No i? Pisałem coś, żeby na pociągach nie było kierunku napisanego? Nie. Od zawsze jest stacja docelowa i to jest absolutnie normalne. Poza tym to jest już udowodnione naukowo, że ludzie się na to w ogóle nie patrząJacek Z. pisze:Istnieje też taka (bardzo realna, o czym się przekonałem kiedyś na własnej skórze), że ktoś wchodząc na mniej znaną mu stację i/lub od innej niż zwykle strony, zwłaszcza gdy po drodze jest jakiś zakręt, w pewnym momencie zagapi się i (na stacjach gdzie jest wspólny peron dla obu kierunków) wsiądzie do pierwszego lepszego składu który podjedzie. Dlatego oznaczenia takie jak "M1 Kabaty" i "M1 Młociny" są IMHO jak najbardziej słuszne - poza tym porządek musi byćCzotyk pisze:W naszym metrze są sztywno wyznaczone trasy i oznaczenie pociągu M1 Kabaty jest zbędne bo będąc np. na stacji Stokłosy i chcąc jechać na północ zawsze (poza sytuacjami awaryjnymi) dojadę tą samą trasą na tę samą stację końcową Młociny, nie grozi mi, że wsiądę do pociągu na jadącego na Rondo Daszyńskiego.
Te oznaczenia na pociągach to sztuka dla sztuki.

