Czy mi się wydaje czy od Kierowcy wymaga się zachowania stróża porządku i prawa? .
1.Kierowca jest odpowiedzialny za bezpieczny przewóz pasażerów gdy dochodzi do sytuacji bójki ma za zadanie wezwać pomoc i to wszystko.
2. Kierowcy często dla świętego spokoju sami podejmują rękawice i używając nieraz rożnych środków łagodzą lub rozwiązując wiele niebezpiecznych sytuacji.
3. Kierowcy na swoją obronę mają tylko i wyłącznie przyciski alarmowy CR( Reakcja uzależniona jest od wielu czynników5-10 minut + przyjazd Policji Karetki itp.)
4. Kierowca w świetle swojej pracy odpowiada za wóz i pasażerów(Nie jest właścicielem pojazdu ani wychowawcą ani tym bardziej ojcem i matką pasażerów)
5.Kierowca nie może odpowiadać za zachowanie Masy bezkomórkowej niemyślącej która wielokrotnie urządza sobie w środkach komunikacji imprezy i zabawę.
6.Sytuacja opisana w GW jest tylko i wyłącznie subiektywną opinią pasażera który do tego co usłyszał dodał to i tamto a co nieco wyciął więc nie wierzcie pisakom.
W przypadku bojek nie ma problemu. Telefon na policje albo sama grozba wykonania tel i klientela zwija sie z pojazdu. I tutaj jako pasazer nie ma sie czego bac, sam to przecwiczylem ze 2 czy 3 razy i dziala bez pudla. Zreszta policja w razie czego zjawia sie ekspresem.
Mnie jako pasazera o wiele bardziej irytuja smierdziele. Ostatnio mialem taka sytuacje ze smierdzaca moczem na caly pojazd (takim przekiszonym ze dwa tygodnie w niezmienianej bieliznie) 'pania', a ja jeszcze 40 min do konca mojej trasy. Prosba, grozba p.t. wysiadamy na nastepnym przystanku, personalnie ode mnie - miala to w dupie, jeszcze sie pochwalila, ze ostatnio ktos dzieki niej mial wizyte na komisariacie i ze to wszysycy inni smierdza tylko nie ona.
Kierowca jak wiadomo ma temat tez gleboko, bo nie musi i go nie interesuje. Na policje nie ma z czyms takim dzwonic, straz wiejska moze by sie zjawila za 2 kolka znajac ich tempo interwencji.
A samemu nie mam ochoty wyciagac za ciry bo zawsze wsrod tlumu (3/4 wysiadlo albo przemiescilo sie do drugiej czesci wozu) znajdzie sie paru debili obroncow ucisnionych. Nie mam ochoty zostawac gwiazda yt. W zwiazku z tym napawam sie 40 minutami jazdy w smrodzie i ciesze sie ze swietnie wydanych pieniedzy na bilet.
Kiedys ztcp byl punkt w regulaminie na smierdzieli, dodatkowo kierowca byl uprawniony do kontroli biletow (fakt ze raz sie z czyms takim spotkalem z 15 lat temu), zawsze jakas opcja wywalenia takiego klienta legalnie. Nie mowiac juz o tym ze kontrole nie odbywaly sie tylko w 3 miejscach na krzyz w miescie jak obecnie.
Dzis mozna takim 'pasazerom' naskoczyc. I czesc z nich doskonale o tym wie.
Nikt nic nie musi robic, kazdy ma regulaminowo kryta dupe, wszyscy tylko moga jak chca, a zwykle im sie nie chce, albo beda dzialac jak dojada, ale zwykle dojezdzaja dawno po fakcie (SM).
A potem zdziwienie ze ludzi wywiewa ze zbiorkomu i spadaja zyski z biletow zamiast isc w gore.