Może do tematu Czy warszawiacy przesiadają się do samochodów czy jakiegoś podobnego?fik pisze:Dobra, gdzie Was wysłać i dlaczego nie do zsypu?
Korekta taryfy - 2011
Moderator: JacekM
Otwieram cenniki i widzę ~85 zł dziennie. Co znowu daje kilkadziesiąt do prawie 100 dni rocznie.
Ale gdzież by tam. Chodzi głównie o dojazdy do pracy. Jeśli jest ona w odległości, załóżmy typowo, 12 km od domu, to przy 240 dniach roboczych rocznie daje: 12 km * 240 d * 2/d * 0,50 zł / km = 2880 zł, czyli bilety miesięczne dla całej rodziny (2+2) i jeszcze trochę zostaje. Więc nie zgadzam się z twierdzeniem, że to
Nie no, jak zwykle jest coś za coś: większa autonomia / wygoda za większy koszt. Zgoda. Ale nie zgadzam się z pomysłem, że argument pieniężny nie może być tutaj użyty.
Ale gdzież by tam. Chodzi głównie o dojazdy do pracy. Jeśli jest ona w odległości, załóżmy typowo, 12 km od domu, to przy 240 dniach roboczych rocznie daje: 12 km * 240 d * 2/d * 0,50 zł / km = 2880 zł, czyli bilety miesięczne dla całej rodziny (2+2) i jeszcze trochę zostaje. Więc nie zgadzam się z twierdzeniem, że to
Jak się jeszcze weźmie pod uwagę, że najczęściej w samochodzie siedzi jedna osoba...Aligator pisze:grosze mniej na paliwie
Nie no, jak zwykle jest coś za coś: większa autonomia / wygoda za większy koszt. Zgoda. Ale nie zgadzam się z pomysłem, że argument pieniężny nie może być tutaj użyty.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95 ... kiej_.htmlO ile zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej?
Jarosław Osowski
2011-01-15, ostatnia aktualizacja 2011-01-14 21:29
Ratusz poważnie rozważa, czy i o ile podnieść w tym roku ceny biletów w komunikacji. Najbardziej mogą zdrożeć jednorazowe i podmiejskie
- Zarząd miasta jeszcze nie zajmował się tym tematem, ale rozważane są różne scenariusze - usłyszeliśmy w piątek od rzecznika ratusza Tomasza Andryszczyka. Mniej więcej to samo mówiła prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, gdy w czwartek radni przegłosowali tegoroczny budżet miasta. Wynika z niego, że ze sprzedaży biletów Zarząd Transportu Miejskiego spodziewa się 609 mln zł, czyli o ok. 7 proc. więcej niż w zeszłym roku. Urzędnicy obserwują wprawdzie, że z miesiąca na miesiąc przybywa pasażerów i bilety kupuje coraz więcej osób, ale trudno się spodziewać, by wzrost popytu przełożył się aż na dodatkowe 44 mln zł. - Czy można na to liczyć, okaże się w najbliższych tygodniach - stwierdza urzędnik, z którym rozmawiała "Gazeta".
Jak w Zielonej Górze?
Nie czekając na wyniki obserwacji, osoby odpowiedzialne za transport przygotowują rozmaite symulacje. Ich zdaniem w warszawiaków mniej uderzyłby wyższy wzrost cen biletów jednorazowych niż miesięcznych czy kwartalnych, które kupują pasażerowie korzystający z komunikacji na co dzień. - Np. opłata za pojedynczy przejazd w Londynie kosztuje aż cztery funty (ok. 19 zł) i bardziej opłaca się tam mieć bilet okresowy - zauważa nasz rozmówca z ratusza. Dodaje, że ceny biletów w Warszawie mimo podwyżki i tak byłyby konkurencyjne nawet w porównaniu z innymi miastami w Polsce, nie mówiąc o stolicach europejskich.
Inny wariant to podniesienie cen zwłaszcza w strefie podmiejskiej. Przypomnijmy, że kiedy bilety drożały ostatnim razem (czerwiec 2008 r.), akurat pasażerowie spod Warszawy zaczęli za nie płacić mniej: 4,2 zł zamiast 4,8 zł. Do zmiany tego trendu trzeba by jednak przekonać władze aż kilkudziesięciu gmin, do których docierają autobusy i pociągi ze stolicy. To może być trudne, bo ZTM i tak założył w budżecie, że od podwarszawskich samorządów dostanie aż 78 mln zł (w 2010 r. planował 18 mln zł). Już zaczęły się negocjacje nowych stawek i słychać nieprzychylne komentarze burmistrzów i wójtów na ten temat. Przykładem dla Warszawy może być jednak Zielona Góra. Trzy tygodnie temu radni zdecydowali tam, że od marca na liniach podmiejskich bilety zdrożeją o 50 proc., a w mieście tylko o 10 proc.
Wyższe ceny, bo więcej kursów
A jeśli doszłoby do podwyżki w stolicy, to od kiedy? - Pewnie jeszcze w pierwszej połowie roku. Trzeba jednak przekonać radnych - mówi informator "Gazety". Dodaje, że choć pani prezydent ma w Radzie Warszawy większość, to "nie może traktować klubu PO jak maszynki do głosowania".
Przy poprzedniej podwyżce rozmowy z ówczesnym koalicjantem ciągnęły się trzy miesiące. Lewica wywalczyła wtedy to, że bilety jednorazowe zdrożały z 2,4 do 2,8 zł, a nie do 3 zł. Przeforsowała też kartę seniora - pasażerowie w wieku 65-70 lat kupują roczny bilet za 40 zł. Przez to spodziewany wzrost wpływów z biletów wyniósł 48 mln zamiast 100 mln. Wtedy jednak ich sprzedaż i tak pokrywała 40 proc. kosztów komunikacji. Dziś - już tylko 30 proc. A koszty te wrosną aż do 2 mld 36 mln zł. W tym roku najbardziej - z 72 do 150 mln zł zdrożeje utrzymanie Szybkiej Kolei Miejskiej (uruchomiono linię w stronę Falenicy i Otwocka, a pod koniec roku pociągi ruszą na lotnisko). Kursowanie metra kosztuje 229,7 mln zł (wzrost o 5 mln zł), ale już na autobusy miasto wyda więcej o 85 mln zł, a na tramwaje - o 140 mln zł. Wszystko dlatego, że drożeją prąd i paliwo, ale też przybywa kursów i nowych połączeń. Jeszcze w tym roku Tramwaje Warszawskie chciałyby otworzyć nową linię między Jelonkami a Bemowem wzdłuż ul. Powstańców Śląskich, a od wiosny przywrócić ruch na torach do Boernerowa.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
W artykule brakuje jednej, ważnej informacji - przewoźnicy naziemni z wozokilometra finansują inwestycje (ściślej - spłacają kredyty
), stąd wzrost kosztów TW, jako jedynego posiadającego sporą infrastrukturę liniową, jest największy.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
Chesterze rewaloryzacja dotyczy nie tylko diesela lecz całokształtu działalności i w umowach okresowych zawsze uwzględnia się tzw. koszty inflacyjne które przekładają się na pensje personelu, koszt paliwa, prądu artykułów piśmienniczych itd.A to wzrost kosztów finansowania jest wyższy od wzrostu np. diesla? Przypuszczam, że wątpię.
Więc jeśli ogólnie inflację mamy w kraju na poziomie 3% to w oparciu o ten wskaźnik następuje rewaloryzacja dopłat.
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"
Co Ty nie powisz... Ale może wczytasz się, w co konkretnie powątpiewam, zanim tych parę frazesów zasuniesz, które dla mnie odkrywcze niestety nie są, gdyż w pracy zawodowej o te rzeczy ocieram się nieustannie.
A wracając do rzeczy - jeśli TW miałyby mieć stosunkowo wyższy WZROST kosztów, tłumaczony wysokim udziałem finansowania obcego, to jest to jakaś aberracja...
A wracając do rzeczy - jeśli TW miałyby mieć stosunkowo wyższy WZROST kosztów, tłumaczony wysokim udziałem finansowania obcego, to jest to jakaś aberracja...
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Przepraszam , moja wina, przeoczenie i nadmiar pracy...Co Ty nie powisz... Ale może wczytasz się, w co konkretnie powątpiewam, zanim tych parę frazesów zasuniesz, które dla mnie odkrywcze niestety nie są, gdyż w pracy zawodowej o te rzeczy ocieram się nieustannie.
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"