: 07 lis 2011, 14:27
KLIK
![]()
Koszmar Służewca: straszny ścisk w tramwajach [WIDEO]
Potworny ścisk w tramwajach jeżdżących w kierunku zagłębia biurowego na Służewcu. Może go rozładować Szybka Kolej Miejska, ale dopiero na wiosnę. A sytuacja wymaga interwencji już teraz.
Do rozrastającej się dzielnicy biurowców coraz więcej osób dojeżdża komunikacją miejską. Samochód wybiera tylko część pracowników, bo brak tu miejsc parkingowych. Dojazd komunikacją jest jednak nie lada wyzwaniem. Walka o miejsce w tramwaju odbywa się na ul. Woronicza przy stacji Wierzbno, gdzie tysiące pasażerów przesiadają się z metra. Ostatnio dwukrotnie rzadziej kursuje stąd osiemnastka, za to co 3-4 minuty na przystanek podjeżdżają tramwaje nowej linii 31.
Okazuje się jednak, że potworny ścisk panuje też w dojeżdżającej na Służewiec z Żoliborza i centrum siedemnastce. Wiele osób przesiada się do niej na stacji metra Pole Mokotowskie albo przy Dworcu Centralnym. - Na niektórych przystankach na Wołoskiej nie sposób się już wbić do wagonów - narzeka nasza czytelniczka pani Krystyna. Często osoby starsze zostają na przystanku.
Niektórzy nie mogą pojąć, dlaczego w stronę Służewca nie da się wydłużyć kursującej Wołoską linii 16. Teraz kończy ona trasę w zajezdni przy ul. Woronicza. W efekcie jest znacznie mniej popularna niż tramwaj 17. Niektórzy nie mogą też odżałować linii 33, która dziś zawraca na Rakowieckiej, a dawniej łączyła Wołoską, w tym m.in. szpital MSWiA, z ul. Puławską.
Wicedyrektor ZTM Andrzej Franków przekonuje, że na razie nie da się przedłużyć szesnastki w stronę Służewca: - W związku z budową metra więcej taboru musieliśmy rzucić na Pragę. Tam wiele linii kursuje dłuższymi trasami.
Obiecał jednak, że przyjrzy się sytuacji w tramwajach kursujących na Służewiec, w tym także ulicą Wołoską. Być może zmiany będą możliwe na początku grudnia, gdy skończy się remont torowiska w al. Zielenieckiej. Dyrektor Franków twierdzi jednak, że nie ma szans na powrót linii 33 na Wołoską, Woronicza i Puławską, bo na tym odcinku jeździło mało pasażerów. Teraz wożą ich małe autobusy linii 210.
Według ZTM dużym wybawieniem dla biurowej dzielnicy byłoby puszczenie na lotnisko Szybkiej Kolei Miejskiej. Pociągi ze Śródmieścia będą się po drodze zatrzymywać m.in. na stacji Warszawa Służewiec przy Marynarskiej. Jednak, jak pisaliśmy w piątek, oddanie tunelu kolejowego na lotnisko ma kolejny poślizg. Pociągi miały tam kursować w połowie grudnia, czyli wraz z wejściem w życie nowego kolejowego rozkładu jazdy. Później kolejarze mówili o 1 marca. Teraz być może uda się otworzyć tunel tuż przed Euro 2012. Na razie pociągi do stacji Służewiec dojeżdżają rzadko i w efekcie nie korzysta z nich zbyt wielu pasażerów w drodze z centrum. Kiedy w końcu zostanie uruchomiona linia na lotnisko, ma tam kursować nawet osiem składów na godzinę - cztery w stronę terminalu i cztery w kierunku Radomia.
Jak można poprawić tramwaje? Które trasy zmienić? Analiza na blogu Autobus Czerwony
KOMENTARZ Jarosława Osowskiego
Coś niedobrego dzieje się w planowaniu tras i rozkładów jazdy tramwajów. Ogromny tłok na Służewcu jest tylko jednym ze skutków. Mamy też sygnały o podobnych problemach pasażerów na Grójeckiej czy rondzie Żaba, którym ciężko się dostać do wagonów.
Urzędnicy usprawiedliwiają się remontami i objazdami, a także brakiem pieniędzy na dodatkowe kursy. To jednak tylko część prawdy, bo mamy wiele przykładów tras, na których tramwaje zamiast ludzi wożą powietrze. Choćby linia 16, która zawraca tuż przed Służewcem, za to na drugim końcu trasy niepotrzebnie dojeżdża przez most Gdański w krzaki koło zoo - nikt tam nie jeździ. A wystarczyłoby wycofać szestnastkę z Pragi i przedłużyć jej trasę na Służewiec.
Trudno też zrozumieć, czemu tramwaje z odciętej teraz budową metra zajezdni na Szmulkach pokonują wiele kilometrów, by obsługiwać trasy w odległych częściach miasta. Nie do pojęcia jest, dlaczego w epoce programów komputerowych do układania rozkładów tramwaje linii 4 i 35 od skrzyżowania ul. Andersa ze Stawkami aż po Wyścigi cały dzień przyjeżdżają na przystanki jednocześnie albo tuż po sobie. To samo jest z nowymi liniami 6 i 15 między pl. Wilsona a Dworcem Gdańskim. Jak to możliwe, że Marszałkowską kursuje mniej tramwajów niż bardziej oddaloną od centrum Puławską? Po co ZTM mimo miernej frekwencji utrzymuje tam linię 14? Puste tramwaje można też spotkać między Kołem a Bemowem (dwie niepotrzebne linie: 5 i 28).
Widać wyraźne marnotrawstwo, a jednocześnie od ostatniego weekendu dwukrotnie rzadziej zaczęła kursować popularna jedynka. Wieczorami na wiele tramwajów trzeba czekać nawet 20 min. Dzieje się to wszystko wbrew polityce ostatnich lat, której trudno było odmówić racji: ZTM dążył do mniejszej liczby linii, za to częściej kursujących i ze skoordynowanymi ze sobą rozkładami. Miało to przekonać pasażerów do nielubianych przez nich przesiadek. Najwyraźniej ktoś tu jednak przeholował - rozkłady i wiele tras wymagają dziś natychmiastowych poprawek. Nie tylko na Służewcu.
Jarosław Osowski