Strona 9 z 10

: 31 sty 2011, 12:51
autor: drapka
MeWa pisze:ale po co ratować żabę? ona nie jest w żaden sposób reprezentatywna dla historii...
Ale fajna jest. Taka... żabia :)

: 01 lut 2011, 0:08
autor: mkm101
Filip7370 pisze:I tak będzie napisane w muzeum komunikacji w roku 2100 przy zachowanej żabie? "To jest taki wagon 13N, lekko zmodernizowany, nie jest jakość szczególnie odmienny, ale jest wygodniejszy od innych swojego typu."
Wiesz, akurat to jest stopiątka w ubranku z 13N, a więc rzeczywiście coś wyjątkowego. Tyle że ani rerezentatywnego dla typu 13N, ani w dobrym stanie technicznym (naruszona konstrukcja). Z tego powodu - skoro ma zostać tylko siedem wagonów - nie zasługuje na zachowanie.

: 01 lut 2011, 9:18
autor: Filip7370
mkm, wiesz tak by było napisane dla laików. Tramwaj z punktu widzenia "historiografii" wnosi niewiele i jeszcze mniej dla ludzi "spoza branży".

: 01 lut 2011, 9:40
autor: MisiekK
mkm101 pisze:Wiesz, akurat to jest stopiątka w ubranku z 13N,
Tak nie do końca :) Parkowanie ma bardzo klasyczne pomimo stacyjki na pulpicie. Żabsko to coś przejściowego między 13N a 105N (takie brakujące ogniwo ewolucji)....
mkm101 pisze:ani w dobrym stanie technicznym (naruszona konstrukcja)
Dlatego trzeba będzie przed kasacją zrobić porządną dokumentację fotograficzną.

: 12 lut 2011, 19:58
autor: robbo2k
Jesli Żaba sie nie łapie to żadna z 13N też. Bo co niby w nich takiego by trzymac 7-10 sztuk.... bo się kształt filmu nad kabina zmienił ? No bez jaj ... Rozumiem iz takiego delfina też sie nigdy nie zostawi bo to 105Na...

: 14 cze 2011, 15:17
autor: Bywalec
KLIK
Obrazek
50 nowych tramwajów. Co jeździ po torach Warszawy?

Na warszawskie tory wyjechał niedawno 50. nowy tramwaj Swing. Czy 186 takich tramwajów to największa dostawa w historii Warszawy? Jakie tramwaje kursowały kiedyś po Warszawie, a jakie można zobaczyć do dziś (choć może nie kojarzymy ich z ulic)? Zobacz, co jeździ i jeździło po Warszawie przed przyjazdem "gąsienic" PESY.


W poniedziałek, 30 maja, po niemal pół roku od rozpoczęcia dostaw, na warszawskie tory wyjechał 50. tramwaj Swing. Dostał numer boczny 3165. Po przejściu kontroli i odbiorów może już wozić pasażerów.

Pierwszy Swing wyjechał na trasę 12 czerwca. Do EURO 2012 po stolicy ma już jeździć 120 ze 186 kupionych pojazdów. Cała dostawa zakończy się w 2013 roku.

Pierwsze elektryczne tramwaje

Pierwsze tramwaje elektryczne dla Warszawy montowane były w niemieckich fabrykach w Norymberdze i Hamburgu. Do stolicy zawitały w 1906 roku. "Pudło" wagonu było niemal w całości drewniane, drzwi i ściany wykonano z mahoniu.

Wagony służyły stolicy całkiem długo. Kres ich historii wyznacza II wojna światowa - większość tramwajów została zniszczona. Część z nich posłużyło do budowy barykad powstańczych. Po wojnie do ruchu przywrócono nieliczne składy, ale były one systematycznie wycofywane. Do dziś w Warszawie zachował się jeden zabytkowy wagon tej serii.

Tramwaj typu K czyli "berlinka"

Te tramwaje dla Warszawy zamówił Stefan Starzyński w 1939 roku. Montowane w Niemczech, z powodu wybuchu wojny zostały przejęte przez Niemców. Warszawa nie zapomniała o nich i odzyskała tramwaje zaraz po wojnie.

Z ulic "berlinki" zniknęły w latach 60. Do dziś zachowało się kilka wagonów, w tym 2 zabytkowe.

Powojenna prowizorka

Po wojnie w mieście gwałtownie wzrosła liczba pasażerów. Większa część taboru była zniszczona. Ogromne potrzeby miały szybko zaspokoić nowe wagony typu N i 4N. Od początku planowano, że to tylko etap przejściowy - jednak dostawy tych "prowizorycznych" wagonów trwały przez 12 lat. Dopiero w 1961 roku udało się stworzyć nowy model "tramwaju szybkobieżnego" czyli popularne do dziś "parówki". A tramwajem N i 4N można po mieście jeździć tylko od święta - zachowało się kilkanaście zabytkowych wagonów.

13N czyli "parówki"

Wagony wzorowane na czeskiej Tatrze pojawiły się w Warszawie w 1961 roku. Ze względu na swój charakterystyczny, obły kształt, zwane są przez warszawiaków "parówkami". W ciągu 10 lat do stolicy trafiło ponad 800 takich wagonów. "Parówki" dominowały na warszawskich torach do 1984 roku, kiedy zaczęły je zastępować nowsze wagony 105N. Do dziś jednak, mimo sędziwego wieku, nie dały się całkowicie wyprzeć i stanowią charakterystyczny element krajobrazu stolicy.

Kanciaste 105N

Kanciaste wagony, znane jako "akwaria" pojawiły się po raz pierwszy w 1975 roku. Ich zmodernizowana wersja, 105Na, trafiła do masowej produkcji w 1984 roku. To obecnie najpopularniejszy warszawski tramwaj - na stanie jest niemal 200 składów.

... i ich nowsza wersja

Odświeżony design i paramerty - to wagony typu 105N2k/2000. Wyprodukowane w 2001 roku 62 wagony przezwano "bulwami", ze względu na specyficzne wybrzuszenie nad kabiną motorniczego.

116N z Chorzowa dla Warszawy

Warszawa ma tylko jeden taki skład. Do stolicy trafił w 1998 roku z chorzowskiej fabryki Konstalu. Na pierwszy rzut oka niczym nie przypomina warszawskich tramwajów - stołeczne barwy ma bowiem tylko na wąskim, dolnym pasku. Reszta składu jest biała, a przy drzwiach pasażerów wita napis "Pierwszy niskopodłogowy z Chorzowa dla Warszawy" (choć tak naprawdę był to drugi skład z obniżoną podłogą).

Ostatnie z wysoką podłogą

123 N to ostatnie wysokopodłogowe składy zamówione przez Warszawę. 30 wagonów tego typu zaczęło kursować w 2007 roku. Równolegle miasto kupiło już nowe, niskopodłogowe składy od PESY.

120N - gąsienica z Bydgoszczy

To był debiut PESY na warszawskim rynku. 15 jednoprzestrzennych składów typu 120N przyjechało do stolicy w latach 2006-7. Zakupione przy okazji modernizacji trasy tramwajowej między Gocławkiem a Okęciem, do dziś jeżdżą tylko na pokonującej ten odcinek linii 9.

Swing czyli rewolucja na torach

To ulepszona wersja pierwszych "gąsienic" z bydgoskiej fabryki PESY. Zakup 186 takich składów, ogłoszony w maju 2009 roku, ma być największą taką transakcją w Polsce i Europie. Dostawy wagonów trwają już od niemal roku. Na warszawskie ulice wyjechał właśnie pięćdziesiąty taki skład. Już niedługo to właśnie "gąsienice" będą dominować na torach.

Więcej o historii warszawskich tramwajów dowiesz się na stronie tramwar.republika.pl

: 14 cze 2011, 17:31
autor: Czotyk
Nigdy nie słyszałem określenia "gąsienica" na stare pesy ale podoba mi się :-) W artykule pisze, że 116N to skład a składem można określić min. 2 wagony. Przecierz to na logikę, od słowa składać

: 14 cze 2011, 18:09
autor: Anna Jaworska
Nie przywiązywałabym się do określeń i 'faktów' podawanych w tym czy jakimkolwiek innym artykule GW. Jeśli dziennikarz zaprzecza sam sobie w pierwszym akapicie tekstu, reszta nawet nie jest warta czytania, a jeśli ktoś przebrnął przez cały artykuł to z pewnością zauważył ile pięknych kwiatków dziennikarz tu natworzył :D

BTW jeśli jest coś w artykule to z pewnością 'jest napisane', a nie 'pisze'.

: 14 cze 2011, 18:59
autor: KwZ
Ot, zapomniał o u-bootach. :-$

: 14 cze 2011, 20:08
autor: Bastian
Oraz o Brzydkim Kaczątku.

: 14 cze 2011, 21:03
autor: grzegorz
pasażerów wita napis "Pierwszy niskopodłogowy z Chorzowa dla Warszawy" (choć tak naprawdę był to drugi skład z obniżoną podłogą).
Czyli kaczątko jest niejawnie zapodane. Ale brak u-bootów? Uuuuuu la, la, porażka.

: 14 cze 2011, 21:55
autor: Solaris U10
Nie mówiąc o tym, że pod zdjęciem 445 jest opis eNek.

: 15 cze 2011, 12:43
autor: blinski
Anna Jaworska pisze:Nie przywiązywałabym się do określeń i 'faktów' podawanych w tym czy jakimkolwiek innym artykule GW. Jeśli dziennikarz zaprzecza sam sobie w pierwszym akapicie tekstu, reszta nawet nie jest warta czytania, a jeśli ktoś przebrnął przez cały artykuł to z pewnością zauważył ile pięknych kwiatków dziennikarz tu natworzył :D
Malkontenctwo. Dziennikarz nie musi być fanbojem tramwajów. Jeśli za rzetelny uważasz dopiero tekst, w którym nie ma ani jednego błędu, to aby osiągnąć minimum rzetelności w redakcji musiałby siedzieć nieskończony zbiór miłośników wszystkich rzeczy i tematów mających związek z Warszawą. A i tak artykuł pisany przez miłośnika nie gwarantuje braku błędów.

: 16 cze 2011, 19:01
autor: MeWa
Też mi się wydaje, że dla czytelonika nie ma to znaczenia. Powiedziałbym, że taki artykuł byłby dla czytelnika niestrawny.

: 16 cze 2011, 19:37
autor: blinski
MeWa pisze:Też mi się wydaje, że dla czytelonika nie ma to znaczenia. Powiedziałbym, że taki artykuł byłby dla czytelnika niestrawny.
A tutaj do tego ktoś uznał, że w ogóle jakikolwiek przewodnik po typach tramwajów (wiadomo, musi być krótki i poprzycinany do odpowiedniej wierszówki) może kogoś zainteresować - to chyba dobrze?