Miłośnik KM a kierowca autobusu
Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy
No i zasadniczo dobrze jej powiedzieli, a to czy znają pasażerów czy nie znają, nie ma znaczenia, od obcych też nie wymagają, dotyczy to za równo małych busików, jak i dużych autobusów podmiejskich np. Axery z Polonusa. Bo i tak oddzielnie zatrudniają kontrolerów. 
No powiedzieli dobrze, ale na tej podstawie ona twierdziła, że w ogóle nie musi odbijać potem karty (w sumie też prawda, eLkmi nikt nie każe jej jeździć)...
Ja mam na to prostą metodę, jak ktoś nieznajomy do mnie na ty, to i ja do niego na ty. Stosuję od lat, metoda skutecznareserved pisze:Zwracanie się
na "Ty" choćby... kurczę, ja sobie nie
wyobrażam do nikogo nieznajomego w ogóle
tak odpowiedzieć...
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
-
Autobus Czerwon
- Posty: 4561
- Rejestracja: 08 sie 2011, 23:20
- Lokalizacja: Stary Mokotów
- Kontakt:
Zawsze można powiedzieć "Nie przypominam żebyśmy pili ze sobą bruderszaft" 
A to dla mnie jest zniżanie do tego poziomu. Gdybyś powiedział per pan, to może mu by się głupio zrobiło.Wolfchen pisze:Ja mam na to prostą metodę, jak ktoś nieznajomy do mnie na ty, to i ja do niego na ty. Stosuję od lat, metoda skuteczna
Polonus tak, Mobilis nie - dlatego kierowcy powinno zależeć, żeby nikt bez biletu nie pojechał. Zresztą rozchodzi się tu też trochę o brak szacunku - ja jednak uważam, że jak kierowca o coś prosi to polecenie trzeba wykonać, a nie się z nim kłócić. Przy naszym społeczeństwie i poziomie pogardy dla kierowców mogę ogłosić ewakuację, a pół autobusu powie "pocałuj nas pan w zad, nie wysiadamy" i spłonie żywcemashir pisze:Bo i tak oddzielnie zatrudniają kontrolerów.
noidea
Jest takie popularne powiedzenie, że "dobro zawsze wraca" i wydaje mi się, że często i w tym przypadku tak jest. Jeśli kierowca jest miły i uprzejmy to jest większa szansa, że i pasażer się tym odwdzięczy. Jeśli jest niemiły i gburowaty, to prawie w 100% dostanie mu się tym samym.
Jeszcze raz: jaki punkt regulaminu ZTM nakazuje odbijanie karty przy przejazdach liniami L?, bo wg mnie żaden.
No właśnie? Czasami daruję sobie już kasowanie ważnego biletu, bo to całkiem idiotyczna zasada, którą uporczywie pielęgnują niektórzy przewoźnicy, nie wiadomo tak naprawdę na podstawie jakiego przepisu.MichalJ pisze:Jeszcze raz: jaki punkt regulaminu ZTM nakazuje odbijanie karty przy przejazdach liniami L?, bo wg mnie żaden.
A nigdzie nie ma odnośnie kontroli, że na żądanie kontrolera lub kierowcy pasażer zobowiązany jest do pokazania ważnego biletu?
Zresztą, przeszkadza to wam?
Zresztą, przeszkadza to wam?

- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Nie. Trzeba przestrzegać regulaminu. Nie ma punktu, który mówi, że obsługa pojazdu może wszystko. Jest punkt mówiący o tym, że obsługa może wydawać polecenia dotyczące zapewnienia bezpieczeństwa, prawidłowe funkcjonowanie przewozu oraz egzekwowanie postanowień regulaminu. Jeśli w regulaminie nie ma nic (a nic nie znalazłem, wsiadając do pojazdu ZTM mam mieć ważny bilet, a jego ważność kontrolują osoby do tego upoważnione. Nie kierowcy.) o każdorazowym przykładaniu karty, to sorry, spadaj. Albo wskaż podstawę prawną, która pozwala ci kontrolować mój bilet bądź wydać mi polecenie przyłożenia czegokolwiek gdziekolwiek.Adam G. pisze:ja jednak uważam, że jak kierowca o coś prosi to polecenie trzeba wykonać, a nie się z nim kłócić.
Tak, mi by przeszkadzało. Dla zasady, nie lubię ludzi, którzy starają się być nadgorliwi i przekraczają przy tym przepisy. Co innego nadgorliwość, a co innego przekraczanie uprawnień, a to moim zdaniem następuje, gdy kierowca w czymkolwiek jeżdżącym pod banderą ZTM zaczyna mi się wtrącać w bilet. A w regulaminie nie ma ani słowa o tym, że kierowca może kontrolować bilety. Wszędzie używa się słowa "kontroler".Wiliam pisze:A nigdzie nie ma odnośnie kontroli, że na żądanie kontrolera lub kierowcy pasażer zobowiązany jest do pokazania ważnego biletu?
Zresztą, przeszkadza to wam?
I jeszcze jedno: "Osoby uprawnione do kontroli biletów zobowiązane są posiadać identyfikator służbowy, umieszczony w widocznym miejscu." A po tym następuje opis identyfikatora kontrolera.
Nawet jeśli kierowca pełni rolę kanara (nie widzę przeszkód, ale niech to będzie wprost powiedziane i niech ma 'ledykimacje'), to nie znaczy, że mam odbijać bez pytania.Wiliam pisze:A nigdzie nie ma odnośnie kontroli, że na żądanie kontrolera lub kierowcy pasażer zobowiązany jest do pokazania ważnego biletu?
Zresztą, przeszkadza to wam?
Ktoś to już chyba napisał. Albo podobnie. Możesz być miły, możesz być uprzejmy, możesz wydać resztę ze stówy, ale i tak będziesz chujem, bo tak.reserved pisze:Jest takie popularne powiedzenie, że "dobro zawsze wraca" i wydaje mi się, że często i w tym przypadku tak jest. Jeśli kierowca jest miły i uprzejmy to jest większa szansa, że i pasażer się tym odwdzięczy. Jeśli jest niemiły i gburowaty, to prawie w 100% dostanie mu się tym samym.
Dla tych, dla których i tak będę tym "ch***", to i tak niewiele zmieni jaki będę. A może dla tych paru osób, dla których nie będę "ch***" warto. A jeśli i dla nich nie, to chociaż dla siebie. Ludzie, nie bądźmy takimi ponurakami, co to tylko czyhają na to, żeby po kimś pocisnąć, żeby się na kimś wyżyć, żeby obrazić kogoś... życie jest zbyt piękne i krótkie na to. Kiedy nabierzemy innego podejścia do pracy, ludzie nabiorą innego podejścia do nas. I wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie. Tak, wiem, bujam teraz w obłokach. Wolę to, niż postawa "to i tak nic nie da".
reserved pisze:Jeśli kierowca jest miły i uprzejmy to jest większa szansa, że i pasażer się tym odwdzięczy. Jeśli jest niemiły i gburowaty, to prawie w 100% dostanie mu się tym samym.
W przypadku, gdy ten pasażer poleci z łapskami do kierowcy, to jeśli Adam będzie próbował wytłumaczyć dlaczego tak się stało, a nawet przeprosić (nie za swoją winę, ale w imieniu firmy, jaką reprezentuje), to jest szansa, że pasażerowi się nie przetłumaczy i dla niego będzie kierowca nadal "ch***", ale jest szansa, że pasażer zrozumie o co kaman. Jeśli kierowca będzie miał takie nastawienie, że i tak dla pasażera jest skończonym śmieciem, to w zasadzie szans na "porozumienie" nie ma.