KASA. KASA. KASA. A Ty mówisz, że nic nie płacisz... Nieładniereserved pisze:Chodzić można gdzie się chce, ale sakramenty powinno się przyjmować w swojej parafii.
U mnie ksiądz chodzący w dawnych czasach po kolędzie na stwierdzenie, że chodzimy na msze na drugi koniec miasta odpowiedział: "Nie szkodzi, Pan Bóg wszędzie ten sam". Urocze i celne do bólu, nieprawdaż?
Jednym z powodów dla których ja porzuciłem wiele lat temu Kościół Katolicki, jest właśnie to systemowe wsparcie bylejakości: jeśli duchowy przewodnik, od którego po części zależy rzecz najważniejsza na ziemi, moje ZBAWIENIE, przyznany mi "z urzędu", okazuje się być gówniany - myśli tylko o wartościach materialnych, ma problem z alkoholem, zbyt lubi panienki lub przegrał ogrodzenie od cmentarza w karty (autentyczny przypadek!) - to go wymieniam...reserved pisze:No i jak ktoś będzie chodził np. do Dominikanów, bo nie lubi swojego proboszcza załóżmy, to nie wiem czy to jest dobre postępowanie. Bo nie proboszcz jest najważniejszy w religii.
Może dlatego tak wielu ludzi lubi chodzić do zakonników - oni, ślubując ubóstwo, są jakby bliżej istoty rzeczy - remont dachu nie przesłania im ołtarza. I może to jest właśnie to, co zabierają ze sobą nasi kapłani jadący na misje "do Murzynkowa", nie konkretny cyrograf i zapis na dziesięcinę, a wizję Boga, który nie wymaga ofiar z krwi ani z dziewic i brzydzi się nienawiścią, takiego "z ludzką twarzą".
