Strona 79 z 164

: 15 cze 2008, 17:51
autor: JaBaal
MeWa pisze:A potem zamkniesz linię na czas przebudowy peronów i urządzeń? Doświadczenie pokazuje, że nigdy byśmy nie doczekali się pierwotnej wersji. Poza tym, z tą szybkością budowy tunelu nie byłbym taki pewien, bo planowanie w tym momencie trzeba byłoby rozpocząć zupełnie od nowa.
Właśnie tak. Zamknięcie lini na czas przebudowy wiązałoby się z uciążliwością o tyle, że ludzie, którzy zdążyli przyzwyczaić się do tej trasy, musieliby szukać alternatyw. Natomiast wszystko odbywałoby się pod ziemią przecież, a więc dla ruchu naziemnego byłoby bez znaczenia. A poza tym, jak długo taka przebudowa trwałaby? Wyobrażam sobie, ze nie dłużej niż pół roku - a to chyba 'dla ludu' byłoby akceptowalne?
EDYTA dodaje, że co do planów, to czy nie wystarczyłoby 'przeprojektowanie punktów wczepienia' sieci tramwajwej?

: 15 cze 2008, 19:28
autor: a/p TALENT
Problemy związane z tunelami dla tramwajów ćwiczyliśmy podczas burzliwego ale pouczającego sporu dotyczącego wiedeńskiej linii 18 i trasy metra U-2 na odcinku od Karlsplatzu do Schottenringu / zaprojektowanej i wykonanej jako tzw. premetro /.

: 15 cze 2008, 22:42
autor: MeWa
To znaczy? Coś więcej? :)

: 16 cze 2008, 8:14
autor: Glonojad
MeWa pisze:To że II linia będzie miała własną STP, nie jest uzasadnieniem wystarczająćym dla budowy krótszych peronów. Na I linii też były potoki na trzy wagony w momencie uruchomienia, a teraz jeżdżą pociągi sześciowagonowe.
Odwrotnie. To, że bedzie miała własną STP oznacza, że nie ma przeciwskazań do budowy peronów krótszych, dłuższych, niższych, wyższych czy wyposażonych w drzwi peronowe - bo składy powinny być odpowiednie dla eksploatacji na tej linii.

: 16 cze 2008, 8:38
autor: a/p TALENT
Kraj i zagranica . Temat :O tramwajach w Wiedniu . Apogeum tematu końcówka 2007 r.

: 16 cze 2008, 13:00
autor: MeWa
Obrazek
Specjaliści ocenią
ikr 16-06-2008, ostatnia aktualizacja 16-06-2008 09:21

W poniedziałek do Warszawy przyjeżdżają zagraniczni eksperci, którzy doradzą władzom miasta, czy budować II linię metra.

Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz poprosiła o tę analizę członków Komisji Europejskiej i przedstawicieli banków EBI oraz EBOiR. Mają ocenić, czy stolicy opłaca się budować centralny odcinek, gdy konsorcja budowlane zażyczyły sobie w przetargu 6 mld zł zamiast spodziewanych 3 mld zł. Warszawskie metro byłoby droższe niż w Amsterdamie czy Dublinie, porównywalne z Sydney.

Stolica miałaby dostać dofinansowanie z UE na pierwszy odcinek (od ronda Daszyńskiego do Dworca Wileńskiego) – 1,4 mld zł. Eksperci ocenią, czy ta dotacja nie jest zagrożona, skoro całość ma kosztować 6 mld zł. Jeśli uznają, że Unia dotację może cofnąć, przetarg na II linię metra będzie unieważniony.

Źródło : Życie Warszawy

: 16 cze 2008, 17:35
autor: Glonojad
Co będzie, jeśli specjaliści dadzą odpowiedź nie taką, na jaką władze miasta liczą? :-$

: 16 cze 2008, 17:55
autor: Koszałek
To się utajni z powodu dyrektywy UE nr: 48569^202h/593f-j/0956/s/05-11-06 ;)

A na jaką odpowiedź właściwie liczy miasto?

: 16 cze 2008, 17:58
autor: Glonojad
Moim zdaniem - na "zastaw się a postaw się", ale tak naprawdę nie wiem, oczywiście.

: 16 cze 2008, 23:55
autor: MeWa
Obrazek
Doradców metra mamy od metra
Jarosław Osowski2008-06-16, ostatnia aktualizacja 2008-06-16 23:13

Budować drugą linię z Woli na Pragę za 6 mld zł? Przedstawiciele europejskich banków, którzy przyjechali wczoraj do Warszawy, wypowiadają się ostrożnie. Za to eurodeputowany i były prezydent miasta Paweł Piskorski mówi bez ogródek: ten przetarg należy unieważnić

Ogromna suma, którą podały firmy budowlane, dwukrotnie przekracza plany ratusza. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz waha się, czy podpisać kontrakt, przez który nasze metro stałoby się najdroższe na świecie.

Co ciekawe, agencja Reuters poinformowała właśnie, że 24-kilometrowa linia z 22 stacjami w stolicy Meksyku (umowa podpisana w ub. tygodniu) pochłonie 1,7 mld dol., czyli niespełna 4 mld zł, i będzie gotowa w grudniu 2011 r. Mniej więcej w tym samym czasie co nasze siedem stacji od ronda Daszyńskiego do Dworca Wileńskiego.

Teraz władze Warszawy radzą się, co robić. Po pomoc uciekły się do organizacji Jaspers. To grupa złożona z przedstawicieli Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Inwestycyjnego oraz Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, która wspiera projekty regionalne współfinansowane przez UE. Od jednego z uczestników wczorajszego spotkania z Jaspersem dowiadujemy się, że o sensie budowy 6 km metra za 6 mld zł unijni eksperci wypowiadali się bardzo ostrożnie. - To rzeczywiście wysoka cena. Wpłynął na nią warunek zakończenia budowy przed rozgrywkami Euro 2012 i ryzyko opóźnień, które grożą wykonawcom karami - mówi nasz informator.

W ciągu kilku, kilkunastu dni Jaspers powinien przekazać analizę, co należałoby zrobić. Według Marcina Ochmańskiego z biura prasowego ratusza będzie to bardzo ważny głos doradczy.

- Nie stać nas na wydawanie 6 mld zł. Najdroższe metro w Europie byłoby nie do przyjęcia dla Warszawy - powiedział wczoraj Paweł Piskorski, były prezydent miasta, a dziś eurodeputowany. Wynik przetargu uznał za skutek "ignorancji dramatycznie słabej ekipy, która powinna wylecieć z pracy". Uważa, że przetarg trzeba unieważnić i rozpisać nowy. Tak, by budowa zaczęła się od jednego lub obu peryferyjnych odcinków (Bemowo i Bródno). Fragment pod centrum zdaniem Pawła Piskorskiego należałoby drążyć po zakończeniu Euro 2012, by nie ryzykować rozkopania miasta podczas mistrzostw.

Były prezydent miasta przypomniał, że w 2002 r. jego ekipa zostawiła gotową koncepcję budowy tej samej linii w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego. Pieniądze na tunele, stacje, a także pociągi miał wyłożyć inwestor z zewnątrz, a miasto spłacałoby mu przez 30-40 lat (w zależności od tempa prac) po 360-400 mln zł rocznie. W sumie, według ówczesnych cen, kosztowałoby to 5,4-6,5 mld zł.

Spytaliśmy go, czy może podać choć jeden tego typu projekt, który powstał w Polsce. Piskorski przyznał, że nie. Zastrzegł jednak, że inwestowanie w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego obiecywała przed wyborami i Hanna Gronkiewicz-Waltz, i premier Donald Tusk.


Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

: 17 cze 2008, 0:04
autor: mozgow
Obrazek
Z której strony zacząć budowę drugiej linii

Izabela Kraj, Konrad Majszyk 16-06-2008, ostatnia aktualizacja 16-06-2008 22:26

– Unieważnić! – mówi były prezydent Paweł Piskorski o przetargu na drugą linię metra. – Karygodne byłoby płacenie 6 mld zł tylko za centralny odcinek.


Ratusz przewidywał, że na odcinek między rondem Daszyńskiego i Dworcem Wileńskim wyda 2,8 mld zł. Ale budowlane koncerny wykorzystały inwestycyjną histerię przed Euro 2012 i zaproponowały w przetargu 6 mld zł.

Zdaniem Piskorskiego dziś eurodeputowanego, urzędnicy nadzorujący tę inwestycję powinni natychmiast stracić pracę. Nazwisk nie podał. Wiadomo jednak, że za przetarg odpowiadają m.in. wiceprezydent Jacek Wojciechowicz i prezes Metra Jerzy Lejk. Oni nie mają sobie nic do zarzucenia. Także prezydent Warszawy zwalniać ich nie zamierza. A decyzję – co z przetargiem – ma ogłosić w lipcu.

Tymczasem z najnowszych badań zleconych przez Metro (przeprowadzonych na 1520 pasażerach) wynika, że 92 proc. pozytywnie ocenia funkcjonowanie pierwszej linii. A co chcieliby w metrze zmienić? Na to pytanie najwięcej osób odpowiada: budować drugą linię.

Piskorski radzi zatem obecnym władzom: – Jak najszybciej zacznijmy budowę drugiej linii. Ale od początku, nie od środka. Od obrzeży, czyli Bródna albo Ursusa, żeby nie marnować pieniędzy i czasu – proponuje Piskorski.

Twierdzi, że w ten sposób będzie taniej, a centrum nie zostanie sparaliżowane w czasie Euro 2012. I nie będzie marnowania pieniędzy na tory do zawracania pociągów za stacjami Daszyńskiego i Wileńskim.

– Analizy wykazały, że odcinek centralny jest najbardziej potrzebny. Tędy podróżowałoby najwięcej pasażerów – mówi rzecznik Metra Krzysztof Malawko. – A tory do zawracania są potrzebne co kilka stacji. W sytuacji awaryjnej umożliwiają sprowadzenie pociągu.

Piskorski przypomina, że za jego rządów powstała koncepcja budowy drugiej i trzeciej linii metra łącznie w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego, ale ekipa prezydenta Lecha Kaczyńskiego schowała ją do szuflady. Hanna Gronkiewicz-Waltz też nie przewiduje budowy metra w systemie PPP.

Wczoraj do ratusza przyjechali zagraniczni eksperci od funduszy unijnych z firmy audytorskiej Jaspers oraz banków EBI i EBOiR. Przyznali, że 6 mld zł to – na europejskim rynku – wysoka cena za 6,5 km metra. Ocenili, że szacunki z 2006r o ok. 3 mld zł były prawidłowe. – Nie ma tu więc błędu urzędników – relacjonuje Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza. Według specjalistów także termin na budowę odcinka – 42 miesiące jest jak najbardziej realny.

Nie padła tylko odpowiedź, czy Warszawa ma szansę przesunąć środki z UE z kolejnych odcinków II linii na ten centralny co dałoby 3 mld zł.


Obrazek
Źródło: Życie Warszawy

: 17 cze 2008, 0:08
autor: MeWa
Budowanie z dwóch stron bez centralnego odcinka oznacza konieczność zbudowania dwóćh STP. Komory torów odstawczych i tak trzeba budować co kilka stacji. A na PPP to jak na razie znakomicie wyszedł Londyn, gdzie jedna z firm, która odpowiadać miała za utrzymanie i modernizację grupy linii upadła.

: 17 cze 2008, 0:30
autor: mozgow
A gdzie tam jest napisane, że z dwóch stron na raz ?

Piskorski proponuje aby zacząć z jednej albo z drugiej strony a nie od odcinka centralnego. I muszę przyznać, że zgadzam się z nim.
Jeśli odcinek centralny jest tak kosmicznie drogi to lepiej będzie zacząć budowę od jednego z końców.

: 17 cze 2008, 1:09
autor: MeWa
I jakie korzyści niby miałoby to przynieść?

: 17 cze 2008, 9:50
autor: Paweł_K
Nie bardzo wiem, gdzie w okolicach ostatniej stacji na Bródnie można zbudować STP - ciut mało miejsca jest. Więc zostałoby budowanie od zachodu