fik pisze:Swego czasu pół godziny po planowym odjeździe mojego autobusu z Wilanowskiej próbowałem znaleźć jakiś numer kontaktowy, żeby się czegoś dowiedzieć, dotarłem do numeru infolinii za 4 PLN/minutę, ja zrezygnowałem, ktoś inny przedzwonił tylko po to, aby się dowiedzieć, że paniusia nie ma zielonego pojęcia, ale autobus na pewno zaraz będzie i będzie bardzo komfortowy. Autobus się w końcu pojawił, okazało się, że planowo było pół godziny przejścia między przyjazdem z Pragi a odjazdem do Białegostoku, więc tradycyjna godzina w plecy na Janki namieszała, a podstawienie zastępczego jest poniżej godności PB, a kierowca na pytanie wysiadającej pasażerki (naiwne, to fakt), czy można ubiegać się o rekompensatę z powodu spóźnienia, parsknął i stwierdził, że on byłby zadowolony, że dojechał właściwego dnia do celu, po czym... wyjął komórkę i zadzwonił na bazę, że potrzebny będzie zastępczy, bo w tym się kibel zatkał (NIESAMOWITE, po 12h jazdy kibel w autobusie na *dziesiąt osób nie wyrobił, jakże można było to przewidzieć). Odjechaliśmy w końcu +70.
A mój pociąg w sobotę wyruszył z Helu z godzinnym opóźnieniem, z powodu braku lokomotywy i obsługi konduktorskiej, która jechała od Gdyni pociągiem z Bielska-Białej, który też był opóźniony godzinę, w międzyczasie przyjechał TLK z Lublina, potem liczne krzyżowanie się pociągów na Półwyspie Helskim, ponad 20 minutowy postój przed rozjadami w Gdyni przy jakże ciekawych krzaczkach. Następnie ponad 30 minut postoju w Gdyni, bo szybciej lokomotywy PKP nie umie zmienić. Trzeba też było przepuścić Ex Szanty, bo przecież ma pierwszeństwo, odstać jeszcze przed Sopotem, bo przecież jest jedna krawędź peronu dostępna dla pociągów dalekobieżnych. Od Gdańska do Bydgoszczy już w miarę normalnie. W Bydgoszczy długi postój, ale to wiadome, że na zmianę czoła pociągu. Potem do Torunia też w porządku, tylko za Solcem Kujawskim chwilami wolna jazda, ale to może mieć związek z tą trąbą powietrzną co tam przeszła. Miejsca siedzące tylko dlatego, że jechałem ze stacji początkowej. O takich cudach jak klimatyzacja i wi-fi mogę sobie pomarzyć, a przedział 8-miejscowy był zajęty właściwie w całości, a siedzenia to była zwykła "ława". No i bilet, który ze zniżką 37% kosztuje 40 zł z Helu do Torunia. Uważam, że 308 km jechać ponad 8 godzin to jest gruba przesada. Stwierdziłem, że następnym razem wybiorę wariant:
F1 (tramwaj wodny do Gdańska) - 1 godz. 50 min. jazdy za 12 zł i Veolią Express - 2,5 godziny jazdy za 25 zł, zdecydowanie szybciej, a cenowo podobnie. Jazdą tym bezpośrednim pociągiem się znacznie bardziej zmęczyłem, niż jazdą z Warszawy na Hel w wersji:
160+

+
P-1+SKM Trójmiasto+
050+
520. A podsumowując to są jednostkowe przypadki i nie ma co ich wywlekać. Takie rzeczy występują zarówno po stronie Polskiego Busa, jak i PKP. W przypadku kolei to chwalę sobie bardzo podróże regionalne, ale dalekobieżne są dla mnie katorgą i kiedy mogę to wybieram zawsze PB, tym bardziej, że zwykle planuję z dużym wyprzedzeniem podróż.

KwZ pisze:tomo pisze:PB ma jakąś "budę"
Raczej agencję, gdzie pracownik po doliczeniu odpowiedniej marży (nie pamiętam - 15 zł?) kupi ci bilet płacąc służbową kartą.
Nie przesadzaj, tylko 5 zł naliczają za płacenie ze swojej karty w punkcie.
JKTpl pisze:Tak.
Rezerwowy P099 też ma, bo już nie pamiętam czego w nim brakuje? W sumie to i tak nie ważne, bo on rzadko wyjeżdża, ale tak z ciekawości pytam.
vernalisadonis pisze:Dodatkowo na tym samym stanowisku też kończą wszystkie linie PB wracające do Warszawy i masz czasami jednym momencie po 4-5 autokarów.
Rano to nawet zaobserwowałem 8-10 pojazdów, tak że autokary miały problem ze zmieszczeniem się w 2 rzędach.