: 29 lis 2012, 9:14
Ty przecież rozróżniasz czas podróży od czasu przejazdu, o którym jest tu mowa 
Forum warszawskiego transportu publicznego
https://wawkom.waw.pl/
Nie zabredziłem. W wyniku zmian podniesie sie srednia predkość i oszczędności związane ze skróceniem czasu przejazdu pociągu będą, ale w codziennych podróżach statystycznego pasażera niewielkie i nieodczuwalne. Po prostu trzeba to jasno powiedzieć, bo potem będzie rozczarowanie jak z pociągiem na lotnisko albo tramwajami wzdłuż Jerozolimskich („miało być tyle minut krócej, a jedzie dłużej“).Bastian pisze:Zgadzam się z Michałem. Przyznaj się po prostu, że zabredziłeś, bo przyspieszenie czasu przejazdu (nawet, jeśli niewielkie) musi nastąpić w wyniku takich zmian - to wynika z treści ostatniego akapitu i czystej logiki.MeWa pisze:"Wbrew pozorom nie przyniesie to odczuwalnego przez pasażerów skrócenia czasu jazdy w codziennych podróżach"
1) Mało kto podróżuje od pierwszej do ostatniej stacji, w statystycznych podróżach różnice będą pomijalne
2) Oszczędności czasowe nie są wielkie
3) Większe różnice występują w czasie przejazdu między międzyszczytmem a szczytem
Da odczuwalne skutki w postaci możliwości częstszego kursowania, krószego czasu oczekiwania na pociąg i pewnie mniejszego zatłoczenia. To jest celem i pożądanym skutkiem, a nie skrócenie czasu przejazdu.Bastian pisze:No to ja chyba nie rozumiem, o co chodzi. Przecież wiadomo, że to nie teleport. W każdej tego typu innowacji chodzi i zyski czasowe rzędu sekund bez mała, przecież jasne, że nie 8 minut na przykład. Tylko że te sekundy, pomnożone przez liczbę pasażerów i liczbę ich podróży, dają jakiś efekt masowy. Pisanie "inwestycja nie da odczuwalnych skutków" to strzelanie w stopy, nawet do końca nie wiadomo, czyje...
Dyskusja nie była o celu i pożądanym skutku (tych nie neguję), tylko czy przyspieszenie przejazdu nastąpi, czy nie. Otóż nie ma siły, nastąpi, i pisanie czegoś przeciwnego to czyste banialuki. Lepiej to rozwinąć, niż twierdzić, że nie nastąpi, bo czytelnicy nie zrozumieją i będą się spodziewać niewiadomoczegoMeWa pisze:To jest celem i pożądanym skutkiem, a nie skrócenie czasu przejazdu.
Nie pisałem w żadnym miejscu, że faktycznie nie nastąpi. Pisałem, czy będzie to odczuwalne. Rozwinięcie natomiast będzie jutroBastian pisze:Dyskusja nie była o celu i pożądanym skutku (tych nie neguję), tylko czy przyspieszenie przejazdu nastąpi, czy nie. Otóż nie ma siły, nastąpi, i pisanie czegoś przeciwnego to czyste banialuki. Lepiej to rozwinąć, niż twierdzić, że nie nastąpi, bo czytelnicy nie zrozumieją i będą się spodziewać niewiadomoczego
Mój umysł jest zawsze pełen zdań, które są lepsze od tych już napisanychBastian pisze:OK, racja. Ale czy nie lepiej było napisać:
"Podwyższona prędkość służyć ma zmaksymalizowaniu korzyści ruchowych - poziom skrócenia czasu jazdy będzie minimalny, a przez to prawie nieodczuwalny przez pasażerów w codziennych podróżach. "
Maksymalnie trzy minuty w skali całej linii.MichalJ pisze:Dobrze, to o ile skróci się półkurs?
Z punktu widzenia pasażera - praktycznie nic. Ciekawiej brzmi możliwość podkręcenia częstotliwości, to zdecydowanie bardziej ktokolwiek zauważy.Bastian pisze:No to w większości podróży jakąś minutę się urwie. Zawsze coś!
No to powtórzę: zawsze coś, trudno nagle liczyć na 5 minut. Natomiast masz minutę w jedną stronę, może z minutę krótsze czekanie, to samo z powrotem i już masz nawet cztery minuty w kieszeni. Oczywiście nadal można twierdzić, że to niewiele, ale wtedy dyskusja staje się totalnie bezcelowa (uzasadniona będzie wtedy przeprowadzka na forum o s-fSzeregowy_Równoległy pisze:Z punktu widzenia pasażera - praktycznie nic. Ciekawiej brzmi możliwość podkręcenia częstotliwości, to zdecydowanie bardziej ktokolwiek zauważy.Bastian pisze:No to w większości podróży jakąś minutę się urwie. Zawsze coś!