: 11 sty 2011, 20:37
Może do tematu Czy warszawiacy przesiadają się do samochodów czy jakiegoś podobnego?fik pisze:Dobra, gdzie Was wysłać i dlaczego nie do zsypu?
Może do tematu Czy warszawiacy przesiadają się do samochodów czy jakiegoś podobnego?fik pisze:Dobra, gdzie Was wysłać i dlaczego nie do zsypu?
Jak się jeszcze weźmie pod uwagę, że najczęściej w samochodzie siedzi jedna osoba...Aligator pisze:grosze mniej na paliwie
Ja się piszę do Toledo. Tam cieplej a w zsypie teraz zimno i nie grzejąDobra, gdzie Was wysłać i dlaczego nie do zsypu?
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95 ... kiej_.htmlO ile zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej?
Jarosław Osowski
2011-01-15, ostatnia aktualizacja 2011-01-14 21:29
Ratusz poważnie rozważa, czy i o ile podnieść w tym roku ceny biletów w komunikacji. Najbardziej mogą zdrożeć jednorazowe i podmiejskie
- Zarząd miasta jeszcze nie zajmował się tym tematem, ale rozważane są różne scenariusze - usłyszeliśmy w piątek od rzecznika ratusza Tomasza Andryszczyka. Mniej więcej to samo mówiła prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, gdy w czwartek radni przegłosowali tegoroczny budżet miasta. Wynika z niego, że ze sprzedaży biletów Zarząd Transportu Miejskiego spodziewa się 609 mln zł, czyli o ok. 7 proc. więcej niż w zeszłym roku. Urzędnicy obserwują wprawdzie, że z miesiąca na miesiąc przybywa pasażerów i bilety kupuje coraz więcej osób, ale trudno się spodziewać, by wzrost popytu przełożył się aż na dodatkowe 44 mln zł. - Czy można na to liczyć, okaże się w najbliższych tygodniach - stwierdza urzędnik, z którym rozmawiała "Gazeta".
Jak w Zielonej Górze?
Nie czekając na wyniki obserwacji, osoby odpowiedzialne za transport przygotowują rozmaite symulacje. Ich zdaniem w warszawiaków mniej uderzyłby wyższy wzrost cen biletów jednorazowych niż miesięcznych czy kwartalnych, które kupują pasażerowie korzystający z komunikacji na co dzień. - Np. opłata za pojedynczy przejazd w Londynie kosztuje aż cztery funty (ok. 19 zł) i bardziej opłaca się tam mieć bilet okresowy - zauważa nasz rozmówca z ratusza. Dodaje, że ceny biletów w Warszawie mimo podwyżki i tak byłyby konkurencyjne nawet w porównaniu z innymi miastami w Polsce, nie mówiąc o stolicach europejskich.
Inny wariant to podniesienie cen zwłaszcza w strefie podmiejskiej. Przypomnijmy, że kiedy bilety drożały ostatnim razem (czerwiec 2008 r.), akurat pasażerowie spod Warszawy zaczęli za nie płacić mniej: 4,2 zł zamiast 4,8 zł. Do zmiany tego trendu trzeba by jednak przekonać władze aż kilkudziesięciu gmin, do których docierają autobusy i pociągi ze stolicy. To może być trudne, bo ZTM i tak założył w budżecie, że od podwarszawskich samorządów dostanie aż 78 mln zł (w 2010 r. planował 18 mln zł). Już zaczęły się negocjacje nowych stawek i słychać nieprzychylne komentarze burmistrzów i wójtów na ten temat. Przykładem dla Warszawy może być jednak Zielona Góra. Trzy tygodnie temu radni zdecydowali tam, że od marca na liniach podmiejskich bilety zdrożeją o 50 proc., a w mieście tylko o 10 proc.
Wyższe ceny, bo więcej kursów
A jeśli doszłoby do podwyżki w stolicy, to od kiedy? - Pewnie jeszcze w pierwszej połowie roku. Trzeba jednak przekonać radnych - mówi informator "Gazety". Dodaje, że choć pani prezydent ma w Radzie Warszawy większość, to "nie może traktować klubu PO jak maszynki do głosowania".
Przy poprzedniej podwyżce rozmowy z ówczesnym koalicjantem ciągnęły się trzy miesiące. Lewica wywalczyła wtedy to, że bilety jednorazowe zdrożały z 2,4 do 2,8 zł, a nie do 3 zł. Przeforsowała też kartę seniora - pasażerowie w wieku 65-70 lat kupują roczny bilet za 40 zł. Przez to spodziewany wzrost wpływów z biletów wyniósł 48 mln zamiast 100 mln. Wtedy jednak ich sprzedaż i tak pokrywała 40 proc. kosztów komunikacji. Dziś - już tylko 30 proc. A koszty te wrosną aż do 2 mld 36 mln zł. W tym roku najbardziej - z 72 do 150 mln zł zdrożeje utrzymanie Szybkiej Kolei Miejskiej (uruchomiono linię w stronę Falenicy i Otwocka, a pod koniec roku pociągi ruszą na lotnisko). Kursowanie metra kosztuje 229,7 mln zł (wzrost o 5 mln zł), ale już na autobusy miasto wyda więcej o 85 mln zł, a na tramwaje - o 140 mln zł. Wszystko dlatego, że drożeją prąd i paliwo, ale też przybywa kursów i nowych połączeń. Jeszcze w tym roku Tramwaje Warszawskie chciałyby otworzyć nową linię między Jelonkami a Bemowem wzdłuż ul. Powstańców Śląskich, a od wiosny przywrócić ruch na torach do Boernerowa.
Czy TW mają jakąś korektę umowy wieloletniej ze względu na drożejący prąd? Analogicznie, MZA albo ajenci?Gazeta Stołeczna pisze: Wszystko dlatego, że drożeją prąd i paliwo,
Oczywiście. Jest to zapisane w umowach z tymi przewoźnikami.KwZ pisze:Czy TW mają jakąś korektę umowy wieloletniej ze względu na drożejący prąd? Analogicznie, MZA albo ajenci?
Co roku stawka rośnie. Jest to zapisane w umowach z przewoźnikamiJacekM pisze: Podejrzewam że stawki się waloryzują co jakiś czas.
Chesterze rewaloryzacja dotyczy nie tylko diesela lecz całokształtu działalności i w umowach okresowych zawsze uwzględnia się tzw. koszty inflacyjne które przekładają się na pensje personelu, koszt paliwa, prądu artykułów piśmienniczych itd.A to wzrost kosztów finansowania jest wyższy od wzrostu np. diesla? Przypuszczam, że wątpię.
Przepraszam , moja wina, przeoczenie i nadmiar pracy...Co Ty nie powisz... Ale może wczytasz się, w co konkretnie powątpiewam, zanim tych parę frazesów zasuniesz, które dla mnie odkrywcze niestety nie są, gdyż w pracy zawodowej o te rzeczy ocieram się nieustannie.