Colony pisze:Gdyby konsekwentnie się trzymano idei rodzin, to dezinformacji by nie było.
Nieprawda, patrz dawne 327. Najpierw było wzmocnieniem 127, potem 127 znikło, potem pojawiło się na drugim końcu miasta. Numer 327 wtedy nie niósł żadnej dodatkowej informacji, a potencjalnie mógł wprowadzić w błąd pasażera.
Pozostaje pytanie - co robić z liniami typu 3xx, 4xx i 8xx, które nie są wzmocnieniem konkretnej linii stałej? Nadawać numery od 301 w górę? A co, jeśli wtedy zechcemy utworzyć szczytówkę wzmacniającą 101? A co, jeśli jedną linią 3xx będziemy wzmacniać 527, a drugą 127? A jeśli zlikwidujemy linię podstawową, to szczytówkę przenumerujemy?
Ogólnie - NIE DA SIĘ konsekwentnie trzymać idei rodzin linii, a istniejące przypadki dowodzą, że wartość informacyjna jest niewielka - co z tego, że wiem, że 436 jedzie orientacyjnie tam, gdzie 136, jeśli chcąc wiedzieć, czy dojadę w interesujące mnie miejsce, I TAK muszę spojrzeć na korale/trasę na rozkładzie? Czyli wysiłek poznawczy jest taki sam, jakby linia nosiła numer 411...
[ Dodano: 2007-09-11, 16:52 ]
R-11 Kleszczowa pisze:Idea rodzin linii stwarza ciekawy system informacji - kiedy ludzie stojący na przystanku wiedzą, że uzupełnieniem szczytowym 1xy jest 4xy, a nie 4fr...
W związku z czym wsiadają w 486 (bo tak pewnie nazwałbyś 404) przekonani, że wysiądą na Taśmowej. Zonk.