KwZ pisze:Pytanie: metro ma wykonać N kursów dziennie, gdzie N pochodzi od pewnego rozkładu teoretycznego. Niemniej to dyspozytor decyduje o konkretnym czasie następstwa kolejnego pociągu. Czy i jak jego praca jest nadzorowana przez ZTM?
Zdarzają się "cichociemni" na stacjach notujący czas następstwa, ale przy tak zkomputeryzowanym systemie nie ma najmniejszego problemu, żeby potem ocenić realizację rozkładu.
KwZ pisze:Te rozkłady już istnieją. Koszty druku rozkładów na stacje to pikuś w tym wszystkim (tego samego rzędu, jak w przypadku 9).
Akurat koszt druku rozkładów to najmniejszy pikuś - większy problem w kosztach organizacji.
Rozkłady minutowe pozwalają na stosowanie "permanentnego trybu SB" dla zachowania regularności kursowania, bo z tego jest metro rozliczane.
Poza tym regulacja czasu następstwa następuje tylko na stacjach końcowych (teraz maszyniście wyświetla się ODJAZD, więc jest łatwiej), w pociągach nie ma żadnych "infotronów" czy podobnych urządzeń. Wieczorem obiegi w rzeczywistości trwają krócej niż wynika to z rozkładów (krótsze postoje na stacjach).
Tyrystor pisze:Niech i będzie w rozkładzie "Metro kursuje raz dziennie" - z racji bycia metrem taka wiadomość jest wystarczająca. Przyjedzie, na pewno, kiedyś. Nie to co te śmierdzące i rozklekotane autobusy oraz wykolejające się tramwaje.
Czasem mam wrażenie, że tak to w praktyce wygląda. Jak jeździło w nocy co pół godziny, to też przychodzili ludzie stać na peronach, nie patrząc na czas oczekiwania.
Wbrew powszechnym tutaj opiniom, osoby korzystające nawet w nocy z metra, gdy pociągi jeźdżą co 15 minut, idą na stacje w ciemno. Odsetek osób sprawdzających na stacjach godziny odjazdu jest znikomy - wszyscy patrzą na monitory SIP-u.
[ Dodano: Nie 10 Lut, 2013 ]
Wiliam pisze:Dowozówka i tak będzie rzadsza niż pociągi, albo to wszystko będzie na takim poziomie częstotliwości że nie wiem czy jest sens się bić o jedną minutę.
Biorąc pod uwagę tolerancję punktualności w dodatku.