Ale jak to tylko fragmentów?
Mieszkańcy Wawra wybierają samochód, bo są statystycznie zamożniejsi od reszty miasta, mają statystycznie dalej do przystanku na którym autobus pojawia się statystycznie rzadziej, bo żyją w dzielnicy o zabudowie ekstensywnej, otoczonej siecią dróg o wysokiej przepustowości, dzięki czemu podróż samochodem jest po prostu dużo szybsza w większości przypadków. Zmiana tego stanu rzeczy wymaga przede wszystkim działań na poziomie planowania przestrzennego, na co po pierwsze jest dużo za późno, a po drugie nawet nieśmiałe próby poprawy spotykają się z protestami społecznymi (patrz wstrzymane nowe studium uwarunkowań i występujące tam obszary bez możliwości budowy nowej zabudowy mieszkaniowej).
115 według twojej propozycji ma 36,5km długości, czas podróży po tej trasie wg googla samochodem osobowym wynosi obecnie 57 minut, po drodze są dwa przejazdy kolejowe, które bywają częściej zamknięte niż otwarte (i to nie jest hiperbolizacja). Jaka będzie punktualność tego potworka wiem, i jak dobrze zgrają się kursy skrócone z kursami w pełnej relacji też wiem, ale czemu ma służyć takie łączenie relacji na siłę - nie sposób zgadnąć.
Dalej, piszesz o połączeniu Traktu Lubelskiego z M2, proponując następnie linie, które do M2 nie dowożą. Rozumiem, że mieszkańców Wawra do porzucenia samochodu ma zachęcić spacer z przystanku Kijowska 08 do metra, drobne 400m?
119 - blisko 30km, też godzina jazdy osobówką, w wakacyjnym międzyszczycie (choć przez budowę TnW, to pewnie nie ułatwia). Naprawdę nie trzeba jakiejś wybitnej wyobraźni, aby domyślić się, jaką to będzie miało regularność i wartość.
Jak dla mnie to wszystko skończy się tak, że co prawda nie uda się zyskać nowych pasażerów, bo te linie nie niosą żadnej istotnej wartości dodanej, ale za to skutecznie wykosi się to, co w Wawrze chwilowo jako-tako działa, to jest przewozy wewnątrzdzielnicowe, szkolne itp.