: 13 lip 2011, 13:35
U mnie pod domem (gdzie na upartego się wystawia kwit) nie rezygnują... 
Forum warszawskiego transportu publicznego
https://wawkom.waw.pl/
Mam niejasne wrażenie, że na całkiem sporym odcinku parkowanie tam jest legalne.Szeregowy_Równoległy pisze:Bo łatwiej jest wypisać mandat niż ściągnąć kilka holowników i na przykład tych, co zastawiają prawy pas Wolskiej przy cmentarzu, skarcić odholowaniem pojazdu na parking.
W parkowaniu na nieużywanych torach tramwajowych nie widzę niczego złego (poza tym, że wygląda to istotnie dość wieśniacko), choć sam bym tak samochodu nie zostawił. Niestety, Straż Miejska ma lepsze zajęcia - u mnie na osiedlu stoi idiotyczny i niepotrzebny znak zakazu parkowania - samochody tam stojące zupełnie nikomu nie przeszkadzają. Co z tego - panowie chodzą i wlepiają mandaty. Tak samo jak tym, którzy staną akurat 9,99m za przejściem dla pieszych.Szeregowy_Równoległy pisze:Absurdem to jest to, że Straż Miejska ma tak zaparkowane samochody w głębokim poważaniu. I to, że nikt Straży nie jest w stanie zmusić do działania. Przecież pieniążki z mandatów idą w większości do kasy miasta, czyli jest to źródło dosyć konkretnych dochodów, z których miasto, bardziej lub mniej świadomie, rezygnuje.
![]()
Jadą autobusem na drugą stronę ulicy. Bo nie ma pasów
Dla starszych osób i matek z wózkami przejście kładką nad Czerniakowską przy skrzyżowaniu z Chełmską to nie lada wyzwanie. Wolą czekać na autobus, który przewiezie ich na drugą stronę ulicy.
Przejście dla pieszych znajduje się tuż przy ul. Gagarina, pięćset metrów dalej. Mieszkańcy bloków znajdujących się w pobliżu skrzyżowania Czerniakowskiej z Chełmską, aby przedostać się na drugą stronę Czerniakowskiej, muszą więc przejść po kładce nad ruchliwą ulicą. Nie ma tam jednak zamontowanej windy. Podjazdy dla wózków są strome, a po deszczu dodatkowo śliskie.
Dlatego matki z wózkami, a także wiele starszych osób, dla których pokonanie kilkudziesięciu schodów w górę i w dół stanowi problem, wybierają inne rozwiązanie. Czekają na Chełmskiej na autobus, który skręca w lewo i zatrzymuje się w pobliżu, na przystanku po drugiej stronie Czerniakowskiej. Tam wysiadają.
- Wpychanie ciężkiego wózka na te podjazdy to męczarnia, nie mówiąc już o zjeździe z nich. Dlatego wolę poczekać kilkanaście minut na niskopodłogowy autobus. Stracę trochę czasu, ale przynajmniej nie będzie mnie bolał kręgosłup i ręce - mówi młoda mama, Katarzyna Olszyńska, czekając na autobus linii 107.
Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że w tym miejscu powinno znaleźć się przejście dla pieszych, a już na pewno winda, która umożliwiłaby wjazd na kładkę. - Przy innych kładkach na Czerniakowskiej zamontowano windy, a tutaj wciąż ich nie ma. Jak widzę, że autobus jest za chwilę to czekam, ale jak ma być za 15 minut to już wolę się męczyć i iść kładką - narzeka pani Maria Kowalska, wciągając powoli po schodach, stopień po stopniu swoją torbę na kółkach.
Państwo Tatarkiewiczowie, którzy czekają na Chełmskiej na autobus mówią, że już im się nie chce narzekać: - Gdyby tu były pasy, byłoby o wiele łatwiej, ale my tu już mieszkamy trzydzieści pięć lat i chyba przyzwyczailiśmy się, że do sklepu po drugiej stronie ulicy jedzie się autobusem.