BJ pisze:Może to ewentualnie zależeć od kierunku. Na ścisłych kierunkach chyba są bardziej obowiązkowi ludzie niż cwaniaczki z prawa, którzy budzą się tydzień przed sesją z wakacyjnego letargu (pozdrawiam).
To zależy co rozumieć przez studia ścisłe. Nie wiem jak jest na UW, ale u nas (PW) po prostu nie masz możliwości lenić się przez cały semestr. Wiele ćwiczeń jest w formie laboratoryjnej albo projektowej co oznacza konieczności wykonywania albo sprawozdań z jednych zajęć na drugie albo kilka projektów w semestrze do wykonania. Nie da się tego zwyczajnie zrobić na tydzień przed sesją.
BJ pisze:Ja w pierwszym semestrze na prawie miałem w sumie może z 12 kolosów ze wszystkich przedmiotów.
Sporo. Ale tak chyba jest zawsze na pierwszym roku, później robi się mniej.
Natomiast wracając o gimnazjalistów; nie uwierzę w tak żenujący poziom, chociaż... Dzisiaj jeden z moich kolegów przyznał się, m. in. pod wpływem powyższego materiału, do tego, że zapytany o rok, w którym Polska utraciła niepodległość podał datę 1794, bo odjął od 1918
124 lata. Z tym, że wiedział przynajmniej jak do tego podejść, a tutaj widzimy zwykłą cielęcą głupotę i jeszcze powiedzmy sobie szczerze okraszoną niezwykłą pewnością siebie by nie rzec chamstwem. Boli to wszystko.
Mimo to, jak również ogólnie moją nie najlepszą opinię o polskiej edukacji, nie uważam za stosowne użycie tak makabrycznych środków zaradczych, jak proponował
Panzerloud, , bo jednak było nie było krajów, w których więźniowie mają lepiej niż uczniowie chyba nie ma i nie uważam, że musimy przodować we wprowadzeniu takiego systemu.
Natomiast czy wprowadzenie nieobowiązkowej edukacji wpłynie negatywnie na poziom wykształcenia... Odpowiedź nie jest tak oczywista jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Owszem, poziom ogółu spadnie wtedy na pewno, z drugiej strony wprowadzenie egzaminów gwarantuje, że uzyskamy ten JAKIŚ poziom (choć nie wiem czy kary pieniężnie nie byłyby w tym przypadku zbyt opresyjnym działaniem - nie każdy umie działać pod wpływem stresu). Najważniejsze jest jednak to, że wtedy na zajęcia przychodzą tylko uczniowie, którzy tego chcą, co umożliwia podniesienie poziomu kształcenia w szkołach, bo nauczyciel nie będzie tracił czasu na uciszanie Jasia czy innego Zdzisia. Tak więc, pokrótce można powiedzieć, że taki system wypromuje ludzi zdolnych i pilnych, a reszcie każe przepaść w otchłani ciemnoty.