Strona 2 z 3

: 25 kwie 2012, 16:10
autor: Daniel_FCB
fik pisze:
Daniel_FCB pisze: Ja ze swojej praktyki w XIV LO nie znam żadnego przypadku kiedy uczeń na siłę był uwalany przez własną szkołę.
Mało widziałeś.
Ok, ale mając porównanie z innymi szkołami (i tymi renomowanymi i tymi gorszymi) to jednak poza kilkoma przypadkami (polonistą był N., więc panią Ć. znam tylko z opowieści) nauczyciele są o wiele bardziej nastawieni "dla ucznia" niż średnia krajowa. I to taka postawa, a nie to co napisał JKT o swojej szkole powinno być regułą.
Aczkolwiek moje poglądy mogą być lekko spaczone tym, że od typowej szkoły oderwałem się już w momencie trafienia na Twardą ;)
fik pisze:Daniel_FCB napisał/a:
W sensie - w Staszicu też się zdarza?
Oczywiście. Nie na taką skalę, jak wyciąganie za uszy i tuszowanie afer z udziałem pupilków dyrekcji (czyt. olimpijczyków), ale się zdarza.
OT - za mojej bytności w liceum jeden olimpijczyk wyleciał, i to z głośnym hukiem. Można wiedzieć (PW?) co masz na myśli?

: 25 kwie 2012, 17:07
autor: JKTpl
Daniel_FCB pisze:I to taka postawa, a nie to co napisał JKT o swojej szkole
Nie przyjmuj tego jako postawę szkoły. Moim zdaniem dosadne przekazywanie nam, że jeśli nie weźmiemy się w garść z historią, to o rozszerzeniu i jakiejkolwiek maturze z historii nie powinniśmy nawet myśleć, jest nawet uzasadnione.

Nauczycielka zna się na tym, co robi, ma obszerną wiedzę, ale problemem jest sposób przekazywania wiedzy – powitanie gości pięć minut, przepytywanie szczęśliwców dziesięć minut, reszta to wykład. Gada sobie kobita ciągiem, potocznym językiem, w luźniejszych chwilach z niesamowitym poczuciem humoru*. Fajnie się tego słucha jako historyczne opowieści cioci Dorotki, ale nie uzupełniając się później podręcznikiem i repetytoriami uczeń ma kiepsko. W corocznym plebiscycie nagradzającym nauczycieli w różnych kategoriach tym razem otrzymała statuetkę za najlepsze poczucie humoru. A teraz koniec reklamy: moje oceny, stan na dziś – 3- z pracy w domu, 2 i 2+ ze sprawdzianów.

Pani od WoS-u – mniej popisowa, stawia na całogodzinną pracę z uczniami (pyta, odpowiadamy z własnej woli, komentuje odpowiedzi, itd.). Sprawdziany (co około półtora miesiąca) składają się z różnych pytań maturalnych, co około dwa tygodnie kartkówki typu wymień, opisz; niejednokrotnie prosi do odpowiedzi i bez wahania ocenia je niedostatecznie. Bywa, że zada wypracowanie typu maturalnego, z danymi przez nią tekstami źródłowymi. Aktywność nagradza na bieżąco. Oceny: 4+ 5- 4, ze sprawdzianów 5 i 4+.

Polonistka? Postrach dzielnicy Wola. Kobieta, u której panuje bezwarunkowy Arbeit, od stu lat jest na emeryturze (kieruję wyrazy ogromnego szacunku; póki żyje, dzieli się swoim geniuszem nauczycielskim), u której liczy się tylko wiedza ([Nazwisko], albo wiesz, albo nie wiesz! ... Siadaj, niestety, niedostateczny.), jej skalę ocen trudno w cokolwiek objąć, a jej mottem jest osoba, która nie czyta książek, nie może liczyć na ocenę dopuszczającą, ziewnięcie nawet z zamkniętymi ustami karane banem i wpisaniem nieobecności. Nie wspomnę, że na następnych zajęciach śpioch jest uprzejmie proszony do odpowiedzi ;) Aktywność rozliczana przy wystawianiu ocen półrocznych/rocznych. Ocenia za sprawdziany, odpowiedzi ustne, większe prace domowe, wypracowania/rozprawki, prezentacje maturalne. Osobiście z powodu nazwiska (wychowywała klasę mojego brata x lat temu) cierpię na szczególne względy, czyt. szczególne wymagania. Oceny: 4 4 4 5 5 4- 6, 4= i 4 ze sprawdzianów + lekcja życia i obowiązkowości, której to lekcji nie zapomnę nigdy.

Wniosek: wiedza to nie wszystko, musi być ona czasem okraszona dawką terroru. Skutki wyjaśniłem, a powiem jeszcze, że w gimnazjum średni był ze mnie orzeł – częściej mnie nie było jak byłem, oceny nie były nawet podnóżem szczytu moich możliwości, pokazywałem je dopiero na egzaminie końcowym i konkursach pozaszkolnych. Niechby więc pani historyczka zaczęła bardziej cisnąć, bo sami się za to raaaaczej nie zabierzemy.

*na końcach moich zeszytów prowadzę zazwyczaj przedmiotowe the best of, w historycznym osiągnąłem już piątą stronę od września przy normie jedna-dwie strony

: 25 kwie 2012, 17:26
autor: fik
Daniel_FCB pisze:OT - za mojej bytności w liceum jeden olimpijczyk wyleciał, i to z głośnym hukiem. Można wiedzieć (PW?) co masz na myśli?
Choćby afery alkoholowe podczas reprezentowania szkoły na OM i OI. Niektórzy pisali obie w stanie zbliżonym do nieprzytomności, co ciekawe - ze sporymi sukcesami :term: W nagrodę panowie ponieśli straszliwe konsekwencje w postaci (werbel) zakazu przyjścia na studniówkę.

: 25 kwie 2012, 21:50
autor: JacekM
JKTpl pisze:Nie przyjmuj tego jako postawę szkoły. Moim zdaniem dosadne przekazywanie nam, że jeśli nie weźmiemy się w garść z historią, to o rozszerzeniu i jakiejkolwiek maturze z historii nie powinniśmy nawet myśleć, jest nawet uzasadnione.
Ma rację. Trzeba nieźle przysiąść - myślałem że w rok ogarnę (choć przyznam że tytanem pracy i tak nie byłem) i skończyło się na wyniku czterdzieści i cztery procent. I umieć się wbić w klucz wypracowania, co już totalnie było awykonalne dla mnie... Dobrze że przynajmniej wos mi się udało na poziomie zdać.

PS, jak pomyślę że to już dwa lata... :chodu: :roll:

: 25 kwie 2012, 22:09
autor: BJ
Ja za to właściwie nie miałem czasu na jakąkolwiek powtórkę z WOSu i polskiego, które rozszerzam.
Z polskiego wypracowania jakkolwiek pisać nauczyłem się poza szkołą i tu się czuję w miarę pewnie. Piszę w miarę równo (min. 58%, max 78% zarówno z podstawy, jak i z rozszerzenia), co mnie cieszy, bo wolę mniej więcej znać swoje umiejętności niż raz pisać na 80%, a raz na 30%. Oczywiście, że moje wyniki nie powalają na kolana, ale jako że nie mam parcia, aby dostać się na konkretne studia z moim kierunkiem, to nie płaczę.
Dodam tylko, że z podstawy prawdopodobnie bym miał kilka procent więcej, gdyby ktoś sprawny umysłowo układał klucz do zadań z czytania ze zrozumieniem. Niestety, ale jeśli ja piszę słowo w słowo jak w kluczu, ale zamiast "umieli" piszę "potrafili" i dostaję 0 na 1pkt., to coś jest bardzo nie tak z kluczem. I to bez przesadnego usprawiedliwiania moich mocno przeciętnych wyników.

Za to z WOSu niestety okazało się, że czytanie gazet nie wystarczy. Nie umiem nic i jeśli przez 3 tyg, które mi zostały, przeczytam repetytorium, to i tak to gówno pewnie da.

Czemu nic nie umiem - spytacie. Otóż nie, nie piłem codziennie, choć w weekendy się zdarza. Niestety musiałem się skupić na przedmiocie, który na studiach przyda mi się jak ja pi..ole, czyli matematyce. Progres jest - od 20% we wrześniu do nawet 70% ostatnio. Choć i tak nadal średni wynik to 40-50%, to z moim lenistwem i stanem wiedzy jestem zadowolony.

Zaskoczył mnie próbny ustny angielski. Ok, umiem umówić, ale na pewno nie tak, jak bym chciał władać tym językiem, a dostałem 26/30pkt. Chyba trzeci wynik w roczniku, a raczej orłem nie jestem.

: 26 kwie 2012, 1:40
autor: Tyrystor
Bastian pisze:
Tyrystor pisze:W Kołłątaju jedna polonistka w mojej klasie (human) uwalała po tym, jak kogoś lubiła.
Dość dziwny powód :> A co robiła z tymi, których nie lubiła? :-k
Ech! :P Uwalała według kryterium jak bardzo kogoś lubiła. Teraz lepiej brzmi? ;)

: 26 kwie 2012, 9:37
autor: KwZ
Daniel_FCB pisze:po co wybierać klasę o określonym profilu, żeby potem nie zdawać z niej matury?
Można zmienić poglądy na swoją przyszłość. Znam magistra chemii, który poszedł na studia doktoranckie na... lingwistyce.
Daniel_FCB pisze:A w ogóle jakie szkoła ma sposoby, żeby komuś zabronić złożyć taką a nie inną deklarację maturalną?
Formalnie chyba żadnych. Patrz powyższe. A już na pewno nie ma nic to wspólnego z profilem klasy.
Aczkolwiek systemowo taka szkoła będzie zachęcana do szykanowania takiego ucznia, bo przecież uczeń kiepsko zdający --> kiepskie statystyki --> nie ma czym konkurować o dobrych uczniów.
Tyrystor pisze:Kilka osób usłyszało ultimatum albo matura podstawowa i dwa na koniec, albo niedopuszczenie.
Ta dam.
JKTpl pisze:wiedza to nie wszystko, musi być ona czasem okraszona dawką terroru.
Dawniej częściej używało się słowa dyscyplina.
BJ pisze:Piszę w miarę równo (min. 58%, max 78%
To i tak dużo. Większość matur prawdziwych od próbnych różniła mi się o kilka %.

: 26 kwie 2012, 18:06
autor: BJ
KwZ pisze:Formalnie chyba żadnych.
Racja. Tylko ja zachodzę w głowę, po co komu połączenia typu biologia r. + polski r.
Przypadek z mojej klasy zresztą. Koleżanka polski pisze świetnie, natomiast z biologii nie może zaliczyć pierwszego semestru od 0.5 roku...

: 27 kwie 2012, 1:26
autor: KwZ
Bo nie wie, czy iść na zaburzenia mowy od strony psychosomatycznej czy lingwistycznej? Sam zdawałem geografię + fizykę, a znam olimpijkę z polskiego i matematyki na raz.

: 04 maja 2012, 11:53
autor: BJ
Niestety, okazało się, że jestem idiotą i na maturze z polskiego napisałem, że "Ludzie bezdomni" to pozytywizm, a Joanna Podborska wyznaje takie wartości jak praca u podstaw.

I teraz najważniejsze: czy może to być potraktowane jako błąd kardynalny, czyli oznaczać skreślenie całej pracy i zero pkt.? Czy tylko błąd rzeczowy i odjęcie kilku pkt.?

: 04 maja 2012, 12:03
autor: KwZ
Jak CKE to potraktuje, to nie wiem. Dla mnie to normalny błąd merytoryczny, zwłaszcza że sam bym tak napisał.

: 04 maja 2012, 12:12
autor: Kelly
Jezeli napisales wiecej niz te 2 bledy rzeczowe to niestety praca jest za 0 punktow

: 04 maja 2012, 12:28
autor: BJ
Napisałem, że "Ludzie bezdomni" to powieść pozytywistyczna (ze 2 razy) + że Joanna Podborska jest bohaterką pozytywistyczną i wyznaje zasady pracy u podstaw oraz "praca ma wartość".
To o Joannie nie jest błędem chyba kardynalnym, bo ona częściowo jest taką bohaterką.
Reszta pracy sensowna.

: 04 maja 2012, 12:31
autor: Kelly
To masz szczęście, bo jakbyś usilnie próbował to udowodnić byś miał poprawkę

: 04 maja 2012, 12:35
autor: radeom
BJ pisze:na maturze z polskiego napisałem, że "Ludzie bezdomni" to pozytywizm
ja też, napisałem że to jedne z najbardziej znanych powieści epoki polskiego pozytywizmu, reszta pracy wg mnie ok

no ale trudno, nie ma się co już teraz spinać, poczekamy na wyniki