: 13 cze 2011, 23:56
W sobotę było "Road Show" Polskiegobusa. Pod M1 i C.H.Reduta w godz. 12-17 stały po dwie sztuki i się promowały. Szału nie było ale można było zasięgnąć informacji i VanHolla obfocić dokładnie.
Teraz jest to możliwe codziennie, gdyż stąd zaczynają i tu kończą szkolenia kierowcy tej firmy.ashir pisze:Dziś widziałem PolskiegoBusa o 8:30 w okolicy pętli Metro Wilanowska i ok. godzinę później zaparkował na samej pętli.
Dosyć wygodne fotele, rozkładane i rozsuwane - to najważniejsze. Super miejsca z widokiem przez przednią szybę.Glonojad pisze:i jak te vanhoole sie wewnatrz prezentuja?
To tylko taki dupochron - muszą to napisać. Na Facebooku w dyskusji zapewniali, że to ostateczna ostateczność, że Van Hooli na dzień dzisiejszy bez problemu wystarczy, więc naprawdę musiałoby być bardzo źle, by zmuszeni byli do wypożyczania czego innego. Zapewnili też, że jeśli do takiej sytuacji dojdzie, autobus i tak będzie "komfortowy"Glonojad pisze:btw, na stronie napisano, ze 'niektore udogodnienia moga nie byc zawsze dostepne" wiec z gwarancji jakosci uslug nici.
A jaki przepis im nakazuje coś takiego pisać?To tylko taki dupochron - muszą to napisać
Czy gdziekolwiek napisałem o przepisie?R-9 Chełmska pisze:A jaki przepis im nakazuje coś takiego pisać?To tylko taki dupochron - muszą to napisać
A widzisz - lepszym zagraniem wizerunkowym byłby zwrot kosztów za bilet w przypadku braku zapowiadanych udogodnień. A tak to zwolnili się od odpowiedzialności. Nieładna zagrywka i tyle. Im więcej takich furtrek, tym gorzej dla ich wizerunku...Adam G. pisze: Chodzi o wizerunek - lojalnie uprzedzają, że czasem zdarzają się sytuacje awaryjne. Niestety, w naszym kraju ludzie rzadko kiedy to rozumieją, więc trzeba o takich rzeczach przypominać.
Napisałeś, że "muszą" to napisać. A wcale nie muszą. Zmusić ich do tego mogą jedynie przepisy prawa.Czy gdziekolwiek napisałem o przepisie?
Lub nie zapowiadanie udogodnień w ogóle, jak to ma w zwyczaju niemal 100% polskich PKSów (z wyjątkiem dla PKS Express, które jednak również nie oddaje ani grosza gdy nie uda się owych udogodnień zapewnić)R-9 Chełmska pisze:A widzisz - lepszym zagraniem wizerunkowym byłby zwrot kosztów za bilet w przypadku braku zapowiadanych udogodnień.Adam G. pisze:Chodzi o wizerunek - lojalnie uprzedzają, że czasem zdarzają się sytuacje awaryjne. Niestety, w naszym kraju ludzie rzadko kiedy to rozumieją, więc trzeba o takich rzeczach przypominać.
Jak na razie, jedyną osobą która się kompromituje, jesteś Ty. Dowodzi tego pierwsze zdanie postu z 0:47.R-9 Chełmska pisze:Ale w sumie to jest dobry pomysł... Podsunę w PKS propozycję, byśmy reklamowali darmowy posiłek, wifi, długonogie stewardessy, fotele z masażem i malutki dopisek: "niektore udogodnienia moga nie byc zawsze dostepne"![]()
Nigdy to też "nie zawsze"
ergo: Polskibus się kompromituje pisząc coś takiego. Albo gwarantuje te wygody, albo nie gwarantuje.
Hmm, to nie jest usługa darmowa. Jest finansowana z moich, ciężko zarobionych, pieniędzy. Nieważne, czy to 2, czy 200 złotych. Skoro przedsiębiorca oferuje mi dobrze wykonaną usługę, to tego mam się spodziewać i tego od oferującego będę wymagał, bo powierzam mu MOJE pieniądze i oczekuję w zamian tego, za co zapłaciłem, czyli co sprzedający oferował przed zawarciem umowy. I nie jest ważne, czy zapłaciłem 2, 20, czy 80 złotych.Adam G. pisze:Nam, Polakom, przecież SIĘ NALEŻY, bo płacimy! Nieważne, że 2 złote, nieważne, że sytuacja awaryjna. Po prostu się należy, a jeśli tego nie ma, to huzia z szabelką
Nie rozumiem, jakbys byl managerem w jakies komercyjnej firmie nie chcialbys sie zabezpieczyc przed reklamacjami i skargami? Jak niska cena jest w stanie zrekompensowac Ci to, ze czasem moze nie podjechac Van Hool?R-9 Chełmska pisze:Hmm, to nie jest usługa darmowa. Jest finansowana z moich, ciężko zarobionych, pieniędzy. Nieważne, czy to 2, czy 200 złotych. Skoro przedsiębiorca oferuje mi dobrze wykonaną usługę, to tego mam się spodziewać i tego od oferującego będę wymagał, bo powierzam mu MOJE pieniądze i oczekuję w zamian tego, za co zapłaciłem, czyli co sprzedający oferował przed zawarciem umowy. I nie jest ważne, czy zapłaciłem 2, 20, czy 80 złotych.Adam G. pisze:Nam, Polakom, przecież SIĘ NALEŻY, bo płacimy! Nieważne, że 2 złote, nieważne, że sytuacja awaryjna. Po prostu się należy, a jeśli tego nie ma, to huzia z szabelką
I owszem - ekstremalne sytuacje się zdarzają. Jednak ten przewoźnik mocno ograniczył odpowiedzialność. Co innego jakby postawili sprawę: "Nie możemy wam nic zagwarantować, poza tym, że dostaniecie się z punktu A do punktu B, ale za to pojedziecie bardzo tanio" - wtedy by było przejrzyście. A tak to polskibus nieładnie kombinuje.