A co byś powiedział, _gdyby_ się okazało, że ten sam Kościół przez 2000 lat oszukiwał miliony swoich wiernych, zatajając historyczny fakt, że Jezus miał żonę? A gdyby jej nie miał, czyż nie byłoby to jawną sprzecznością między Starym a Nowym Testamentem (tam Adam i Ewa jako "jedno ciało", tu Jezus w celibacie)? Czyż "Bóg który dla nas stał się człowiekiem" i starał się zawsze być zawsze jednym z nas, a nie oderwanym od codzienności pustelnikiem, pominąłby tak ważny aspekt "bycia człowiekiem", tym bardziej że małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety leży niejako w centrum nauk Kościoła?...reserved pisze:"Prawda Was wyzwoli"? "Moim zdaniem gość ma jaja"? On nie ma jaj, on robi sobie jaja, oszukując przez 20 lat cały Kościół.
Przyjmując święcenia kapłańskie ksiądz C. zgadzał się na dostosowanie się do pewnych zasad - jego wyznanie można potraktować jako pewnego rodzaju "nie dotrzymanie przysięgi", tak więc na pewno poniesie tego konsekwencje.Łukasz pisze:Oczywiście, że Charamsa krzywdził innych ludzi. Krzywdził ich duchowo i krzywdził ich mentalnie. Jak każdy kapłan, był dla nich wzorem wiary i wzorem postępowania, był ich kapłanem, przywódcą. Spowiadał ich. Odprawiał msze. Udzielał im ślubów, w imię miłości rodziny.
Natomiast iluż to dotychczas księży nauczało o pokorze - sami nie mając jej za grosz, nauczało o potrzebie ubóstwa - sami opływając w zbędne luksusy, bredziło z ambony o miłości bliźniego - bojąc się pobrudzić swoje autko na wyjazd do chorego z ostatnim namaszczeniem, nauczało o małżeństwie - sami mając w tym zerowe doświadczenie. Jaka więc różnica czy heteroseksualny teoretyk czy homoseksualny praktyk. Ksiądz to też człowiek - a człowiek jak wiadomo z definicji skłonny do grzechu jest. Wielkość nie jest zarezerwowana dla osób duchownych, małość nie jest wyłączną domeną osób świeckich.
