MisiekK pisze:Już nie przesadzajmy z tym 'wkurwem'. Bo on jest tydzień, dwa, a potem się wszyscy albo przyzwyczajają, albo sa zadowoleni.
Aż do następnej zmiany. A jak ona jest po dwóch miesiącach, to ten, co byłzadowolony moze już nie być zadowolony, a ten, co się przyzwyczaił musi się znów przyzwyczajać.
MisiekK pisze:Poza tym uważam, że wyniki rzadów obecnej ekipy są mocno widoczne i większego problemu Hanna Gronkiewicz nie powinna mieć z reelekcją (chyba, że zdarzy się jakaś ogromna wtopa).
Ja uważam, że reelekcja w bardzo niewielkim stopniu zależy od wyników rządów, ale ci, którzy się będą reelektować nie wiedzą o tym.
MisiekK pisze:Aczkolwiek ja uważam, ze powinno się od poczatku przetrasować linie i pewnego dnia (np 1.01) powinniśmy się obudzić w nowej rzeczywistosci komunikacyjnej w całym mieście. Dwa-trzy tygodnie łaomotu, a potem błogi spokój....
Też tak sądzę, jednak przy dwóch założeniach:
1. Że na pół roku przed wprowadzeniem zmian projekt nie będzie podlegał setkom uzgodnień, konsultacji, zgód, obrad komisji rad dzielnicy, interwencji radnych, pisemek od zaprzyjaźnionych z kimś "z góry" dyrektorów szkół, prezesów spółdzielni mieszkaniowych itp. i efektom tych pisemek w postaci życzeń skierowanych z odpowiedniego gabinetu do odpowiedniego gabinetu...
2. Że za miesiąc nie zacznie się poprawianie, dostosowywanie, racjonalizowanie pod naciskiem komisji rad dzielnicy, interwencji radnych, pisemka od zaprzyjaźnionych z kimś "z góry" dyrektorów szkół, prezesów spółdzielni mieszkaniowych itp. oraz histeryczne artykuły w tabloidach o "masakrze", "gehennie", "traumie", horrorze komunikacyjnym" itp.
Innymi słowy - ja by może to i poparł, gdyby była pewność, że zajmie się tym od początku do końca Bastian i s-ka. Ale że zapewne będzie to mniej lub bardzej zakamulfowana walka między fachowcami a róznymi "zapotrzebowaniami", które były, są i czemu miałoby ich nie byc w przyszłości - to jednak wybierając mniejsze zło wolałbym raczej konserwatywne podejście z modyfikacjami na urbanizujących się krańcach.
Np. według zasady co jeżdziło - niech jeździ dalej, a nowe wytyczne realizować w nowych miejscach. Np. nie mieło Skarbka z Gór nigdy linii pebpośredniej na Trakt - to i mieć nie będzie, a może miec częstą dowozówkę np. do 190. A jak np. Mokotów zawsze miał 33 na Wołoską - i nie nastapił znaczacy odpływ popytu - to niech dalej ma. Chyba że istnieje jescze inny sposób maksymalizowania zysków przy minimalizacji niepokojów społecznych.