnie niesamowitego.
No tak. Normalka i standard w sensie, ze nie ma żadnej granicy absurdalności, której nie są w stanie przekroczyć. chciałoby się doczekać czasów, w której śp.Stanisław Bareja trochę by odpocząl...
Popatrz, jaka franca!
Pamiętacie jak tłumaczyła się PLK-a jeszcze rok temu? - to wina operatorów. Teraz PLK-a zatrudnia 3 operatorów na jednej zmianie przy jednym stanowisku, a jeszcze do 15.XII ubiegłego roku był 1 (jeden) operator na zmianie. Czy coś to zmieniło? - oceńcie sami.
Ja naprawdę nie ogarniam, jak można spieprzyć coś, co działa bez większych problemów na całym świecie.
Aha, fajne wyświetlacze zamontowali na Gdańskim - któryś w tunelu działa tak, jakby... wyblakł. Ledwo co widać.
Aha, fajne wyświetlacze zamontowali na Gdańskim - któryś w tunelu działa tak, jakby... wyblakł. Ledwo co widać.
noidea
Pewna poprawa na Zachodnim: już nie jest "tyyyelka" tylko "te el ka". Ktoś widać pomyślał i wpisał "TLK" fonetycznie. Może doczekamy się "wu ka de" a nie "wu ka deeeee".
Kretyni, bo inaczej tego nazwać nie można.Pamar pisze: Jak potwierdziliśmy, system został odebrany i przejęty przez PKP PLK
Jak sprawdzali po 3-4 godziny dziennie, to 200 błędów to wynik właściwy. Tam nie widać żadnej poprawy.
W informacji odnośnie honorowania biletów w WWK na czas remontu średnicowego jest zdanie: ''Dodatkowo bilety KM honorowane będą również w pociągach metra na odcinku Dworzec Gdański – Centrum.''
Czy to oznacza, że mając bilet miesięczny KM np. Nasielsk-W-wa Gdańska, mogę metrem jechać do <M> Centrum na tym mięsiecznym czy o co w tym chodzi, w jakich sytuacjach odcinkowych okresowych biletów?
Czy to oznacza, że mając bilet miesięczny KM np. Nasielsk-W-wa Gdańska, mogę metrem jechać do <M> Centrum na tym mięsiecznym czy o co w tym chodzi, w jakich sytuacjach odcinkowych okresowych biletów?
Oznacza to że jakbyś miał bilet miesięczny ze Służewca do Modlina, to wsiądziesz do np. z Warki
pojedziesz do Śródmieścia, przesiadasz się w metro do Gdańskiego i np. w Ciechanów.
To tak.
Honorowanie w metrze pewnikiem przypominać będzie przejazd średnicą daleką podczas remontu podmiejskiej (ZERO KONTROLI).
To tak.
Honorowanie w metrze pewnikiem przypominać będzie przejazd średnicą daleką podczas remontu podmiejskiej (ZERO KONTROLI).
Interesuje mnie dojazd do Centralnej na miesięcznym KM.tomstak pisze:Oznacza to że jakbyś miał bilet miesięczny ze Służewca do Modlina, to wsiądziesz do np. z Warkipojedziesz do Śródmieścia, przesiadasz się w metro do Gdańskiego i np. w Ciechanów.
To tak.
Honorowanie w metrze pewnikiem przypominać będzie przejazd średnicą daleką podczas remontu podmiejskiej (ZERO KONTROLI).
Jeśli nie byłoby w tym okresie kontroli, a bramki otwarte(Gdański-Centrum) to też mogę na miesięcznym KM do Gdańskiego, bp gdybym miał miesieczny np. Modlin-Centralna to nie mam na odcinek Praga-Gdański, żeby skorzystać z metra.
Na zdrowy rozum, to kombincja: bilet do Centralnego/Zachodniego, wysiadka na Gdańskim i przejazd (M) - będzie dopuszczalny.
Z kronikarskiego obowiązku wypada napisać o zmianie wyświetlaczy krawędziowych na peronach Warszawy Gdańskiej - teraz tło ma kolor niebieski, całość lepiej wygląda w świetle dziennym.
Wydaje się, że nie to jest wynikiem czyjegoś pomysłu, tylko awarii - co najmniej w sobotę i poniedziałek wszystko świeciło na biało.
Ja natomiast wspomnę, iż na Wileńskim pojawiły się nowe klapki - elektroniczne!
I nawet ostatnio, kiedy byłem, to działały
I nawet ostatnio, kiedy byłem, to działały