Bezpieczeństwo w pojazdach komunikacji
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Mam prawo (ty zresztą też) wydawać polecenia pasażerom jeśli celem jest zapewnienie bezpieczeństwa, pasażer ma obowiązek wykonywać te polecenia. Problemem jest to, że regulamin nie określa co robić, jeśli pasażer ma polecenie gdzieś. Ja wychodzę z założenia, że jeśli polecenie ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa, to niewykonanie go oznacza, że bezpieczeństwo nie jest zapewnione, czyli jechać nie powinienem. Bo gdyby było bezpiecznie bez wykonania polecenia, to wydawanie polecenia nie miałoby sensu. Różnica między kontrolerem a prowadzącym jest taka, że kontroler nie ma wpływu na to, czy pojazd pojedzie. No i zerwij mi hamulec bezpieczeństwa w autobusie 
Niezależnie od wszelkich regulaminów, oczywistym wydaje się że jeśli: a) obawiam się o zdrowie pasażerów; b) obawiam się o własne zdrowie - mam prawo zatrzymać autobus i nie ruszyć, dopóki zagrożenie nie minie (w tym wypadku = pies z pasażerem lub bez opuszczą pojazd). Czy się to komuś podoba czy nie, to kierowca rządzi autobusem - tak samo jak kapitan samolotem. Sytuacja w której nie miałby prawa niczego zrobić byłaby zgoła absurdalna.
noidea
A co na ten temat mówią regulaminy wewnętrzne obowiązujące prowadzących? Tam może być napisane coś konkretnie - kiedy wóz nadaje się do jazdy, a kiedy nie. A obowiązek powstrzymania się od jazdy, jeśli bezpieczeństwo pasażerów byłoby zagrożone to można wyinterpretować z jakichś powszechnie obowiązujących przepisów ogólniejszych chyba?
Ale w sumie chwała kierowcom, którym się chce zwracać uwagę na takie "drobiazgi" jak pies bez kagańca. Ja tak samo jestem nieczuły na wszelkie kretynizmy w rodzaju "piesio nie gryzie" czy "sunia chciała się bawić, ona bardzo lubi dzieci".
Ale w sumie chwała kierowcom, którym się chce zwracać uwagę na takie "drobiazgi" jak pies bez kagańca. Ja tak samo jestem nieczuły na wszelkie kretynizmy w rodzaju "piesio nie gryzie" czy "sunia chciała się bawić, ona bardzo lubi dzieci".
Popatrz, jaka franca!
No przecież jest napisane konkretnie, kiedy obsługa ma prawo zażądać opuszczenia pojazdu. Zażądać, nie prosić, czy sugerować.
Oczywiste jest, że do czasu spełnienia tego żądania kierujący nie może ruszyć i naprawdę nie trzeba jeszcze jednego regulaminu.
Oczywiste jest, że do czasu spełnienia tego żądania kierujący nie może ruszyć i naprawdę nie trzeba jeszcze jednego regulaminu.
No tak, tylko spór jest o to, czy prawo zażądania daje mu w konsekwencji prawo odmowy kontynuowania jazdy w przypadku niezastosowania sie adersata żądania do polecenia.
Popatrz, jaka franca!
Ale gdzie tu może być wątpliwość? Żądam, czekam na wykonanie polecenia, nie wykonuje, to wzywam policję i nadal czekam.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36228
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Oczywiście. Prawo interpretuje się przecież nie tylko literalnie, ale także celowo (wykładnia teleologiczna). Celem tego przepisu jest uniknięcie niebezpieczeństwa związanego z jazdą w danych warunkach (to zwłaszcza w czasie jazdy można psa nadepnąć, rower może się przewrócić, a żrące płyny rozlać), więc jazda ta będzie możliwa dopiero po usunięciu czynnika niebezpiecznego.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Michal ma rację - tu naprawdę nie ma niejasności.
Im prawa jest fizycznie więcej, tj. więcej jest przepisów, które starają się regulować wszystko, tym gorzej i tym gorzej to świadczy o funkcjonowaniu - patrząc od góry - państwa.
Im prawa jest fizycznie więcej, tj. więcej jest przepisów, które starają się regulować wszystko, tym gorzej i tym gorzej to świadczy o funkcjonowaniu - patrząc od góry - państwa.
Ale jest też kwestia proporcjonalności. Kiedy odmowa jazdy jest adekwatna do przyczyny, a kiedy nie? I czy to samo przewinienie każdy kierowca potraktuja tak samo?Bastian pisze:Oczywiście. Prawo interpretuje się przecież nie tylko literalnie, ale także celowo (wykładnia teleologiczna). Celem tego przepisu jest uniknięcie niebezpieczeństwa związanego z jazdą w danych warunkach (to zwłaszcza w czasie jazdy można psa nadepnąć, rower może się przewrócić, a żrące płyny rozlać), więc jazda ta będzie możliwa dopiero po usunięciu czynnika niebezpiecznego.
Popatrz, jaka franca!
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Część kierowców ma wszystko w dupie tak bardzo, że możesz wprowadzić 101 dalmatyńczyków, każdy z nich może warczeć i szczekać, a potem się w autobusie zesrać, a państwo kierowcy i tak nie zareagują.
A ludzie się do tego przyzwyczaili i jak próbujesz wyegzekwować przepis - jesteś chamem i gburem. Pan raz robił mi dziką awanturę gdy prosiłem o umieszczenie wózka inwalidzkiego w miejscu do tego przeznaczonym (oferując zresztą swoją pomoc), innym razem ktoś był strasznie zdziwiony że jak jest sam w pojeździe (w jego mniemaniu autobus prowadzi chyba robot) to jednak nie może sobie spokojnie zajarać - "przecież nikomu nie przeszkadzam, po co robisz problemy".Szeregowy_Równoległy pisze:Część kierowców ma wszystko w dupie
noidea
Trzeba napisac, zeby wpuszczać tylko w krawatach. Mnie niesamowicie irytuje jak konduktor chce mi zabrac telefon zeby zeskanować bilet. A autobus: wrotki/rolki sa oczywiste, wiadomo, co sie moze stać przy hakowaniu. Pies? Ale jaki pies? Nie jest napisane, ze moze odmówić jazdy, to fakt...
ŁK
llnkGazeta Stołeczna pisze:Atak pseudokibiców w warszawskim tramwaju linii 6.
Po godz. 15 na przystanku tramwajowym Dw. Gdański na wiadukcie ul. Andersa nad ul. Słomińskiego doszło do napadu na tramwaj. - 20 mężczyzn w kominiarkach wtargnęło do składu, który zatrzymał się na przystanku w pobliżu Dw. Gdańskiego, i napadło na 5 nastolatków, którzy nim podróżowali - mówi asp. Piotr Świstak z Komendy Stołecznej Policji. - W wyniku bójki jeden 16-latek trafił do szpitala - dodaje.
O zdarzeniu policję poinformowały Tramwaje Warszawskie. Niestety, w tramwaju nie było kamer monitoringu. Jak informuje nasz reporter, 20 zamaskowanych mężczyzn to kibice Polonii Warszawa, zaś 5 poszkodowanych miało na sobie koszulki Legii Warszawa.
Wszystkie osoby, które mogą pomóc w ustaleniu sprawców zajścia policja prosi o niezwłoczny kontakt z najbliższą jednostką policji lub pod numerem telefonu 112.
102,105,109,115,157,183,500,514,N21,N24,N63,N71,723,731,736,L-9,L10,L11,S2,S3,S9,RL,R2,R9
- Matrix2441
- Posty: 1234
- Rejestracja: 08 lip 2010, 17:27
O, to pewnie legioniści. Jechałem wtedy przez Gdański i w moim 28 też paru naprutych legionistów darło mordy.
Matrix2441 pisze:O, to pewnie legioniści. Jechałem wtedy przez Gdański i w moim 28 też paru naprutych legionistów darło mordy.
Jak informuje nasz reporter,
20 zamaskowanych mężczyzn to kibice Polonii
Warszawa, zaś 5 poszkodowanych miało na sobie
koszulki Legii Warszawa.
126: Nowodwory - Mehoffera - Modlińska - Klasyków - Czołowa - Marywilska!