Wspólny bilet ZTM/KM/WKD/PR
Moderator: JacekM
Jeszcze raz - wzrost kosztów komunikacji pod szyldem ZTM (w tym jest wszystko, koleje i WKD też! - i wszystko to jest zapisane w budżecie) jest całkowicie pokryty wzrostem dochodów z biletów. Zatem nie jest potrzebne pokrywanie ich zwiększoną dotacją ze źródeł pozabiletowych, niezależnie od tego, czy ma to robić Warszawa, czy Legionowo.Bastian pisze:Zaraz zaraz, tu w grę wchodzą przede wszystkim kwoty, których życzy sobie WKD. A ona nie ma nic do budżetu miasta. To by trzeba najpierw sprawdzić.MichalJ pisze:Raczej - pazerność Warszawy.
Warszawa chciałaby sobie ZMNIEJSZYĆ własną dotację przy jednoczesnym zwiększeniu dotacji płaconych przez gminy ościenne. Nic dziwnego, że gminy się buntują, zwłaszcza gdy się okazuje, że utrzymanie DARMOBUSU jest tańsze niż dotacja do biletowanego 7xx.
Gdyby tak było, to dawno strefa by nie istniała. Już jeden Kubalski próbował tą tezę udowodnić. Miesiąc przetrzymał, a do dziś gonią go o przekroczenie budżetu gminy.MichalJ pisze:utrzymanie DARMOBUSU jest tańsze niż dotacja do biletowanego 7xx.
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Momo wszystko coś jest nie tak, jeśli:
GW pisze:edną z nich są Ząbki, a ich burmistrz Robert Perkowski przestrzega właśnie, że wypowie umowę po uruchomieniu od połowy roku budowanej stacji Warszawa Zacisze. Jak oblicza, mieszkańcom Ząbek bardziej będzie się opłacało kupować osobny bilet na najkrótszą strefę do 5 km w Kolejach Mazowieckich i osobny na komunikację w Warszawie - zaoszczędzą na tym ok. 20 zł.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Za to może będzie wspólny bilet łódzko-warszawski 
http://www.rynek-kolejowy.pl/37661/_Wpr ... szawe_.htm
http://www.rynek-kolejowy.pl/37661/_Wpr ... szawe_.htm
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Rosnące ceny na biletów powstrzymają urban sprawl, niestety - ten pozytywny (tak, może być pozytywny, bo tu jest to spraw wzdłuż transportu zbiorowego), za to negatywny urban sprawl będzie miał sie nawet lepiej i potrzeba samochodu nadal będzie wysoka.
W tej chwili dla 4 osobowej rodziny korzystającej z ZTM w strefach to kwota: 460zł.
W nowej taryfie, 600zł.
W taryfie 2014, 660zł.
Weźmy jednak bilet jednorazowy z taryfy 2014.
7,8 dla dwóch stref, a ile to wynosił jeden wzkm z MZA? coś właśnie koło 8zł... Jeśli do autobusu jadącego 20km wejdzie 20 pasażerów to mamy fakt... samofinasowania!!!
No ale nie o taryfie, Jakie sa dalsze konsekwencje rozpadu braku wspólnego biletu?
Wzrost dezintegracji komunikacji - zwiększenie się liczby "wsiobusów". I nie, nie bedą one korzystac z przystanków ZTM, znajdą sobe jakiś pusty placyk, lub zatoczkę przy jednej z płatnych ulic i tam bedą wysadzac pasazerów, nie, nie bedzie to P+R na rogatkach, o nie, oni wleją się przy samym centrum.
Ztm nie będzie mógł kontrolować częstotliwości ani koordynować szczytu. Wiec pojawi się niedopasowanie popytu i podaży.
Kolejny etap to spadek dochodu z biletów - wybaczcie ale jelsi na zakup biletu 90 dniowego mam wydać 8% swojej wypłaty to wole już jeździć na czarno - fundacje dla jeżdżących na gapę juz zacierają ręce. Zwiększa sie pewnie kontrole które odstraszą pt. pasażerów.
Analogicznie spadnie wpływ z biletów, spadnie liczba pasażerów w komunikacji i okaże sie ze klimatyzowanymi cudami nie ma kto jeździć.
ZTM zatka się i popadnie w kołko niewydolności finansowej (a zbiegnie sie to z otwarciem ogryzka II metra).
Przywileje łatwo się nadaje trudniej odbiera. Gminy robią wszystko by tylko nie zmieniać rozkładów z ZTMem, poniewaz wraz z zmiana aneksu do umowy jaka jest rozkład - wchodzi wyższy udział procentowy, jak się dowiedziałem u siebie w gminie, ZTM żąda już 60% wkładu gminy a podobno ma żądać 70% wkładu. W tej sytuacji wkład gminy + bilety = darmobus.
Komunikacja w Warszawie jest przeinwestowana i powinno zahamować się to co ma z komunikacją najmniej wspólnego czyli np. budowa P+R.
Ale pożyjemy zobaczymy - Najciekawiej będzie kiedy Pruszków wymówi Wspólny bilet - nawet nie wiecie do czego dojdzie, tam nie ma alternatywy do SKM.
Przy wyższych stawkach może być sytuacja wyprowadzania się ze wsi do miasta - napędzi to jeszcze bardziej głód finansowy gmin, i głód mieszkań w Warszawie. Jeśli nawet tylko 5% mieszkających w aglomeracji przeniosło się do warszawy daje to 51 000 osób niech będzie to model rodziny 3 osobowej - potrzeba 17000 mieszkań - mamy tyle?
W dalszym etapie miasto zabije sobie własną aglomeracje bez której nie będzie mogło sobie poradzić.
W tej chwili dla 4 osobowej rodziny korzystającej z ZTM w strefach to kwota: 460zł.
W nowej taryfie, 600zł.
W taryfie 2014, 660zł.
Weźmy jednak bilet jednorazowy z taryfy 2014.
7,8 dla dwóch stref, a ile to wynosił jeden wzkm z MZA? coś właśnie koło 8zł... Jeśli do autobusu jadącego 20km wejdzie 20 pasażerów to mamy fakt... samofinasowania!!!
No ale nie o taryfie, Jakie sa dalsze konsekwencje rozpadu braku wspólnego biletu?
Wzrost dezintegracji komunikacji - zwiększenie się liczby "wsiobusów". I nie, nie bedą one korzystac z przystanków ZTM, znajdą sobe jakiś pusty placyk, lub zatoczkę przy jednej z płatnych ulic i tam bedą wysadzac pasazerów, nie, nie bedzie to P+R na rogatkach, o nie, oni wleją się przy samym centrum.
Ztm nie będzie mógł kontrolować częstotliwości ani koordynować szczytu. Wiec pojawi się niedopasowanie popytu i podaży.
Kolejny etap to spadek dochodu z biletów - wybaczcie ale jelsi na zakup biletu 90 dniowego mam wydać 8% swojej wypłaty to wole już jeździć na czarno - fundacje dla jeżdżących na gapę juz zacierają ręce. Zwiększa sie pewnie kontrole które odstraszą pt. pasażerów.
Analogicznie spadnie wpływ z biletów, spadnie liczba pasażerów w komunikacji i okaże sie ze klimatyzowanymi cudami nie ma kto jeździć.
ZTM zatka się i popadnie w kołko niewydolności finansowej (a zbiegnie sie to z otwarciem ogryzka II metra).
Przywileje łatwo się nadaje trudniej odbiera. Gminy robią wszystko by tylko nie zmieniać rozkładów z ZTMem, poniewaz wraz z zmiana aneksu do umowy jaka jest rozkład - wchodzi wyższy udział procentowy, jak się dowiedziałem u siebie w gminie, ZTM żąda już 60% wkładu gminy a podobno ma żądać 70% wkładu. W tej sytuacji wkład gminy + bilety = darmobus.
Komunikacja w Warszawie jest przeinwestowana i powinno zahamować się to co ma z komunikacją najmniej wspólnego czyli np. budowa P+R.
Ale pożyjemy zobaczymy - Najciekawiej będzie kiedy Pruszków wymówi Wspólny bilet - nawet nie wiecie do czego dojdzie, tam nie ma alternatywy do SKM.
Przy wyższych stawkach może być sytuacja wyprowadzania się ze wsi do miasta - napędzi to jeszcze bardziej głód finansowy gmin, i głód mieszkań w Warszawie. Jeśli nawet tylko 5% mieszkających w aglomeracji przeniosło się do warszawy daje to 51 000 osób niech będzie to model rodziny 3 osobowej - potrzeba 17000 mieszkań - mamy tyle?
W dalszym etapie miasto zabije sobie własną aglomeracje bez której nie będzie mogło sobie poradzić.

No to chyba mała nieścisłość. Rozkłady zmienić można zawsze, problem powstaje jak trzeba dołożyć wóz, a przede wszystkim Gmina wciąż chce utrzymywać nieefektywny system, że przegub jeździ do każdej wsi.Teokryt pisze:
Przywileje łatwo się nadaje trudniej odbiera. Gminy robią wszystko by tylko nie zmieniać rozkładów z ZTMem, poniewaz wraz z zmiana aneksu do umowy jaka jest rozkład - wchodzi wyższy udział procentowy, jak się dowiedziałem u siebie w gminie, ZTM żąda już 60% wkładu gminy a podobno ma żądać 70% wkładu. W tej sytuacji wkład gminy + bilety = darmobus.

Na razie u mnie testowany jest prawie darmo bus Nadarzyn - PKP Pruszków - rano już jest niezabieralny największy wóz jaki ma PKS Grodzisk w swojej ofercie.
Z informacji własnych- gmina chciała y wyciąć część podwójnych kółek 711, dostałem odpowiedź, jełśi zmienimy ten rozkład
musimy aneksować umowe na 60% zamiast 40% a to oznacza ze utniemy kursy a i tak będziemy płacić więcej.
Cały czas nie rozumiem po co 733 jeździ na te wygwizdowy i nie puścili jakiegoś pks grodziska, gdzie mniejszy tabor mógłby wjechać w Olesin na którym mieszka prawie 400 osób.
Z informacji własnych- gmina chciała y wyciąć część podwójnych kółek 711, dostałem odpowiedź, jełśi zmienimy ten rozkład
Cały czas nie rozumiem po co 733 jeździ na te wygwizdowy i nie puścili jakiegoś pks grodziska, gdzie mniejszy tabor mógłby wjechać w Olesin na którym mieszka prawie 400 osób.

Rozszerz, proszę, temat pozytywnego urban sprawlu. Jestem bardzo ciekaw co masz na myśli.Teokryt pisze:Rosnące ceny na biletów powstrzymają urban sprawl, niestety - ten pozytywny (tak, może być pozytywny, bo tu jest to spraw wzdłuż transportu zbiorowego), za to negatywny urban sprawl będzie miał sie nawet lepiej
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36238
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Napisał przecież dość wyraźnie - rozrost aglomeracji na kierunkach obsługiwanych korzystną dla "jądra" komunikacją szynową. W przeciwieństwie do zaludniania terenów, z których do miasta można się wydostać prawie wyłącznie samochodem.
Ja to kupuję (choć sformułowanie może nie najszczęśliwsze, ale lepszego na szybko i ja nie wymyśliłem).
Ja to kupuję (choć sformułowanie może nie najszczęśliwsze, ale lepszego na szybko i ja nie wymyśliłem).
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Czy ja wiem, czy to faktycznie ceny biletów są tu przesądzające dla tendencji urbanistycznych? Trzeba pamiętać też i o tym, że miejscowości dobrze skomunikowane z centrum zwykle oferują stosunkowo wyższe ceny nieruchomości, miejsowości leżące "w szczerym polu" - przeciwnie. I jeśli ktoś chce się przenieść pod miasto, to patrzy po pierwsze-ile za to zapłaci i po drugie - jakie będą koszty tej przeprowadzki dla codziennych czynności - jak zakupy, dziecko do szkoły, podróże do pracy. I to koszty pozafinansowe- czyli komfort, czas przejazdu.
Podejrzewam, że jeśli u kogoś w wyborze miejsca osiedlenia się duże znaczenie ma dobre skomunikowanie, to jedna, druga czy piąta podwyżka cen biletów nie spowoduje ani zmiany decyzji co do miejsca przeprowadzki, ani też decyzji o przeprowadzce, jesli juz się przeprowadzili. Natomiast jeśli ktoś zakłada, że przez ileś kolejnych lat będzie musiał codziennie dojeżdżać do pracy, to się sto razy zastanowi, czy warto kupować nieruchomość może i w atrakcyjnej cenie, ale kosztem spędzania nawet i czterech godzin dziennie w drodze do i z pracy. Jeśli uzna, że warto, to też ceny biletów raczej wpływu na tę decyzję mieć nie będą wielkiego
Czyli, owszem, komunikacja publiczna ma wpływ na urbanizację, ale nie przez koszty przejazdów (bo przecież transport prywatny też kosztuje i też drożeje), a przez szeroko rozumianą dostępność. A więc jeśli chcemy jakoś kierunkować ten sprawl, to stawiajmy na to, żeby po pierwsze-kolej tam była po drugie- żeby zachęcała, nie odstraszała, po trzecie - żeby to do niej chciano dojeżdżać z terenów, gdzie nawet PKS nie dociera, a nie do miasta.
Jak ludzie muszą się przemieszczać do miasta, to i tak będą. A transport wyłącznie samochodowy tez ma swoje koszty-utrzymanie samochodu, paliwo, czas podrózy (korki), płatne parkowanie i one globalnie też raczej rozną niż spadają, dość mocno łagodząc skutki podwyżek w transporcie zbiorowym.
Podejrzewam, że jeśli u kogoś w wyborze miejsca osiedlenia się duże znaczenie ma dobre skomunikowanie, to jedna, druga czy piąta podwyżka cen biletów nie spowoduje ani zmiany decyzji co do miejsca przeprowadzki, ani też decyzji o przeprowadzce, jesli juz się przeprowadzili. Natomiast jeśli ktoś zakłada, że przez ileś kolejnych lat będzie musiał codziennie dojeżdżać do pracy, to się sto razy zastanowi, czy warto kupować nieruchomość może i w atrakcyjnej cenie, ale kosztem spędzania nawet i czterech godzin dziennie w drodze do i z pracy. Jeśli uzna, że warto, to też ceny biletów raczej wpływu na tę decyzję mieć nie będą wielkiego
Czyli, owszem, komunikacja publiczna ma wpływ na urbanizację, ale nie przez koszty przejazdów (bo przecież transport prywatny też kosztuje i też drożeje), a przez szeroko rozumianą dostępność. A więc jeśli chcemy jakoś kierunkować ten sprawl, to stawiajmy na to, żeby po pierwsze-kolej tam była po drugie- żeby zachęcała, nie odstraszała, po trzecie - żeby to do niej chciano dojeżdżać z terenów, gdzie nawet PKS nie dociera, a nie do miasta.
Jak ludzie muszą się przemieszczać do miasta, to i tak będą. A transport wyłącznie samochodowy tez ma swoje koszty-utrzymanie samochodu, paliwo, czas podrózy (korki), płatne parkowanie i one globalnie też raczej rozną niż spadają, dość mocno łagodząc skutki podwyżek w transporcie zbiorowym.
Popatrz, jaka franca!
urban sprawl jest z założenia negatywny. Pozytywna (kontrolowana) może być suburbanizacja.person pisze:Rozszerz, proszę, temat pozytywnego urban sprawlu. Jestem bardzo ciekaw co masz na myśli.Teokryt pisze:Rosnące ceny na biletów powstrzymają urban sprawl, niestety - ten pozytywny (tak, może być pozytywny, bo tu jest to spraw wzdłuż transportu zbiorowego), za to negatywny urban sprawl będzie miał sie nawet lepiej
