: 21 mar 2006, 15:23
Czek dis ałt :

GW pisze:Słownik IV RP
Które z określeń przedstawionych w naszym słowniku robi wg Ciebie największą karierę?
48%
Moherowe berety (3451)
12%
Bure suki (825)
11%
Yes, yes, yes! (794)
10%
Układ (750)
4%
Łże-elity (318)
4%
Przystawki (267)
3%
Lumpenliberalizm (210)
3%
Ciemny polski lud (184)
2%
Cieniasy (108)
1%
Pakt stabilizacyjny (96)
1%
Stabilizanci, stabilizatory (40)
0%
Solidarne (31)
0%
Kamasze (30)
0%
Komunistyczna Partia Polski (25)
0%
Totalna opozycja (22)
0%
Stolik brydżowy, czworokąt (11)
0%
Aksamitne kapelusze (9)
Liczba oddanych głosów: 7171
Michał Pietniczka 21-03-2006, ostatnia aktualizacja 22-03-2006 14:11
Nowa władza przykłada szczególną wagę do języka, którym porozumiewa się z wyborcami. Zamiast tłumaczyć swoje działania w trudnych i nudnych politycznych wywodach, PiS podzielił Polskę na "solidarną" i tę rządzoną przez stare "łże-elity" tworzące "układ". W gąszczu tylu nowych pojęć łatwo można się zgubić, dlatego postanowiliśmy przedstawić krótki "Słownik IV RP".
Bure suki - mało oryginalny związek frazeologiczny ministra Dorna, użyty w odniesieniu do dziennikarzy "Financial Times", którzy niedokładnie zacytowali ministra. Nerwowość Dorna jest zrozumiała, ale od razu "suki" i do tego "bure"...
Ciemny polski lud - według Tomasza Lisa tak o polskim społeczeństwie poza anteną wypowiadał się Jacek Kurski, zwany "bulterierem Kaczyńskich". Kurski miał również uważać, że ten "ciemny polski lud" wszystko "łyknie". "Dziadka z Wermachtu" lud przełknął, ale Kurski zapłacił za niego chwilowym przejściem w polityczną odstawkę. Ostatnio jednak wraca do łask, co w szczególności widać na sali sejmowej. Zaraz po "dziadku z Wermachtu" Kurski wylądował w ostatnim rzędzie, później przeniósł się do rzędu środkowego, a w czasie niedawnej, burzliwej debaty zasiadł obok samego prezesa Kaczyńskiego. Najwyraźniej Jarosławowi Kaczyńskiemu nie przeszkadzają poglądy Kurskiego. Zresztą jego brata bliźniaka cechuje równie niedelikatne podejście do rodaków czego dowodem jest sławne "spieprzaj dziadu".
Cieniasy - majstersztyk premiera Kazimierza Marcinkiewicza odnoszący się do polityków PO. "Posłowie jednego z ugrupowań, którzy się nazywają... zaraz, syn na nich mówi "cieniasy", znaczy te cienie, gabinet cieni" - mówił 14 lutego br. na konferencji prasowej wyraźnie rozbawiony premier. Z dalszej wypowiedzi wynikało, że "cieniasy" to członkowie tzw. gabinetu cieni Platformy, znani głównie z irytującego zwyczaju organizowania kilku konferencji dziennie. Przyjęło się jednak nazywać tak, pewnie dzięki chwytliwości nowego terminu, wszystkich działaczy PO. Tajemnicą premiera pozostanie, który z panów jest jego synem - Ciesiołkiewicz, Kamiński czy Bielan?
Kamasze - Straszak ministra Dorna na wszystkich niepokornych. "Wzięciem w kamasze" Dorn postraszył strajkujących lekarzy. Jak wiadomo w IV RP strajki mają utracić rację bytu (PiS zresztą wykreślił je ze swojego projektu konstytucji), bo wszyscy będą zadowoleni. Z tego względu minister Dorn doszedł do wniosku, że lekarze pochodzą z poprzedniej epoki - z III RP - i trzeba ich ekspresowo przysposobić do nowych czasów.
Komunistyczna Partia Polski - zdaniem Jarosława Kaczyńskiego to właśnie zlikwidowana w 1938 roku KPP rządzi w Polsce "układem", a w szczególności Platformą Obywatelską i "Gazetą Wyborczą". Historyczna KPP powstała w grudniu 1918 roku przybierając z początku nazwę Komunistycznej Partii Robotniczej Polski. Finansowana i w dużej mierze sterowana przez Moskwę do końca lat 20 zachowywała jednak pewną niezależność. Ostatecznie partia i jej działacze zostali zlikwidowani przez Stalina w 1938. Co zatem łączy PO i KPP? Absolutnie nic. Swoją tezę Kaczyński przedstawił jednak w Radiu Maryja, a jego słuchacze nie potrzebują dodatkowych wyjaśnień. Liczy się magia i moc słów takich jak: "bolszewik", "komunistyczny", "nazistowski" czy "liberalny". Zawierają one tak duży ładunek emocjonalny, że słuchacze Radia z Torunia z łatwością zapamiętają: "liberałowie"(tak Kaczyńscy nazywali PO w czasie kampanii wyborczej) to "komuniści"!
Lumpenliberalizm - jedno z najoryginalniejszych pojęć PiS. Użył go Jarosław Kaczyński w odniesieniu do, jak mówił, "specyficznego ujęcia liberalizmu". Zdaniem Kaczyńskiego ujęcie to powstało w III RP. "Szybko stworzono płaszczyznę współpracy między siłami postkomunistycznymi a częścią sił wywodzących się z obozu solidarnościowego" - tłumaczył powstanie "lumpenliberalizmu" prezes PiS. Pojęcie w oczywisty sposób nawiązuje do tzw. lumpenproletariatu - terminu wprowadzonego przez Marksa i Engelsa, a odnoszącego się do grupy społecznej odrzuconej przez wszystkie klasy społeczne, biednej i biernej.
Łże-elity - neologizm na topie. Pierwszy raz użyty w sejmowym przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego 17 lutego 2006. "[...]stanęła tutaj do walki w zwartym ordynku, łże elita III Rzeczypospolitej" - mówił w wyraźnym uniesieniu Kaczyński. Od tamtego czasu "łże elity" wyprzedzają w rankingach popularności nawet 'solidarną Polskę'. Marszałek Jurek tak tłumaczył sens nowego pojęcia: "Ta cząstka oznacza tyle, co 'pseudo'". Czyli "łże-elity" to po prostu "pseudo-elity". Pojęcie odnosi się tylko do elit III RP.
Moherowe berety, aksamitne kapelusze - dwa pojęcia-klasyki, których znaczenia nie trzeba tłumaczyć. Warto natomiast przypomnieć okoliczności ich zaistnienia. "Moherowe berety" pierwszy raz pojawiły się w odniesieniu do starszych osób uczęszczających na Msze ks. Henryka Jankowskiego. Określenie spopularyzował jednak Donald Tusk mówiąc w czasie dyskusji nad expose premiera Marcinkiewicza, że "Polska nie jest skazana na [...] moherową koalicję". Tusk musiał później przepraszać za swoją wypowiedź, co nie zaszkodziło samemu określeniu, które zadomowiło się w polskiej dyskusji publicznej. Powstała nawet piosenka zespołu "Big Cyc" pod tym samym tytułem. "Aksamitne kapelusze", w sensie szeroko pojętych elit, miały stanowić odpowiedź Samoobrony na "moherowe berety", ale szybko zostały zapomniane. Sam moher to wełna z kóz angorskich produkowana głównie w Afryce Południowej, Turcji, Australii i Stanach Zjednoczonych. Pochodzi z Tybetu. Według Władysława Kopalińskiego nazwa tej wełny wzięła się z arab. muchajjar dosł. doborowy, wyborny.
Pakt stabilizacyjny - umowa podpisana 2 lutego 2006 roku pomiędzy PiS, Samoobroną i LPR, a następnie uzupełniona aneksem 13 lutego. Jej wyjątkowość bierze się już z samej nazwy, gdyż wcześniejsze tego typu umowy nazywano po prostu "koalicyjnymi". "Pakt stabilizacyjny" jest zatem czymś więcej niż tylko umową koalicjantów, jest paktem sygnatariuszy, którzy dążą do stabilizacji. Warto zauważyć, iż pozostający poza paktem mogą być uznani za jego przeciwników, a więc destabilizatorów. Wyjątkowość tej umowy objawia się również poprzez język jakim władza opowiada o niej społeczeństwu. Przemysław Gosiewski mówił ostatnio np. o "ciężkim złamaniu paktu" przez LPR, dając do zrozumienia, że występowanie przeciwko paktowi jest stopniowalne. Mamy zatem złamania paktu lżejsze i cięższe. W treści samego "paktu stabilizacyjnego" również pojawia się wiele smaczków. Sygnatariusze jako najgroźniejsze dla przyszłości Polski zjawiska wymieniają: "zmniejszenie liczby ludności, kryzys kultury i poczucia tożsamości jaki dotyka dziś nasz Kraj". Należy przyznać, że krytykowana wszem i wobec partia rządząca akurat w tych dziedzinach wykazuje inicjatywę (patrz: becikowe, Narodowy Instytut Wychowania).
Przystawki - jedno ze złośliwych określeń dotyczących Samoobrony i LPR. Pochodzi z kąśliwego i bardzo popularnego kawału: Jarosław Kaczyński, Lepper i Giertych siedzą w sejmowej restauracji na Wiejskiej. Kaczyński mówi do kelnera: "Poproszę schabowy". Na to kelner: "A przystawki?". A Kaczyński: "Przystawki też wezmą po schabowym."
Solidarne - przykład zawłaszczenia przez jedną partię dorobku tzw. Wielkiej Solidarności, a zarazem oczko puszczone do dzisiejszych związkowców. W PiS wszystko jest "solidarne": rząd, polityka rządu, państwo itd. "Niesolidarni" są liberałowie.
Stabilizanci, stabilizatory - kolejne złośliwe określenia dotyczące Samoobrony i LPR. Swoje brzmienie zawdzięczają tzw. paktowi stabilizacyjnemu pomiędzy PiS, Ligą i Samoobroną. Z tego względu do 'stabilizatorów' zalicza się też czasem Prawo i Sprawiedliwość.
Stolik brydżowy, czworokąt - szczególny rodzaj "układu" utrzymujący się pomiędzy częścią polityków, wielkim biznesem, tajnymi służbami i przestępcami. Kaczyńscy chcą ten stolik wywrócić.
Totalna opozycja - określenie używane przez premiera Marcinkiewicza w odniesieniu do Platformy. Polega na skojarzeniu: "totalna" tzn. totalitarna, betonowa, bezmyślna itp. Pomysł niezły, a jednak nie przyjął się pomimo usilnego promowania przez Marcinkiewicza.
Układ - pojęcie niezwykle szerokie. Oznacza bliżej nieokreśloną grupę osób i interesów, które łączy wspólny cel - utrzymanie w polskim życiu publicznym 'status quo' i, co się z tym wiąże, zablokowanie wprowadzanej przez PiS "IV RP". Trudno określić czym dokładnie jest "układ". Władza daje natomiast do zrozumienia, że "układ" ma wiele twarzy. Marek Jurek na przykład dopatruje się go wśród części dziennikarzy. Natomiast Eugeniusz Majewski, związany z PiS sołtys wsi Bąkówka pod Piasecznem, działanie 'układu' dostrzegł w kontroli przeprowadzonej w jego sklepie, po tym jak nie przedłużył koncesji na sprzedaż alkoholu.
Yes, yes, yes! - sławny cytat z Kazimierza Marcinkiewicza cieszącego się z unijnego budżetu (17 grudnia 2005r.). Pokazał ludzką twarz Premiera, a mniej wyrobionym obserwatorom naszej sceny politycznej dał do zrozumienia, że Marcinkiewicz zna obce języki. Równocześnie niemiłosiernie obśmiany przez część komentatorów, przede wszystkim za brak naturalności. Sformułowanie "Yes, yes, yes!" weszło już do potocznego języka. Volkswagen wykorzystał je w swojej kampanii reklamowej. Czy Premier pobiera od Volkswagena tantiemy?
Czuwaj! Wróg nie śpi(...)Natomiast Eugeniusz Majewski, związany z PiS sołtys wsi Bąkówka pod Piasecznem, działanie 'układu' dostrzegł w kontroli przeprowadzonej w jego sklepie, po tym jak nie przedłużył koncesji na sprzedaż alkoholu(...)
bash.org.pl pisze:<llio> patrzcie: 'Posłowie PiS nie chcą wpuścić do szkół programu nauki udzielania pierwszej pomocy. Powód to Jerzy Owsiak.'
<llio> powariowali
<jarecki> Owsiak? ten pedofil?
<llio> głowowałeś na pis?
<jarecki> tak, a co?
<llio> sprawdzam zależność pomiędzy ilorazem IQ społeczeństwa a poparciem dla pis
<jarecki> nie kumam
<llio> wierze ci