Strona 68 z 165

: 07 cze 2008, 10:48
autor: Glonojad
Bastian pisze:
Bastian pisze:Jaka decyzja wydaje się wam bezpieczniejsza dla wyborczego wyniku obecnej ekipy?
Wydaje mi się, że każdą z nich można marketingowo dobrze sprzedać... z tym, że poniechanie metra z jednoczesnymi silnymi inwestycjami we wszystko pozostałe może być o tyle łatwiej, że przeciętny wyborca będzie miał większą szansę natknąć się na wymierne efekty.

: 07 cze 2008, 10:50
autor: Bastian
Ale wybór "budujemy" jest chyba znacznie bardziej ryzykowny, jeśli nie zdążą. Z kolei inwestycje w co innego mogą wyjść sprawniej. No, ciekaw jestem...

: 07 cze 2008, 10:54
autor: Glonojad
Oczywiście, wybór "budujemy" skończy się reklamówkami PiS z zakorkowanym miastem (przez rozkopki) i wyjącymi 13N z pasażerami w ścisku, z hasłem "przygotowywany przez Lecha Kaczyńskiego projekt wymiany tramwajów by to rozwiązał, ale wstrętna platforma i tak dalej"...

Wybór "nie budujemy" natomiast skończy się reklamówkami PiS z zakorkowanym miastem i wyjącymi 13N (nawet, jeśli do wyborów je TW wszystkie skasuje, co jest nierealne) z pasażerami w ścisku z hasłem "przygotowywany przez Lecha Kaczyńskiego projekt metra by to rozwiązał, ale wstrętna platforma i tak dalej"...

: 07 cze 2008, 11:13
autor: person
Budowa metra będzie tylko jedna - w centrum, któe przez to będzie całkowicie zakorkowane. Dużo osób ucierpi, a znowu nie tak dużo pasażerów skorzysta.

Inne, mniejsze, rozrzucone po mieście nie tylko mogą być bardziej widoczne (i z drugiej strony: równie uciążliwe, bo od objazdu, do objazdu), ale po ich zakończeniu dużo więcej osób może z nich skorzystać.

Nie wspominając o subiektywnych odczuciac przeciętnego człowieka, który albo zobaczy jedną, wielką inwestycję, ale zobaczy że to tu, to tam coś się zmienia/zmieniło...

Jeśli II linia metra miałąby nie zdążyć na Euro, to czy na pewno jest po co się spieszyć, skoro kibice będą zmuszeni korzystać z (już niekiedy niewydolnych) innych środkó transportu?

: 07 cze 2008, 11:22
autor: Glonojad
E tam niewydolnych. Niedoinwestowanych co najwyżej...

W dziejszym dzienniku na temat są prawie dwie kolumny...

: 07 cze 2008, 11:24
autor: person
E tam niewydolnych. Niedoinwestowanych co najwyżej...
Gdyby doinwestować - dużo więcej ludzi odczułoby poprawę.
Czy są dostępne wyliczenia ile % ogółu warszawskich pasażerów będzie korzystać z centralnego odcinka II linii metra (np. w szczycie lub w ciągu dnia; oczywiście do czasu wybudowania dalszych części linii)?

: 07 cze 2008, 11:25
autor: Glonojad
Ja pamiętam tylko wyliczenia dla kompletnych "wąsów", łącznie z linią 1 byłoby to ok. 20-28% pasażerów niepieszych.

: 07 cze 2008, 11:46
autor: Gacek
geograf pisze:
E tam niewydolnych. Niedoinwestowanych co najwyżej...
Gdyby doinwestować - dużo więcej ludzi odczułoby poprawę.
Czy są dostępne wyliczenia ile % ogółu warszawskich pasażerów będzie korzystać z centralnego odcinka II linii metra (np. w szczycie lub w ciągu dnia; oczywiście do czasu wybudowania dalszych części linii)?
Tez uważam, ze gdyby:

- zrobić tramwaj na Tarchomin (z obu stron)
- dokończyć zachodnia tramwajową "obwodnicę"
- tramwaj do Wilanowa
- tramwaj na Gocław
i mamy sprawe załatwioną.

: 07 cze 2008, 12:05
autor: Bastian
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,3486 ... metra.html

Obrazek
Szokująco wysoka cena za drugą linię metra
Krzysztof Śmietana
2008-06-06, ostatnia aktualizacja 2008-06-06 22:48


Za centralny odcinek drugiej linii metra z ronda Daszyńskiego do Dworca Wileńskiego firmy chcą prawie 6 mld zł. To dwa razy więcej, niż planował ratusz. Czy stolicę będzie na to stać?

W piątek rano przed siedzibę Metra na Kabatach zaczęły podjeżdżać samochody firm, które chcą wydrążyć sześć kilometrów tuneli i siedem stacji między rondem Daszyńskiego a Dworcem Wileńskim. Ostatnia oferta z ceną największego dziś w Europie kontraktu w komunikacji publicznej została złożona 22 minuty przed upływem terminu. Przewodniczący komisji przetargowej Tomasz Kiełczewski zaczął od przypomnienia zakładanego przez Metro kosztorysu: to 2 mld 820 mln zł. Ktoś z sali rzucił pół żartem, pół serio: - Ta kwota to chyba za jedną stację...

Po chwili okazało się, że ceny proponowane przez wykonawców są szokujące. Najniższą - 5 mld 885 mln zł -zgłosiło konsorcjum z niemiecką firmą Alpine Bau na czele. Nieco więcej - 5 mld 978 mln zł - chce konsorcjum Mostostalu Warszawa. Z ceną 6 mld 226 mln zł startuje zaś hiszpański Dragados. Nieoczekiwanie ofert nie złożyły francuska firma Vinci i hiszpański Ferrovial. - Przy tych warunkach kontraktu jest mało prawdopodobne, żeby udało się go zakończyć w terminie, a konsekwencje przedłużenia budowy na czas Euro 2012 oznaczałyby dla miasta niedopuszczalny paraliż - mówi anonimowo osoba związana z Ferrovialem.

Jednak firmy, które złożyły oferty, są gotowe zbudować metro przed pierwszym meczem mistrzostw Europy. Wszystkie zaproponowały skrócenie prac z 45 do 42 miesięcy. Tyle że nie wiadomo skąd wziąć tak gigantyczną kwotę na budowę. Miasto zakładało, że dostanie 1 mld 400 mln zł dotacji z UE, a drugie tyle znajdzie w budżecie. Brakuje więc jeszcze ponad 3 mld zł.

Wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz tuż po otwarciu ofert nie chciał odpowiadać na pytania dziennikarzy. Rzucił tylko, że trzeba sprawdzić, za ile powstaje metro w innych miastach. Rzecznik Metra Krzysztof Malawko podał przykładowe ceny jednego kilometra z ostatnich lat: w Rzymie i w Pradze po 120 mln euro (ok. 400 mln zł), w Mediolanie - 157 mln euro (ok. 530 mln zł), w Budapeszcie - 933 mln zł. W Warszawie firmy proponują za kilometr miliard złotych!

Rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk stwierdził, że władze miasta muszą teraz przeanalizować wieloletni plan inwestycyjny i przedyskutować problem z radnymi. "Gazeta" dowiaduje się, że urzędnicy spodziewali się ceny nie wyższej niż 4-4,5 mld zł. Według Michała Olszewskiego z Biura Funduszy Europejskich w ratuszu w grę wchodzi m.in. przesunięcie środków unijnych zaplanowanych na peryferyjne odcinki drugiej linii (na Bródno i na Bemowo). Na całość Bruksela obiecała nam 3 mld 750 mln zł.

- Nie chciałbym być teraz panią prezydent - stwierdził Adrian Furgalski z zespołu doradców gospodarczych TOR. Uważa, że nie powinno się pochopnie unieważniać przetargu. Można szukać dodatkowych pieniędzy m.in. ze sprzedaży miejskich działek czy rezygnacji z niektórych inwestycji m.in. Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Ostrzega jednak, aby kosztem metra miasto nie zaniedbało innych inwestycji transportowych.

Jeden z przedstawicieli konsorcjum, które wycofało się z przetargu, twierdzi, że na tak wysoką cenę miały wpływ drakońskie warunki umowy. Metro chciało wymusić na wykonawcach, aby zdążyli z budową na Euro 2012. Stąd ogromne kary za każdy dzień opóźnienia. Firmy chciały się jednak zabezpieczyć na wypadek poślizgu, dlatego zgłosiły wyższe ceny.

Komisja przetargowa w piątek zaczęła analizować oferty. Kilka tygodni temu Metro zapowiadało, że rozstrzygnięcie nastąpi na przełomie czerwca i lipca, a budowa zacznie się w połowie przyszłego roku.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
Komentarz
Jarosław Osowski
2008-06-06, ostatnia aktualizacja 2008-06-06 22:49


To będzie dla ratusza trudna i niepopularna decyzja, ale innej chyba być nie może: z budową drugiej linii metra Warszawa musi się na kilka lat pożegnać. W momencie, kiedy wykonawcy dyktują wyraźnie zawyżone ceny, politycy powinni się kierować roztropnością i potrzebami całego miasta. Metro to pożyteczna inwestycja, ale z nowego krótkiego odcinka pod centrum będzie korzystać tylko kilka procent mieszkańców. W dodatku są małe szanse, że zostanie otwarty na Euro 2012, a pośpiech - jak widać po horrendalnych kwotach - wcale nam nie służy. W dodatku za kolejne setki milionów trzeba by jeszcze kupować wagony. Dlatego zamiast przepłacać za metro miasto powinno zainwestować w tramwaje, nowe mosty, obwodnicę centrum i kolej. Mamy już wydrążoną linię średnicową, wystarczy dobudować dwie-trzy stacje, usprawnić przesiadki i jakoś na razie przeżyjemy bez metra na Pragę.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

: 07 cze 2008, 12:48
autor: Tm
Życie Warszawy/Rzeczpospolita pisze: Szokująco drogie metro
Konrad Majszyk 06-06-2008, ostatnia aktualizacja 07-06-2008 08:41

Kiedy władze miasta otworzyły w piątek oferty w przetargu na budowę drugiej linii podziemnej kolejki, zaniemówiły. Najtańsza opiewała na prawie 6 mld zł. Został wybór: albo metro, albo mosty.

Słucham, ile?! 6 miliardów? To tragedia... – nie dowierza Michał Suliborski ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji. – Bałem się, że będzie źle, ale nie przypuszczałem, że aż tak. Koncerny budowlane postawiły miasto pod ścianą. Może zabraknąć np. na most Krasińskiego albo na ul. Tysiąclecia .

– Ceny są dramatyczne. Władze Warszawy czeka bardzo trudne zadanie – mówi przewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury Janusz Piechociński. – Należy oszacować, na ile stolica może liczyć z budżetu centralnego i funduszy unijnych. I zastanowić się, czy miasto na to stać – ostrzega.

Trzynastka w metrze

Piątek, godz. 10.30, siedziba Metra Warszawskiego na Kabatach. Otwarcie ofert w największym przetargu komunikacyjnym w Europie od samego początku toczy się źle. Za stołem siada 13 członków komisji przetargowej – pechowo.

W miarę otwierania kolejnych ofert jest coraz mniej do śmiechu. Najniższą zaproponowało konsorcjum niemieckiego Alpine Bau – to i tak prawie 5,9 mld zł! – a najwyższą konsorcjum z hiszpańskim Dragados jako liderem – ponad 6,2 mld zł. Ratusz chciał wydać niecałe 3 mld zł. Cena to jednak 70 proc. w punktacji przetargowej. Liczy się jeszcze czas realizacji (wszyscy oferenci zaproponowali mało realne 42 miesiące), okres gwarancji i wysokość zaliczki. I właśnie tym ostatnim parametrem na czoło w punktacji wysunęła się oferta hiszpańskiego Mostostalu Warszawa (prawie 6 mld zł, ale żadnej zaliczki – Niemcy chcieli cztery proc. wartości kontraktu).

Hiszpanie z Acciony – to właściciel Mostostalu – już triumfują (do tego przetargu przygotowywali się podobno dwa lata). W ruch idą laptopy i telefony, toczą się rozmowy w czterech językach. W tej atmosferze zdenerwowany wiceprezydent miasta Jacek Wojciechowicz próbuje niezauważony opuścić salę.

– Być może przetarg zostanie unieważniony, nie wiem. Musimy porównać ceny z tym, co buduje się na świecie – odpowiada niechętnie dziennikarzom. Po chwili wsiada do samochodu, który odjeżdża z piskiem opon. Prezes Metra Warszawskiego Jerzy Lejk odmawia wszelkich komentarzy, zamyka się w gabinecie. Kilkadziesiąt minut później zaczyna się narada z udziałem prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz i najwyższych oficjeli. Do wieczora prezydent miasta odmawia spotkania z mediami. Nie wiadomo, co dalej z metrem.

Inwestycyjna przepaść

Dlaczego pojawiła się tak wielka przepaść między kosztorysem miasta a ofertami potencjalnych wykonawców? Metro Warszawskie ujawnia, że kosztorys został przygotowany we wrześniu 2006 roku. Oprócz tego Metro dysponuje jednak pięcioma innymi kosztorysami opracowanymi przez firmy projektowe z Polski, Czech, Hiszpanii i Francji, które wahają się od 2,3 do do 4,2 mld zł.

Nieoficjalnie szefowie firm budowlanych mówią „ŻW“, że budowa siedmiu km i sześciu stacji z tunelem pod dnem rzeki w 42 miesiące to w polskich warunkach kompletna abstrakcja (dziesięć miesięcy na projekty, 30 miesięcy na budowę i dwa miesiące na odbiory – nierealne). Według naszych informacji, oferenci wliczyli więc w swoje ceny ok. 1 mld zł kar. Metro nie przewidziało też w kontrakcie waloryzacji, czyli wahań cen materiałów w trakcie budowy, a to kolejny powód.

Na centralny odcinek drugiej linii Warszawa ma zapisane 1,4 mld zł z UE. Zabrakłoby 4,6 mld zł, czyli ponad połowy rocznych dochodów miasta. Widmo cięć wisi nad wszystkimi inwestycjami komunikacyjnymi. Według naszych informacji, nie jest zagrożony tylko most Północny.

: 07 cze 2008, 12:56
autor: Bastian
Na centralny odcinek drugiej linii Warszawa ma zapisane 1,4 mld zł z UE. Zabrakłoby 4,6 mld zł, czyli ponad połowy rocznych dochodów miasta. Widmo cięć wisi nad wszystkimi inwestycjami komunikacyjnymi. Według naszych informacji, nie jest zagrożony tylko most Północny.
Nawet wolę nie komentować.

: 07 cze 2008, 13:08
autor: Tm
Nieoficjalnie szefowie firm budowlanych mówią „ŻW“, że budowa siedmiu km i sześciu stacji z tunelem pod dnem rzeki w 42 miesiące to w polskich warunkach kompletna abstrakcja (dziesięć miesięcy na projekty, 30 miesięcy na budowę i dwa miesiące na odbiory – nierealne). Według naszych informacji, oferenci wliczyli więc w swoje ceny ok. 1 mld zł kar.
A ja zwrócę jeszcze na to uwagę.

: 07 cze 2008, 13:21
autor: Teokryt
Cczuję że fikandrowe długopisy będą bardzo popularne.
Dodatkowo - czy II linia metra jest "pilnie" potrzeba? Bo żeby tylko na EURO to nie warto. (przerobienie stacji PKP Stadion da ten sam efekt) Większość kibiców przyjedzie do Centralnego i tam b mogli próbować się przesiać właśnie w SKM. To jednorazowy "pik" choć w przyszłości będą następne... Budowa sieci tramwajowej z prawdziwego zdarzenia pozwoli rozłożyć ruch równomiernie tak by dojazd był od strony Mostu Śl-Dąbrowskiego i Poniatowskiego. No i jeszcze linia kolejowa. Budowa linii tramwajowej w miejsce metra też nie była by zła. Kto wie, może nawet most tylko pieszo tramwajowy by powstał :)
Tak czy inaczej znając realia będzie zastaw się a postaw. Inaczej nie będzie. Sprzeda się całe pole mokotowskie i inne parki pod apartamenty i na metro będzie.

: 07 cze 2008, 14:02
autor: Premo
Budowa II linii metra tylko w niewielkim stopniu ułatwiłaby komunikację. Znaczna większość kibiców jeździ na trasach Lotnisko-Stadion i Stadion-Hotel. A na tym odcinku zbyt wielu hoteli nie ma a tym bardziej lotniska. Za 6mld złotych można byłoby wymienić cały tabor jeżdżący po warszawie, łącznie z kiblami KM. Zmodernizować wszystkie linie kolejowe w warszawie, dobudować nowe przystanki i łączniki.

: 07 cze 2008, 15:08
autor: Koszałek
Podpisanie przez HGW kontraktu na takich warunkach, bez dodatkowej pomocy "z centrali" będzie strzeleniem sobie nie w stopę, czy kolano, ale prosto w łeb. Nikomu nie wmówi, że budwa szećciu kilometrów w cenie miliona złotych za metr jego dłudości, przy takiej możliwości przewozowej oraz innych potrzebach, z jakimi boryka się miasto jest potrzebna. Dalsze zadłużanie miasta było by wielką głupotą i nieodpowiedzialnością. Bardzo bym się nie zdziwił, gdyby, jeżeli to podpisze, to mało, że przepadnie z kretesem w wyborach na drugą kadencję, to jeszcze zobaczy zarzuty o niegospodarność.

Nie spełnia może najlepiej swojej funkcji, ale jakoś mi nikt nie przychodzi do głowy, kto mógłby ją zastąpić. No chyba, że imć pan Kartofel zechciałby zrezygnować łaskawie z mieszkania przy Krakowskim... Mielibyśmy lokalną katastrofę, ale Polsce wyszłoby to na dobre.