: 24 maja 2011, 20:21
Na czworaka też byłoby problemem. Po co sobie utrudniać życie?fraktal pisze:Ale wyjście ze 120Na z wózkiem dziecięcym owszem problemem jest, zwłaszcza że większość mam chce to robić przodem wózka zamiast tyłem.
Na czworaka też byłoby problemem. Po co sobie utrudniać życie?fraktal pisze:Ale wyjście ze 120Na z wózkiem dziecięcym owszem problemem jest, zwłaszcza że większość mam chce to robić przodem wózka zamiast tyłem.
Żaden problem.fraktal pisze:Ale wyjście ze 120Na z wózkiem dziecięcym owszem problemem jest, zwłaszcza że większość mam chce to robić przodem wózka zamiast tyłem.
A jakie kryteria ma spełniać przystanek, żeby być prawdziwym i jacy mają być pasażerowie, żeby być prawdziwymi? Bo nauczenie motorowego klepnięcia właściwej sekwencji guzików jest realizowalne byle gdzie.fraktal pisze:Nie, problemem jest, że się tego rzadko używa, na szkoleniu mogą mówić różne mądre rzeczy, można to sobie nawet przećwiczyć ze dwa razy ale jak tego się nie zrobi na prawdziwym przystanku z prawdziwymi pasażerami to się mało co wie.
Chodziło mi o to, że pasażerowie mogą otworzyć sobie drzwi z guzika, zanim prowadzący pojazd je zablokuje, żeby wysunąć platformę, ewentualnie zanim wózkowicz naciśnie guzik żeby 'zażądać' wysunięcia platformy. Bo wiadomo, że gdy nie ma ludzi wcale, to nikt drzwi nie otworzy i cały proces będzie szybszy niż wtedy, gdy trzeba będzie drzwi ponownie zamykać i otwierać. Ale okazało się, że to jest przykazane - najpierw jest wymiana pasażerska, a potem wysunięcie platformy. OK, ale proszę się nie denerwować na wózkowiczów, że coś tam wydłużają w godzinach szczytu, ale na tych, co tę procedurę wymyślili. I już. Mówiąc szczerze, średnio sobie wyobrażam sytuację codziennego korzystania ze swingów podczas dojazdów do pracy przez osoby na wózkach (a to powinniśmy mieć chyba na uwadze, inwestując w tabor niskopodłogowy), ale ok, skoro wszystkim to pasuje, to tylko się cieszyć z dojrzałości naszego społeczeństwa. Obawiam się, że rzeczywistość będzie mniej różowa.MisiekK pisze:A jakie kryteria ma spełniać przystanek, żeby być prawdziwym i jacy mają być pasażerowie, żeby być prawdziwymi? Bo nauczenie motorowego klepnięcia właściwej sekwencji guzików jest realizowalne byle gdzie.
Jeśli rzeczywiście zależy Ci na interwencji TW, to napisz do nich...fraktal pisze:Ja bym jednak sprawdził na miejscu TW, czy podłoga w swingu jest wykonana z dobrej jakości materiałów antypoślizgowych. Wystarczyło bowiem trochę wody i piachu i kule zachowywały się jak na lodzie.Częściowo to pewnie zbyt późna wymiana zużytych gumowych nasadek, tym niemniej dziś jeździłem także autobusami po deszczu i tak tragicznie nie było. No cóż, morał z tego taki, że trzeba w swingach bardziej uważać, gdy jest deszcz...
http://www.zw.com.pl/artykul/10,603073_ ... slony.html![]()
Swing jedzie i gubi osłony
Na ulice Warszawy wyjedzie dziś 50. tramwaj Swing.
Co czwarty z nich jest „wybrakowany”. Znowu odpadają osłony na koła
– To ostatnio coraz częstszy widok. Swingi jeżdżą bez bocznych osłon na koła, przez co są głośniejsze i wyglądają gorzej – mówi Paweł Troszkiewicz, który przysłał nam zdjęcie wykonane telefonem komórkowym na pl. Zawiszy.
Głównym zadaniem tzw. osłon wózków napędowych jest tłumienie hałasu. Bez tych elementów tramwaje są bardziej uciążliwe dla mieszkańców (podczas przejazdu swingi gwiżdżą w charakterystyczny sposób).
– Sprawa może dotyczyć dziesięciu tramwajów Swing kursujących obecnie po Warszawie – przyznaje rzecznik PESY Bydgoszcz Michał Żurowski.
Tramwaje Warszawskie zamówiły w ubiegłym roku 186 niskopodłogowców 120Na – czyli swingów – za 1,5 mld zł. Dostawy potrwają do 2013 roku.
W ubiegłym tygodniu do stolicy dotarł swing nr 50, który dziś zacznie wozić pasażerów.
Już w styczniu pisaliśmy, że swingi kursują po Warszawie bez osłon wózków. Tramwajarze przyznali, że odsyłają je do producenta, bo osłony pękają i odpadają.
Teresa Kotwica z Tramwajów Warszawskich tłumaczyła nam wtedy, że zbyt delikatne osłony nie wytrzymują uderzenia w zmarznięty śnieg i wtedy odpadają. Producent bronił się, że służby odśnieżające stołeczne torowiska nie są jeszcze w pełni przygotowane do obsługi swingów.
– Czy pod koniec maja swingom także przeszkadza nawierzchnia? – zapytaliśmy w Tramwajach Warszawskich.
– Tramwaje są na gwarancji. Zgłosiliśmy problem producentowi, który testuje dla nas nowe rozwiązanie konstrukcyjne. Wprowadzi je we wszystkich tramwajach na własny koszt – ucina rzecznik Tramwajów Warszawskich Michał Powałka.
– Sprzedaliśmy 35 identycznych tramwajów Swing do Gdańska. Tam taki problem nie pojawił się ani razu – twierdzi Michał Żurowski z PESY.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że warszawskie torowiska nie wszędzie zachowują zadeklarowaną producentowi skrajnię. Co to znaczy?
Zdarzają się miejsca, w których pięcioczłonowy, 30-metrowy swing podczas skrętu ociera się o chodnik. Wtedy osłony, które wystają poza obręb pojazdu, odpadają.
PESA Bydgoszcz deklaruje, że w fazie końcowej jest już rozwiązanie, które będzie kompromisem między trwałością osłony na koła a łatwością jej demontażu. Producent obiecał, że problem zostanie rozwiązany do końca czerwca.