Strona 81 z 154

: 13 paź 2010, 9:29
autor: Poc Vocem
BJ pisze:Aby to mialo sens w praktyce, a nie tylko teorii, czego mistrzami sa niektorzy uzytkownicy Wawkomu, w kier. Centrum Warszawy powinien on obowiazywac tylko od 6 do 11, a w kier. Piaseczna od 13 do 20.
Przecież między tymi godzinami i tak nie ma (większych) korków na Puławskiej, więc co komu by przeszkadzał buspas? Poza tym całodzienny buspas to jedna tabliczka pod znakiem mniej (ten kto widział oznakowanie buspasa na Sobieskiego wie o czym mowa - nie ma możliwości przeczytania tego wykładu o godzinach obowiązywania podczas jazdy), likwidacja tłumaczeń typu: "a u mnie jest 12:59, a nie 13" itp.

: 13 paź 2010, 10:06
autor: chester
BJ pisze:kto się miał przesiąść do autobusu (czytaj: kogo nie stać na samochód/kogo nie stać na utrzymanie samochodu poprzez codzienne jego używanie)
Taka definicja użytkowników komunikacji miejskiej jest prostacka i "płaska jak te nasze kreskówki".

: 13 paź 2010, 10:14
autor: Rosa
Glonojad pisze: Układ jest prosty - zabieramy jeden pas, czyli możliwość wjazdu dla ok. 1000 samochodów (wszak Puławska nie jest bezkolizyjna) i dorzucamy te 15-20 kursów przegubowców na godzinę i kierunek. Nawet tylko w granicach miasta, jeśli Piaseczno nie chce sobie zapłacić za ich przedłużenie...
Dobra, załózmy że te 1000 samochodów nie wjedzie, ludzie będa musieli się przesiaść, gdzie pozostawią te 1000 samochodów? Przecież na piechotke do autobusu nie dojdą, to nie Warszawa.

: 13 paź 2010, 11:12
autor: Pink
Przepraszam, ale co to znaczy, że "Warszawa nie ma żadnego interesu żeby tyle ludzi wjeżdżało Puławską samochodami", "w interesie dojeżdżających do centrum jest to, aby do autobusu przesiedli się także ci, których stać na codzienne używanie samochodu" ??

Bądźcie poważni - w momencie, gdy kogoś stać, jest rzeczą NIESAMOWICIE trudną uczynienie "w jego interesie" przesiadki do komunikacji miejskiej. Sytuacja przedstawia się wówczas następująco: czas dojazdu vs wygoda. Przy czym wygoda w wielu przypadkach O NIEBO przewyższa tę, którą oferuje komunikacja miejska - mówię tu zarówno o warunkach podróżowania, których niemal nie sposób ze sobą zestawić, jak i elastyczności, tzn. tym, że samochód "kursuje" zazwyczaj od domu do miejsca bardzo zbliżonego do docelowego i to bez przesiadek. Aby to zrównoważyć, trzeba by faktycznie doszczętnie zablokować Puławską, do tego stopnia, że przejazd nią stanie się wręcz kuriozalnie długi. Można to zrobić. Pytanie tylko, po co? Aby na siłę "uszczęśliwić" ludzi komunikacją miejską? :-s

Ja jestem za tym, by zostawić w spokoju tych, którzy dojeżdżają Puławską samochodem. Czyli za tym, by w żaden sposób nie redukować przepustowości. A jak uszczęśliwiać to tych, którzy faktycznie z komunikacji miejskiej korzystają - proszę bardzo. Krótko mówiąc, podzielam całkowicie zdanie BJ-a.

: 13 paź 2010, 11:22
autor: Bastian
Pink pisze:Bądźcie poważni - w momencie, gdy kogoś stać, jest rzeczą NIESAMOWICIE trudną uczynienie "w jego interesie" przesiadki do komunikacji miejskiej.
Dlatego mowa była nie o jego interesie, tylko o interesie Warszawy.

: 13 paź 2010, 11:45
autor: chester
Pink pisze:Aby to zrównoważyć, trzeba by faktycznie doszczętnie zablokować Puławską, do tego stopnia, że przejazd nią stanie się wręcz kuriozalnie długi. Można to zrobić. Pytanie tylko, po co? Aby na siłę "uszczęśliwić" ludzi komunikacją miejską? :-s
Ale ten punkt widzenia jest tak samo jednostronnie stronniczy :) jak zarzucasz to swoim adwersarzom. Żeby było jasne - nie chodzi tu o blokowanie samochodów na siłę, tylko jako koszt pewnego rozwiązania, pozwalającego zwiększyć całkowitą liczbę osób przemieszczonych z Piaseczna do Warszawy. To, czy dany użytkownik zdecyduje się na przemieszczenie autobusem - jego wybór, natomiast nie można pozwolić, by 150 osób w JEDNYM POJEŹDZIE stało w korku tyle samo, co 150 osób w 150 pojazdach. Czy naprawdę to jest tak trudne do pojęcia? Za pakietowość autobusu trzeba nagradzać, ale głównie za podejście prospołeczne - "jadę autobusem, bo tak będzie szybciej dla nas wszystkich". Nie widzę powodu, by promować egoizm jednostek kosztem prospołecznego podejścia.

: 13 paź 2010, 18:22
autor: Pink
Korzystanie z komunikacji miejskiej jako akt działania prospołecznego - bez urazy, ale takie dyrdymały to chyba tylko...na forum miłośników komunikacji miejskiej można usłyszeć. No, może jeszcze z ust polityków ;-)

Tak czy siak, powtarzam - jestem za nagradzaniem (już niech będzie) korzystania z autobusów, niech pasażerowie mają jak najlepiej i niech jak najszybciej docierają do celu. Byle nie kosztem kierowców, bo nie widzę powodów, by karać za to, że wolą dojeżdżać jednak samochodem. No chyba, że przyjmiemy następujący schemat logiczny: każdy, kto korzysta z samochodu podczas gdy mógłby z komunikacji miejskiej to egoista, a każdy egoista jest godny potępienia i zasługuje na karę...

Bastianie, co to jest "interes Warszawy"?

: 13 paź 2010, 18:24
autor: Szeregowy_Równoległy
Pink pisze:Byle nie kosztem kierowców, bo nie widzę powodów, by karać za to, że wolą dojeżdżać jednak samochodem.
Ale tak to się nie da, jeśli promujemy komunikację zbiorową, to musi być kosztem kierowców. A uważam, że jeden człowiek w wypasionym SUVie może stać w korku, jeśli dzięki temu ma przejechać kilkadziesiąt osób w autobusie.

: 13 paź 2010, 18:33
autor: Bastian
Pink pisze:Bastianie, co to jest "interes Warszawy"?
To nie do mnie pytanie, ja to tylko przywołałem:
Glonojad pisze:Warszawa nie ma żadnego interesu, żeby tyle ludzi wjeżdżało Puławską samochodami.

: 13 paź 2010, 18:34
autor: BJ
Szeregowy_Równoległy pisze:Ale tak to się nie da, jeśli promujemy komunikację zbiorową, to musi być kosztem kierowców.
Spoko, zatem niech ograniczenia dotkną Centrum, gdzie jest prawdziwy problem.

Póki nie ma obwodnicy (choć oczywiście tak naprawdę powinny być dwie), odpowiedniej ilości mostów i generalnie dobrego systemu dróg i poziomu infrastruktury, to nie powinno się wpychać ludzi na siłę do komunikacji, która też nie stoi na zachodnim poziomie.

: 13 paź 2010, 18:40
autor: Glonojad
Pink pisze:
Bastianie, co to jest "interes Warszawy"?
To interes mieszkańców miasta, by zapewnić każdemu czy prawie każdemu chętnemu możliwość dotarcia do celu swojej podróży jak najmniejszym kosztem społecznym, rozumianym jako koszt inwestycji, koszt wypadków, koszt zanieczyszczenia środowiska spalinami i hałasem, koszt zajętości terenu, koszt czasu spędzonego w podróży.

Nie ma żadnej, dokładnie żadnej możliwości, aby zapewnić powyższe w mieście wielkości Warszawy zakładając swobodę użytkowania samochodu. Żadnej.

Bo skończymy jak miasta w USA, które mają po 60% powierzchni zajęte pod drogi i inne urządzenia transportu samochodowego, a korki mimo to są na porządku dziennym.

: 13 paź 2010, 18:43
autor: Pink
Owi "kierowcy SUVów" i tak już stoją codziennej na Puławskiej i staliby dalej - tj. byliby w znacznie gorszej "czasowo" sytuacji niż ci w autobusie - gdyby wprowadzono buspas przy zachowaniu dotychczasowej ilości pasów. Po zabraniu pasa natomiast opony chyba przyrosłyby im do asfaltu. Poza tym...jacy MY "promujemy komunikację miejską"? Bo ja w takiej bezwarunkowej opcji na pewno jej nie promuję. Znowu podzielam tu zdanie BJ-a, w centrum jak najbardziej, poza centrum w jakimś zakresie jak najbardziej i w pewnych formach też jak najbardziej. Ale co się tyczy takich rejonów jak omawiana Puławska to:
Póki nie ma obwodnicy (choć oczywiście tak naprawdę powinny być dwie), odpowiedniej ilości mostów i generalnie dobrego systemu dróg i poziomu infrastruktury, to nie powinno się wpychać ludzi na siłę do komunikacji, która też nie stoi na zachodnim poziomie.
...przy czym może mógłbym wykreślić psioczenie na sam poziom komunikacji miejskiej ;-)

: 13 paź 2010, 18:50
autor: Bastian
Pink pisze:Po zabraniu pasa natomiast opony chyba przyrosłyby im do asfaltu.
No przecież o to właśnie chodzi. A także o to, by nastąpiło to poza Warszawą - a im bliżej domu, tym więcej da do myślenia.

: 13 paź 2010, 18:55
autor: Szeregowy_Równoległy
Dokładnie. Jeśli Bardzo Dużo Aut będzie stało na Puławskiej poza Warszawą, to będzie o to Bardzo Dużo Aut mniej w samej Warszawie. Czyli Warszawa będzie zadowolona. A buspas i dziko śmigające jeden za drugim autobusy to szybsza od wrastania w asfalt alternatywa, skądinąd sensowna. A jeśli komuś nie pasuje, to niech stoi, byleby stał poza Warszawą.

: 13 paź 2010, 19:00
autor: Glonojad
Dodam, że -jak ktoś już gdzieś pisał- program badawczy UE "Portal" udowodnił m.in., że sama marchewka nie wystarczy - i opowiadania kierowców "przesiadłbym się do komunikacji gdyby była sensowna" są nieraz niewiele znaczącymi kłamstewkami z pozycji "przecież i tak sensowna nie będzie". W warunkach ich obecnie niemal nieograniczonej rynkowej dostępności, aut będzie tyle, ile się na drogach zmieści.