Strona 74 z 462

: 20 wrz 2011, 21:42
autor: Paweł D.
Szeregowy_Równoległy pisze:
Paweł D. pisze:Oczywiście, że gdy kara jest śmiesznie niska nikt się jej nie boi. Gdyby pasażer miał płacić na miejscu kontroler zamieniłby się w skarbonkę na drobniaki. :-k
A to nie jest tak, że kara, nawet niska, ale nieuchronna, jednak motywuje bardziej, niż mało prawdopodobna, ale dotkliwa?
Ależ oczywiście. Pod warunkiem, że potroisz albo poczterokrotnisz liczbę kontrolerów.

: 20 wrz 2011, 23:59
autor: Premo
Mozna by rozwiazac to tak, ze zamiast kar za brak biletu, istnieje specjalny bilet dla gapowiczow wartosci powiedzmy 5 (moze byc i 10) razy bilet jednorazowy. Kontroler sprzedaje taki bilet gapowiczowi w czasie kontroli. Gdyby gapowicz nie chcial kupic to wzywa policje. A tak ZTM ma natychmiastowa gotowke bez wezwan, czy sadow itd.
Sorry ale coś takiego działa od dawna. Obecnie taki bilet kosztuje 108zł+należność przewozowa. Gdy gapowicz nie chce go kupić i nie okazuje dokumentu wzywa się policję

: 21 wrz 2011, 0:34
autor: rhemek
Premo pisze:
Mozna by rozwiazac to tak, ze zamiast kar za brak biletu, istnieje specjalny bilet dla gapowiczow wartosci powiedzmy 5 (moze byc i 10) razy bilet jednorazowy. Kontroler sprzedaje taki bilet gapowiczowi w czasie kontroli. Gdyby gapowicz nie chcial kupic to wzywa policje. A tak ZTM ma natychmiastowa gotowke bez wezwan, czy sadow itd.
Sorry ale coś takiego działa od dawna. Obecnie taki bilet kosztuje 108zł+należność przewozowa. Gdy gapowicz nie chce go kupić i nie okazuje dokumentu wzywa się policję
Wiesz ja od baardzo dawna takie kwoty przy sobie nie mialem . Wszedzie place karta, a wybieram tylko np. idac na poczte. W portfelu mam nie wiecej niz 50 zl. Ta kwota jest z kosmosu.

: 21 wrz 2011, 0:55
autor: Premo
Nie ma konieczności opłaty na miejscu. Jeśli chcesz zapłacić na miejscu a nie masz przy sobie gotówki to kontrolerzy umożliwiają pasażerom skorzystanie z najbliższego bankomatu.

: 22 wrz 2011, 18:43
autor: Pawel_
Takich 'odstawionych' kanarów jeszcze nie widziałem. Faceci w czerni, prawie w czerni, bo w białych koszulach. Jakoś od razu skojarzyłem ich z kontrolerami. :keke:

: 24 wrz 2011, 23:27
autor: Bernard
Obrazek

Bez samochodu, ale z mandatem

Miały być zachęcanie kierowców do komunikacji miejskiej i jazda z dowodem rejestracyjnym auta zamiast biletu. Było polowanie kontrolerów w autobusach i tramwajach na pasażerów.


Wsiądź do tramwaju z dowodem rejestracyjnym – tym hasłem Zarząd Transportu Miejskiego promował wczorajszy Dzień bez Samochodu. Jednak rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana.

– Gdy wsiadłem do autobusu, to kanar na „dzień dobry" wręczył mi mandat, bo okazało się, że samochód zarejestrowany jest na żonę. Nie pomagało tłumaczenie, że przecież ja nim jeżdżę, a małżonka bez dokumentu nigdzie nie pojedzie – żali się nasz czytelnik. – Usłyszałem, że za darmo może jechać tylko właściciel lub współwłaściciel auta i nie ma dyskusji. Myślałem, że idea jest taka, żeby auto zostało w domu, i to jest najważniejsze.

Trzeba było czytać

Takich sytuacji zdarzyło się więcej. Pasażerowie skarżyli się, że kontrolerzy urządzali sobie polowania na ludzi jadących z dowodem rejestracyjnym. – Na krótkiej trasie z Grochowskiej do centrum spotkałam trzy grupy kanarów – opowiadała Urszula z prawego brzegu.

– Kontrolerów było wczoraj tylu co zwykle – odpowiada Igor Krajnow, rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego. – Zasady, na jakich można korzystać z komunikacji miejskiej w Dniu bez Samochodu, jasno określa uchwała Rady Warszawy. One od kilku lat się nie zmieniły. Nie możemy brać odpowiedzialności za to, że ktoś czegoś nie doczytał.

– Absurd! – mówi Michał Suliborski ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji.

– Ludzi do komunikacji miejskiej można zachęcić, kiedy korzystanie z niej jest proste, czytelne i bezpieczne. Nie może być tak, że wsiadając do autobusu, pasażer będzie się zastanawiał, czy nie doczytał czegoś, co było napisane drobnym drukiem, jak w banku czy u dewelopera – dodaje.

Na wczorajszej sesji rady miasta problem poruszył Maciej Maciejowski (PiS). – Rzadko oboje małżonków figuruje jako współwłaściciele samochodu. Ponadto wiele osób porusza się autami w leasingu i w dowodzie rejestracji jest nazwa firmy. Dziś słyszałem o kilku przypadkach ludzi, którzy uwierzyli w obietnice urzędników o darmowych przejazdach i dostali mandaty. Widzę jedno rozwiązanie: ZTM powinien anulować te kary, a na przyszłej sesji powinniśmy zająć się tym, by sytuacja za rok się nie powtórzyła – proponuje.

Gdzie indziej się da

Jak sprawę rozwiązano w innych miastach? W Krakowie można było jeździć komunikacją miejską za okazaniem dowodu rejestracyjnego. Jakiegokolwiek. Co ważne, na jeden dowód mogło jeździć tyle osób, na ile auto jest zarejestrowane.

W Poznaniu na jeden dowód mogła jeździć jedna osoba, ale nie sprawdzono, kto jest właścicielem auta.

Takie same zasady jak w Warszawie obowiązywały w Gdańsku oraz w Łodzi. – Musieliśmy przyjąć jakieś zasady i wybraliśmy takie – ucina pytanie o logikę Antoni Pawlak, rzecznik gdańskiego magistratu.

Za to we Wrocławiu zaklejono wszystkie kasowniki i w Dzień bez Samochodu komunikacja była bezpłatna dla wszystkich.

– U nas mówimy, że wtedy kanary mają wolne – mówi Anna Bytońska z wrocławskiego ratusza.

Pozostaje pytanie, czy kary warszawskich pechowców będą anulowane. – Ale na jakiej podstawie prawnej mielibyśmy coś takiego zrobić? – pyta retorycznie Igor Krajnow.
http://www.zw.com.pl/artykul/632708-Bez ... datem.html

Szczerze mówiąc faktycznie nie było to jakoś mocno podkreślone, że nie będąc właścicielem nie można korzystać. Sam się zastanawiałem czy nie będąc formalnym właścicielem mogę w końcu jechać czy nie.

: 25 wrz 2011, 1:03
autor: klarowny jan
głupota pasażerów znów odbija się na wizerunku kontrolerów biletów.

: 25 wrz 2011, 1:29
autor: Adam G.
klarowny jan pisze:głupota pasażerów znów odbija się na wizerunku kontrolerów biletów.
Raczej głupota osoby, która tworzyła prawo. Najbardziej sensownym rozwiązaniem wydaje mi się to krakowskie lub wrocławskie...

: 25 wrz 2011, 7:16
autor: Premo
Bernard pisze: – Gdy wsiadłem do autobusu, to kanar na „dzień dobry" wręczył mi mandat, bo okazało się, że samochód zarejestrowany jest na żonę.
Najwyraźniej jego żona miała inne nazwisko

: 25 wrz 2011, 8:44
autor: reserved
klarowny jan pisze: głupota pasażerów znów odbija się na wizerunku kontrolerów biletów.
Jaka głupota... mój tata jest typową osobą, która chętnie by skorzystała z akcji. Jeździ samochodem (po Warszawie akurat nie dużo), a nie korzysta z biletów okresowych gdyż korzysta z komunikacji od święta. Zachęciłem go, że tego dnia na podstawie dowodu rejestracyjnego może pojechać gdzie tylko chce, on powiedział, że lepiej nie bo dowód zarejestrowany jest w Toruniu a nie w Warszawie. Ja mu na to, że to bez znaczenia ale teraz patrzę, że może jednak dobrze że nie skorzystał, kto wie gdzie jakiś mały druczek jest...

Komunikacja tego dnia powinna być za darmo, nie byłoby problemów a to tylko jeden dzień. Wtedy na pewno jeszcze więcej ludzi się zachęci. Taki dzień otwarty w praktyce (bo teoria w postaci DTP to nie wszystko). Tymczasem mamy to co mamy, wątpię, żeby ktoś się przekonał a niektórzy się nawet przez te incydenty zniechęcili do komunikacji, bo chcieli wypróbować pewnie czy komunikacja jest naprawdę taka fajna a dostali mandat. Nieświadomie.

: 25 wrz 2011, 9:59
autor: Paweł D.
reserved pisze:Nieświadomie.
Tak, nieświadomie. Nieświadomie nie chcieli doczytać, że darmowy przejazd jest dla właściciela lub współwłaściciela. Wcześniej nieświadomi byli, że bilet 20-minutowy jest ważny 20 minut. Nieświadomie nie przeczytali, że na WKM trzeba wpisać imię, nazwisko i nr dokumentu. Czy Polacy w ogóle żyją w jakieś świadomości?

Scena z piątku z dziekanatu wyższej uczelni. Studenta III roku:
- to jakie podanie i o co muszę napisać?
- wszystko ma pani napisane w regulaminie studiów,
- w regulaminie?
- tak, w regulaminie. Czytała pani regulamin?
- regulamin? A po co?

: 25 wrz 2011, 11:06
autor: Sindbad
Komunikacja tego dnia powinna być za darmo, nie byłoby problemów a to tylko jeden dzień. Wtedy na pewno jeszcze więcej ludzi się zachęci. Taki dzień otwarty w praktyce (bo teoria w postaci DTP to nie wszystko). Tymczasem mamy to co mamy, wątpię, żeby ktoś się przekonał a niektórzy się nawet przez te incydenty zniechęcili do komunikacji, bo chcieli wypróbować pewnie czy komunikacja jest naprawdę taka fajna a dostali mandat. Nieświadomie.
:idea: Tylko znając naszych pasażerów część posiadaczy biletów okresowych żądła by zwrotu pieniędzy za ten dzień lub przedłużenia terminu zakończenia ważności biletu.

: 25 wrz 2011, 15:39
autor: MZ
Paweł D. pisze:Nieświadomie nie chcieli doczytać, że darmowy przejazd jest dla właściciela lub współwłaściciela.
:arrow: Pewnie "nieświadomie" zrozumieli, że jeśli dwoje osób korzysta z auta, to oboje są współwłaścicielami. A że w dowodzie jest jedna... cóż... ;)

W Radomiu obowiązuje zasada: jeden dowód = jeden pasażer (może być mąż lub żona właściciela/-lki dowodu).

: 25 wrz 2011, 16:35
autor: Websterek
Nie widzicie problemu w tym zapisie w uchwale Rady Miasta? Przecież to jest chore.
Ja nie mógłbym skorzystać z tego pomysłu, bo samochód zarejestrowany mam na mamę, bo jest po prostu taniej. Jak rozumiem, ten szczegół się nie liczy, to że pojechałem samochodem nic nie zmienia i Ratusz jest zadowolony?

: 25 wrz 2011, 18:42
autor: Paweł D.
Websterek pisze:Nie widzicie problemu w tym zapisie w uchwale Rady Miasta? Przecież to jest chore.
Dura lex, sed lex.
Websterek pisze:Ja nie mógłbym skorzystać z tego pomysłu, bo samochód zarejestrowany mam na mamę, bo jest po prostu taniej.
No widzisz, czyli przez cały rok zaoszczędziłeś więcej niż kasowanie biletów przez jeden dzień. Radni uchwalili co uchwalili. Niech uchwalą co innego.