Dęboszczak pisze:Trasa linii 506 od początku jest niezgodna z polityką transportową - zabierała pasażerów tramwajów. Kiedy nie było korków - jeździło zawalone po sufit - pojawiły się korki i linia zdechła - lepiej jechać 4 niż takim eszelonem przez pół miasta. 506 powinno podzielić los 524, a relację Powiśle - Bródno przejąć 118 (oczywiście z normalną trasą w Śródmieściu bez jazdy na Mokotów). 416 nawet jakby jechało przez Wincentego, to po 1: nie byłoby wozów na lepszą częstotliwość , po 2: przebiegi 127 i 416 byłby zbyt identyczne - te 2 linie nawzajem zabierałyby sobie pasażerów w efekcie powstałaby mizeria jeśli chodzi o wykorzystanie. Nie osiągnęlibyśmy częstotliwości 500, bo cały potok rozbiłby się nie na 3, a na 5 linie (127, 500, E-3, 416). Nie osiągnęlibyśmy dobrej częstotliwości 501, bardziej potrzebnej dla większości pasażerów jadących do metra niż cały peleton linii jadących na trakt z rezerwą podaży miejsc, o częstotliwości 116 nie wspominając. Liczba wozów w trakcji nie wzrasta a sami wiecie, że i od czasu do czasu spada. Obecnie skręt ze Słomińskiego w Międzyparkową powoduje gigantyczne straty czasowe (spadek podróżnych w 503 w porannym szczycie) a korek rano ciągnie się od Żuromińskiej, przez Żabę, Most Gdański. Jakim cudem ta linia miałby być skazana na sukces? Kolejny gniot jak 506?
No, wreszcie piszesz jak człowiek! Ja bym powiedział, że ta trasa w ogóle pewnie nie była zgodna z zasadami planowania transportu, wystarczy rzucić na nią okiem. Była po prostu... dziwna. Inne słowo nie przychodzi mi do głowy. Lecz ta trasa sprawdzała się. Pasażerowie jeździli zarówno na Powiśle, a potem na Świętokrzyską. Przy SUWALSKIEJ 506 stanowiło podstawę komunikacji.
Tak, to był eszelon. Ale dawał Bródnu wylot na ciąg poprzeczny wobec metra i dowoził w zupełnie inne rejony Śródmieścia, co wobec odmiennej niż 500 trasy zaowocowało b. dużym wykorzystaniem Przez parę lat 506 jeździło nieodmiennie od jesieni owtyczkowane i na pewno nie na słowo honoru. Linię zatłukły jednocześnie Toruńska (remont) i Świętokrzyska (KP). I koniec, padło. Ale te przeszkody zniknęły lub znikną niedługo, nie widzę powodów, aby skrócone połączenie z Powiślem i Śródmieściem nie zostało reaktywowane. Owszem, na pewno nie na Dolny Mokotów i Wolę. Już mówiłem, że widzę linię na Centralnym i raczej nie przez Książęcą, bo będzie stać w korkach. No i nie z Podgrodzia, a jeśli już to z małym kółkiem, tak aby obsługiwać nowe osiedla, które powstały, a jest to kompleks równie duży - jeśli nie większy - co Bartycka.
Odnośnie 416 - podzielam większość Twoich uwag, z zastrzeżeniem, dodam od siebie, że zabieg w postaci dowozu Stegien do Metra Wilanowska był pudłem. Nie tylko z powodu 501 (akurat zdjęcie 416 i podkręcenie 501 wyszło pasażerom tylko na dobre), a nawet 189. Z Bonifacego jest ten problem, że wskutek zbyt dużej ilości odnóg lokalnych, ulica zbiorcza została obciążona ruchem przekraczającym jej przepustowość. W dodatku jest wciśnięta między 2 ulice główne oraz fragment obwodnicy miejskiej, sama odprowadzając bardzo znikomy ruch na Łuk Siekierkowski. Toteż z tej mąki nie miało prawa być chleba. Problem kolejek pojazdów na wlocie skrzyżowania przerabiam u siebie na przykładzie Ostrobramska - Zamieniecka/Fieldorfa.
Fakt, lepiej 3 linie niż 5. Po co w takim razie uruchamiano 416? Nie lepiej było sprobowac tymi brygadami reanimować 506?