: 17 lut 2006, 16:34
R-11 Kleszczowa pisze:Ja tam się ich nie boję. Mam prawo do krytyki władzy.
R-11 Kleszczowa pisze:Ja tam się ich nie boję. Mam prawo do krytyki władzy.
To niestety smutne co dzieję sie w mediach....Ciekawe kiedy reaktywują urząd przy MysiejMZ pisze:R-11 Kleszczowa pisze:Ja tam się ich nie boję. Mam prawo do krytyki władzy.Jacek Fedorowicz też miał prawo do satyry, ale dano mu do zrozumienia, że się mylił.
cóż, takie domysły były także w przeszłościdennis pisze:No skoro koleżanki nie z Jarosławem Kaczyńskim, mogłoby to znaczyć, że ten gustuje raczej w chłopcach. Ktoś mógłby taki wniosek wyciągnąc (a tego typu podejrzenia już od jakiegoś czasu krążą), więc trzeba było temu zapobiec
PiS chce władzy - tylko władzy. Ustawa przejdzie, a zanim Trybunał Konstytucyjny się wypowie, to ten Urząd powstanie i będzie miał podstawę do istnienia...Szamot pisze:b) Czy powstanie pewnych zapisów sprzecznych z Konstytucją RP świadczy o ignorancji projektantów ustawy, czy o dostosowaniu jej do projektu nowej konstytucji, w której podobnie "bzdurnych" zapisów (o wolności światopoglądu, o jego prywatności, o ochronie korespondencji, jej prywatności, mieszkania itp. już nie będzie).
[img]http://www.gazeta.pl/img/hp/hp.gif[/img] pisze: CBA będzie tropić życie seksualne podejrzanych
em 18-02-2006, ostatnia aktualizacja 17-02-2006 20:17
Podejrzanemu o korupcję Centralne Biuro Antykorupcyjne będzie mogło potropić nawet życie seksualne albo religijne. Pozwala na to rządowy projekt ustawy skierowany właśnie do komisji sejmowych
CBA - zgodnie z projektem - zajmie się zbieraniem danych dotyczących najbardziej osobistych spraw: • pochodzenia rasowego i etnicznego; • poglądów politycznych; • przekonań religijnych lub filozoficznych; • wyznania; • przynależności partyjnej lub związkowej; • stanu zdrowia; • nałogów; • życia seksualnego.
Biuro może te dane zbierać bez wiedzy i zgody osoby, której one dotyczą. Prawo zajrzenia w te dane ma mieć tylko funkcjonariusz upoważniony przez szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jeśli podejrzany o przestępstwo nie zostanie za nie skazany, to te dane zostaną komisyjnie zniszczone. Dane będą niszczone dopiero po uprawomocnieniu się wyroku.
Zdobycie tych osobistych danych będzie dla funkcjonariuszy Biura niespecjalnie trudne. CBA ma bowiem mieć olbrzymie uprawnienia. Jego funkcjonariusze dostaną prawo do rewizji, także osobistej, i zatrzymywania osób. Mogą użyć chwytów obezwładniających, kajdanek, kolczatek drogowych, kaftanów bezpieczeństwa, paralizatorów, granatów łzawiących i miotaczy gazu, pocisków niepenetracyjnych, a w szczególnych sytuacjach - broni palnej. Za zgodą sądu Centralne Biuro może kontrolować korespondencję i podsłuchiwać podejrzanego, a bez zgody dostanie dane typu billingowego.
- Zapis art. 22 ust. 4-7 projektu ustawy o CBA jest analogiczny do zapisów w ustawach o ABW i AW (art. 31 ust. 1) oraz o Policji (art. 20 ust. 2 pkt. 1). Na CBA jest dodatkowo nałożony obowiązek niszczenia "wrażliwych informacji", czego nie ma w ustawie o ABW i AW. Takie informacje są często przesłanką, że osoba uwikłana w sytuację korupcyjną może być szantażowana. Wejście w ich posiadanie nie jest zadaniem CBA, ale może zdarzyć się przy okazji realizacji jego zadań ustawowych. W takiej sytuacji, nie może czynić tego nielegalnie - wyjaśnił nam autor projektu Mariusz Kamiński (PiS)
Dziennik Telewizyjny Jacka Federowicza nie był dla mnie za grosz zabawny.......natomiast jestem coraz bardziej zgorszony polityką państwa polskiego.....pomimo że starałem sie być na bieżąco ze sprawami krajowymi, jak do tej pory - to coraz mniej mnie one interesują......to coraz większa parodia, to co się wyrabia w naszym kraju - kreowana szczególnie przez jednego człowieka, który woli koty od panienekMZ pisze:R-11 Kleszczowa pisze:Ja tam się ich nie boję. Mam prawo do krytyki władzy.Jacek Fedorowicz też miał prawo do satyry, ale dano mu do zrozumienia, że się mylił.
Rzeczpospolita pisze: TVP Co minister skarbu mówił przed kamerą
Lepiej nie pytać o koleżanki
Ważą się losy głównego reportera "Wiadomości" Mikołaja Kunicy. Czy zostanie oskarżony o manipulację przy materiale o ministrze skarbu i będzie musiał odejść z pracy?
Decyzja ma zapaść w ciągu tygodnia i będzie dotyczyć także szefa "Wiadomości" Roberta Kozaka. Sprawą zajął się w piątek prezes TVP Jan Dworak. Rano wezwał do siebie Kozaka, a także dyrektora Jedynki Macieja Grzywaczewskiego i jego zastępcę Dorotę Warakomską. Poszło o relację, która miała się ukazać w środowych "Wiadomościach". Tego dnia Wojciech Jasiński (PiS) został ministrem skarbu, a Mikołaj Kunica przygotowywał o nim materiał. Jasiński opowiadał w nim o swojej długiej i bliskiej znajomości z Jarosławem Kaczyńskim. Studiowali razem prawo. - Byliśmy mniej więcej normalnymi ludźmi - wspominał Jasiński. - Piwko? - dopytywał Kunica. - Bywało - odpowiadał Jasiński. - Koleżanki? - ciągnął reporter. - To akurat z Jarosławem Kaczyńskim nie - odpowiedział minister.
Wydająca tego dnia "Wiadomości" Marzena Paczuska uznała, że nie można puścić tej wypowiedzi. W sporze z wydawcą Kunicę poparł szef programu Robert Kozak, zwalniając Paczuską z dyżuru.
Niedługo po tym Kozak został jednak wezwany do centrali TVP. Grzywaczewski poinformował go, że wypowiedź Jasińskiego nie idzie. Tłumaczył później, że dziennikarz powinien pytać ministra o prywatyzację, a nie o koleżanki. Kunica uznał, że to cenzura, i poszedł na urlop.
W tym czasie kierownictwo TVP przejrzało jeszcze raz nagranie z wypowiedzią Jasińskiego. - Okazało się, że to, co chciał puścić Kunica, było tylko fragmentem wypowiedzi ministra. Puszczona w całości miałaby zupełnie inną wymowę - mówi rzecznik TVP Jarosław Szczepański. Jego zdaniem Kunica dopuścił się manipulacji, podobnie uważa Grzywaczewski.
Oto dalszy ciąg tej wypowiedzi. - Koleżanki? - pyta dziennikarz.
- To akurat z Jarosławem Kaczyńskim nie... nie chodziłem na koleżanki. Ja zagustowałem bardzo wcześnie... moja żona obecna mieszkała w sąsiednim akademiku, także ja... już nie chodziłem na koleżanki, jak byłem na studiach.
Kunica tłumaczy: - Obcięcie wypowiedzi nie zmienia jej kontekstu. Można by dyskutować, czy jej nie wydłużać, choć wtedy trwałaby ok. 40 sekund. Standardem w newsach są wypowiedzi 10-sekundowe.
Dodaje, że wydawca w ogóle nie podjął z nim takiej dyskusji. Kazał po prostu zdjąć materiał i nie chciał uzasadnić tej decyzji na piśmie.
Inne media również wyemitowały wypowiedź Jasińskiego. W "Wydarzeniach" Polsatu zakończyła się ona dokładnie tam, gdzie w "Wiadomościach". - Absurdem jest mówienie, że obcięta wypowiedź coś insynuuje. Jej wydźwięk w obu wersjach jest taki sam - chodzili na piwo, nie chodzili na dziewczyny - tłumaczy reporter Piotr Michalak. Jednak Informacyjna Agencja Radiowa puściła to, co powiedział minister w całości. - Uznałem, że dopiero wtedy przekazuje sedno jego wypowiedzi - mówi dziennikarz IAR Grzegorz Osiecki.
W poniedziałek kierownictwo TVP ma się ponownie spotkać w tej sprawie. Wiadomo też, że TVP rozmawia o przejściu do "Wiadomości" Bogdana Rymanowskiego z TVN-owskich "Faktów". Nie wiadomo, czy miałby być prowadzącym, czy może też szefem programu. Wczorajszy "Presservice" podał, że Rymanowski będzie prowadził "Fakty" tylko do początku marca.
ola
ale powinni mu wytłumaczyć dlaczego nie puścili- a nie- nie bo nie.Tm pisze:akurat z tego tekstu to wynika, że dziennikarz nie był bez winy