Występują problemy techniczne po stronie dostawcy hostingu. W trakcie prac naprawczych możliwe są przerwy w dostępie do forum.

Ateizm, wiara i tematyka kościelna...

Moderator: Szeregowy_Równoległy

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36265
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 15 gru 2010, 17:49

volviak pisze:O Kościele Katolickim, co by nie twierdzić, nie można powiedzieć, że jest równie szkodliwy.
Niestety, znam co najmniej kilka osób, które pod wpływem własnych doświadczeń mają inne zdanie. KK też potrafi być szkodliwy.
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 15 gru 2010, 18:14

volviak pisze:Nieco kosmopolityczne, pełne wiary w ludzi podejście.

Brak wiary w ludzi i chęć trzymania za mordy daje efekt odwrotny od zamierzonego.
Oczywiście, że przemyślenia Kryśki będą ciekawsze, a właściwie znacznie bardziej pociągające. Kryśka bowiem skupi się na egzystencji własnej i swoich "przyziemnych" problemach. [...] Czy naprawdę nasza cywilizacja powinna zamknąć się w dresie z trzema paskami i najlepiej poza niego nie wychodzić?

W ogóle nie o to mi chodziło, ale rzeczywiście mogłeś to tak zrozumieć. Kryśka miała być synonimem everymana, niekoniecznie egoistycznego prostaka skoncentrowanego jedynie na własnym interesie. A papież (obojętnie który) jest siłą rzeczy oderwany od rzeczywistości, jako że jest głową organizacji, która rzeczywistość jako taką kontestuje, proponując zamiast niej alternatywny świat istniejący w wyobraźni. Stąd przemyślenia everymana - robotnika, artysty, profesora - mają szansę być bardziej przydatne i do rzeczy.
Ja też uważam islam za nudny, ale niestety Kim Ir Sen nie grozi wywołaniem wojny z powodów religijnych.
A to islam jako taki grozi? Bo ja myślałem, że terroryści.
No nie... Niejednorodność? Jak możesz mówić o niejednorodności sprowadzając parę linijek później zachowanie ludzi do prostego schematu. Ja bym to raczej nazwał fałszywym poczuciem indywidualności, które tak chętnie zaszczepiają w nas media.
Jakiego prostego schematu? Może się nawzajem nie zrozumieliśmy, wyłuszcz proszę. No i widzę powtórkę schematu - fałszywe poczucie indywidualności zaszczepiane przez media. Dlaczego fałszywe, dlaczego zaszczepiane przez media? Nie widzę, oświeć.
Tymczasem, tak jak wszyscy wyzbywamy się potrzeby duchowości, tak jak wszyscy popieramy europeizację i tolerancję (w mniejszym lub większym stopniu, ale wszyscy), tak jak WSZYSCY przybywamy tłumnie na portale społecznościowe, bo jest to modne. Wielu ludzi głosuje nawet jak wszy... większość.
Nie, oczywiście, nie wszyscy, nigdzie tak nie napisałem. Niektórzy bardzo lubią sport polegający na odmrażaniu sobie na złość innym uszu i jeśli taki jest wybór ich życiowej drogi, nic mi do tego. A odchodzenia od kościoła jest często emanacją duchowości, świadectwem, że coś u siebie z tą sferą robi samemu, a nie czeka na odgórne instrukcje.

Awatar użytkownika
Poc Vocem
(volviak)
Posty: 3481
Rejestracja: 01 mar 2008, 13:15
Lokalizacja: al. Rzepy pospolitej

Post autor: Poc Vocem » 15 gru 2010, 19:15

Bastian pisze:Niestety, znam co najmniej kilka osób, które pod wpływem własnych doświadczeń mają inne zdanie. KK też potrafi być szkodliwy.

Potrafi, powiem więcej, jest, sam zresztą znam i przytaczałem podobne przypadki. Mimo to nie wyciąga (zwykle) wprost łapy po pieniądze, a już na pewno nie grozi za to wyrzuceniem ze wspólnoty, poza tym nie roztacza prowadzących do samobójstwa fatalistycznych wizji.
blinski pisze:Brak wiary w ludzi i chęć trzymania za mordy daje efekt odwrotny od zamierzonego.
A wiara w ludzi najczęściej mści się na wierzącym.
blinski pisze:Kryśka miała być synonimem everymana, niekoniecznie egoistycznego prostaka skoncentrowanego jedynie na własnym interesie. A papież (obojętnie który) jest siłą rzeczy oderwany od rzeczywistości, jako że jest głową organizacji, która rzeczywistość jako taką kontestuje, proponując zamiast niej alternatywny świat istniejący w wyobraźni. Stąd przemyślenia everymana - robotnika, artysty, profesora - mają szansę być bardziej przydatne i do rzeczy.
Bynajmniej nie twierdzę, że w internecie nie ma treści wartościowych. Niemniej jednak odwołam się do tego co pisałem dwa posty temu. Internet jako przestrzeń jest podzielony, więc jeśli ktoś nie będzie szukał "treści wysokich" to ich nie znajdzie. Jeśli więc w internecie pojawią się takowe informacje trafią i tak tylko do wąskiej grupy zainteresowanych, tj. jaki szukający informacji taka Kryśka. Profesorowie szukając czegokolwiek nie wejdą na forum Onetu, znajdą coś na wyższym poziomie, ale tzw. szerokie, zaryzykowałbym stwierdzenie ciemne, acz wydaje się ono nieco zbyt ostre, masy, które są wszak głównymi odbiorcami religii, zatrzymają się właśnie na tym niskim poziomie. Tym samym zamkną się we własnym środowisku, odciętym od jakichkolwiek wartości wyższych, o których coś tam ględził ksiądz na kazaniu. To z kolei pogłębi rozdział między relatywnie wąską grupą prawdziwej inteligencji, a otaczającą ją ciemnotą, powodując oderwanie od rzeczywistości tej pierwszej i, przepraszam za określenie, taplanie się we własnych odchodach tej drugiej. To zaś w historii miało miejsce już dawno i, skoro odeszliśmy od tego modelu społeczeństwa, to znaczy, że był on zły. Tym samym przekreślimy setki lat rozwoju społecznego.
blinski pisze:A to islam jako taki grozi? Bo ja myślałem, że terroryści.
Faktycznie, może niezbyt szczęśliwe określenie, ale myślę, że da się zrozumieć, że chodziło mi o terrorystów, działających pod wpływem religii muzułmańskiej, a przynajmniej wycierających sobie nią gębę, niż o sam islam. Zresztą sprawa terroryzmu arabskiego też nie jest specjalnie oczywista, jeśli zastanowić się nad tym głębiej...
blinski pisze:Jakiego prostego schematu?
A tego schematu:
blinski pisze:Ależ oczywiście, że to działa głównie w ramach chrześcijaństwa - przynajmniej oficjalnego, biorąc pod uwagę przynależność ludzi. Ludzie zostawiają sobie samą otoczkę, sam obrządek, który równie dobrze można by zastąpić np. coniedzielnym wyjściem do pubu czy marketu - bo ma taką samą wartość dla rozwoju duchowego; a wnętrze, swoje własne przekonania dobierają sobie sami, często główne elementy (jak np. istnienie piekła i nieba) zostawiając. To nie jest tak, że ludzie nagle porzucą religie. Stopniowo będą się od nich odwracać, przestawać praktykować, chrzcić dzieci. To po prostu będzie wygasać.
Jeśli to nie jest prosty schemat to nie wiem, co nim jest.

Natomiast, co do fałszywości przekazu medialnego. Może i fałszywość nie jest najlepszym słowem, więc może spróbuję opisać to nieco dłużej. Obecne media nie mówią, że ktoś jest zły, bo myśli inaczej, co najwyżej nazwą go PiS-owcem, a to jeszcze chyba nie jest stricte negatywne określenie. Nie, media kreują, a przynajmniej starają się kreować, pewne wzorce zachowań. Powiedzą jedynie, że coś jest nowe, modne, trendy (w domyśle lepsze), a resztę człowiek dopowie sobie sam. Często dorzucany jest jeszcze komentarz o zacofaniu etc. a to robi swoje. Nierzadko próbuje się przy tym wzbudzić w jednostce poczucie indywidualności stosując chwyty nieco tylko wyższej klasy niż w reklamach kosmetyków dla kobiet (w sensie "Nivea. Tylko dla ciebie"). Fakt, nie jest to fałszywość, tylko w zasadzie manipulacja.

Ja zaś jako autorytet wolę papieża jako autorytet dla mas niż dziennikarzynę-karierowicza z dziury zabitej dechami. Bo papież, możemy założyć, że jest ekspertem w swojej dziedzinie i próbuje wpływać tylko na jej postrzeganie przez nas, a dziennikarz niekoniecznie zna się na swojej robocie (chociaż wtedy nie stanie się autorytetem), a próbuje wypowiadać się o szeregu innych dziedzin nie mając o nich bladego pojęcia.

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 15 gru 2010, 19:58

volviak pisze:
blinski pisze:Niestety, znam co najmniej kilka osób, które pod wpływem własnych doświadczeń mają inne zdanie. KK też potrafi być szkodliwy.

Potrafi, powiem więcej, jest, sam zresztą znam i przytaczałem podobne przypadki. Mimo to nie wyciąga (zwykle) wprost łapy po pieniądze, a już na pewno nie grozi za to wyrzuceniem ze wspólnoty, poza tym nie roztacza prowadzących do samobójstwa fatalistycznych wizji.
A to chyba jednak nie ja pisałem ;-)
A wiara w ludzi najczęściej mści się na wierzącym.
Wiara nie oznacza naiwności.
Bynajmniej nie twierdzę, że w internecie nie ma treści wartościowych. Niemniej jednak odwołam się do tego co pisałem dwa posty temu. Internet jako przestrzeń jest podzielony, więc jeśli ktoś nie będzie szukał "treści wysokich" to ich nie znajdzie. [...]To z kolei pogłębi rozdział między relatywnie wąską grupą prawdziwej inteligencji, a otaczającą ją ciemnotą, powodując oderwanie od rzeczywistości tej pierwszej i, przepraszam za określenie, taplanie się we własnych odchodach tej drugiej. To zaś w historii miało miejsce już dawno i, skoro odeszliśmy od tego modelu społeczeństwa, to znaczy, że był on zły.
Tak, masz rację, jeśli ktoś nie będzie chciał szukać, to nie znajdzie. No i trudno. Ale po pierwsze, rozmawiamy o strawie czysto duchowej w sensie religijnym, więc odniesienia do tych, którzy jej w ogóle nie potrzebują jako do tych, którzy taplają się we własnych odchodach uważam za dziwaczne. Po drugie, nie wiem gdzie widzisz łącznik między tym a czymkolwiek, co miało miejsce wcześniej. Czegoś takiego jeszcze historia nie przerabiała i po prostu nie ma do czego porównać.
A tego schematu:
blinski pisze:Ależ oczywiście, że to działa głównie w ramach chrześcijaństwa - przynajmniej oficjalnego, biorąc pod uwagę przynależność ludzi. Ludzie zostawiają sobie samą otoczkę, sam obrządek, który równie dobrze można by zastąpić np. coniedzielnym wyjściem do pubu czy marketu - bo ma taką samą wartość dla rozwoju duchowego; a wnętrze, swoje własne przekonania dobierają sobie sami, często główne elementy (jak np. istnienie piekła i nieba) zostawiając. To nie jest tak, że ludzie nagle porzucą religie. Stopniowo będą się od nich odwracać, przestawać praktykować, chrzcić dzieci. To po prostu będzie wygasać.
Jeśli to nie jest prosty schemat to nie wiem, co nim jest.
Myślę, że powierzenie swojej sfery duchowej jednemu wyznaniu i brak prób zadawania jakichkolwiek pytań jest jednak prostszym schematem.
Natomiast, co do fałszywości przekazu medialnego. Może i fałszywość nie jest najlepszym słowem, więc może spróbuję opisać to nieco dłużej. Obecne media nie mówią, że ktoś jest zły, bo myśli inaczej, co najwyżej nazwą go PiS-owcem, a to jeszcze chyba nie jest stricte negatywne określenie.
Bez sensu. Media nazywają pisowcami pisowców, nikogo innego. Jeśli już, to od pisowca oberwie się komuś od samych polityków występujących w mediach, ale media nie mogą odpowiadać za to, co klepią politycy (mogą ich co najwyżej nie zapraszać).
Nie, media kreują, a przynajmniej starają się kreować, pewne wzorce zachowań. Powiedzą jedynie, że coś jest nowe, modne, trendy (w domyśle lepsze), a resztę człowiek dopowie sobie sam. Często dorzucany jest jeszcze komentarz o zacofaniu etc. a to robi swoje. Nierzadko próbuje się przy tym wzbudzić w jednostce poczucie indywidualności stosując chwyty nieco tylko wyższej klasy niż w reklamach kosmetyków dla kobiet (w sensie "Nivea. Tylko dla ciebie"). Fakt, nie jest to fałszywość, tylko w zasadzie manipulacja.
Tak, media starają się kreować wzorce zachowań, bo od tego też są. Niestety, moim zdaniem robią to niezbyt starannie, dopuszczając na swe łamy i przed kamery zbyt wiele chamstwa, które powinny marginalizować - bo raz wpuszczone chamstwo będzie się powielać w nieskończoność i próbować samo siebie przebić, gdy dany poziom staje się standardem. Zacofanie powinny ze wszech miar potępiać, bo jest ono niczym dobrym, choćby ludzie zacofani bardzo chcieli, by uznawać ich zacofanie za zwyczajną polityczną opcję. O, to jest dopiero manipulacja, przed którą niestety w pełni obronić się nie da, bo zacofani nie lubią mówić, wolą krzyczeć, w spokojnym tonie wyższych standardów widząc słabość.
Ja zaś jako autorytet wolę papieża jako autorytet dla mas niż dziennikarzynę-karierowicza z dziury zabitej dechami. Bo papież, możemy założyć, że jest ekspertem w swojej dziedzinie i próbuje wpływać tylko na jej postrzeganie przez nas, a dziennikarz niekoniecznie zna się na swojej robocie (chociaż wtedy nie stanie się autorytetem), a próbuje wypowiadać się o szeregu innych dziedzin nie mając o nich bladego pojęcia.
Tyle że dziedzina, w której papież jest ekspertem, jest niekoniecznie istotna w realnym życiu.

Awatar użytkownika
Poc Vocem
(volviak)
Posty: 3481
Rejestracja: 01 mar 2008, 13:15
Lokalizacja: al. Rzepy pospolitej

Post autor: Poc Vocem » 15 gru 2010, 20:33

blinski pisze:Ale po pierwsze, rozmawiamy o strawie czysto duchowej w sensie religijnym, więc odniesienia do tych, którzy jej w ogóle nie potrzebują jako do tych, którzy taplają się we własnych odchodach uważam za dziwaczne
Bardziej chodziło mi o odwołanie do kultury jako takiej. Chrześcijaństwo jest wszak podobno jednym z fundamentów kultury europejskiej, a przynajmniej tak uczy się w szkole, i to bynajmniej nie na lekcjach religii. Jeśli więc jest przejawem kultury pozbawienie ludu ciemnego (tego, który nie chce szukać) możliwości obcowania z nim będzie prowadzić do jeszcze większej ich ciemnoty, a więc narastającej dysproporcji społecznej. W ten sposób otrzymujemy, o zgrozo społeczeństwo z na poziomie powiedzmy XIX wieku w zaborze rosyjskim, z niewielką grupą ludzi wykształconych i mających jakieś tam pojęcie o kulturze i masę ciemnego chłopstwa, które o tyle dobrze, że z trudem kojarzy, że mówi po polsku, a nie "po naszemu".
blinski pisze:Myślę, że powierzenie swojej sfery duchowej jednemu wyznaniu i brak prób zadawania jakichkolwiek pytań jest jednak prostszym schematem.
Ale ja nie chcę nadawać niezwykłej rangi katolicyzmowi. Piszę po prostu o Kościele Katolickim, bo jest mi tak najwygodniej, bo ten znam po prostu najlepiej. Poza tym gdybym chciał uwzględniać każdą z głównych religii z ich niuansami każdy z tych postów miałby dwa razy taką objętość, a już mają rozmiary małego wypracowania.
blinski pisze:Bez sensu. Media nazywają pisowcami pisowców, nikogo innego. Jeśli już, to od pisowca oberwie się komuś od samych polityków występujących w mediach, ale media nie mogą odpowiadać za to, co klepią politycy (mogą ich co najwyżej nie zapraszać).
Dobrze pamiętam jak jeden z dziennikarzy TVN 24 (chyba J. Kuźniar, ale nie jestem pewien) stwierdził, że pewien poseł z SLD (bodaj Arłukowicz) ma poglądy pisowskie, bo coś tam powiedział na posiedzeniu komisji śledczej ds. "afery hazardowej".
blinski pisze:Zacofanie powinny ze wszech miar potępiać, bo jest ono niczym dobrym, choćby ludzie zacofani bardzo chcieli, by uznawać ich zacofanie za zwyczajną polityczną opcję.
Z tym, że pomiędzy zacofaniem, a bezkrytycznym podejściem do zdobyczy techniki jest jednak spora przestrzeń. Tymczasem jeśli znajdzie się ktokolwiek niechętny, czy nawet wykazujący odrobinę refleksji nad nią od razu trafia do grona zacofańców. Zacofana może być babcia, która ma lęki przed pralką automatyczną, ale ktoś, kto wykazuje nieufność wobec np. portali społecznościowych jest najwyżej właśnie nieufny. W końcu to świeża rzecz i nie wiadomo czy np. są one wystarczająco zabezpieczone przed atakiem hakerów.
blinski pisze:Tak, media starają się kreować wzorce zachowań, bo od tego też są. Niestety, moim zdaniem robią to niezbyt starannie, dopuszczając na swe łamy i przed kamery zbyt wiele chamstwa, które powinny marginalizować - bo raz wpuszczone chamstwo będzie się powielać w nieskończoność i próbować samo siebie przebić, gdy dany poziom staje się standardem.
Tyle tylko, że można to sprostować poprzez odpowiedni komentarz dziennikarski, tymczasem dziennikarz nierzadko popisuje się jeszcze większym chamstwem.
blinski pisze:Tyle że dziedzina, w której papież jest ekspertem, jest niekoniecznie istotna w realnym życiu.
Aha, czyli skoro dla mnie np. pomoc kardiologa jest mało potrzebna, to znaczy, że zdanie moich sąsiadów o chorobach serca powinno stać się wyznacznikiem prawdy?
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36265
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 15 gru 2010, 20:44

volviak pisze:Chrześcijaństwo jest wszak podobno jednym z fundamentów kultury europejskiej
I co z tego? Próbowałeś kiedyś mieszkać w fundamentach?

Moim zdaniem w stwierdzeniu "chrześcijaństwo jest jednym z fundamentów islamu" jest równie wiele prawdy. Prawdy, która jakoś tam opisuje historię, ale nie jest wyznacznikiem tego, jak wyglądać ma świat obecnie.
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 15 gru 2010, 20:58

volviak pisze:Bardziej chodziło mi o odwołanie do kultury jako takiej. Chrześcijaństwo jest wszak podobno jednym z fundamentów kultury europejskiej, a przynajmniej tak uczy się w szkole, i to bynajmniej nie na lekcjach religii. Jeśli więc jest przejawem kultury pozbawienie ludu ciemnego (tego, który nie chce szukać) możliwości obcowania z nim będzie prowadzić do jeszcze większej ich ciemnoty, a więc narastającej dysproporcji społecznej. W ten sposób otrzymujemy, o zgrozo społeczeństwo z na poziomie powiedzmy XIX wieku w zaborze rosyjskim, z niewielką grupą ludzi wykształconych i mających jakieś tam pojęcie o kulturze i masę ciemnego chłopstwa, które o tyle dobrze, że z trudem kojarzy, że mówi po polsku, a nie "po naszemu".
Coś chyba popłynąłeś. Po pierwsze, co z tego, że Chrześcijaństwo jest fundamentem europejskiej kultury - nikt się z tym nie kłóci. Tak jak z tym, że polską motoryzację rozruszały syrenka i maluch. Fajnie, jeśli zachowa się parę ich egzemplarzy w muzeum, ale jeździć tym na co dzień? Kiepski pomysł. Poza tym, jeśli wiara i religijność ma związek z wykształceniem, to raczej jest to korelacja negatywna - tak to wygląda w życiu, więc nie wiem co ty z tą kulturą. I co ma do tego zabór rosyjski? Rusyfikacja przebiegała siłą, a my mówimy o tendencjach oddolnych.
Dobrze pamiętam jak jeden z dziennikarzy TVN 24 (chyba J. Kuźniar, ale nie jestem pewien) stwierdził, że pewien poseł z SLD (bodaj Arłukowicz) ma poglądy pisowskie, bo coś tam powiedział na posiedzeniu komisji śledczej ds. "afery hazardowej".
Wybacz, ale nie zapamiętuję takich szczegół. Dziennikarz mógł równie dobrze przegiąć, a równie dobrze odnieść się do tego, że Arłukowicz w danej kwestii głosował tak jak PiS.
Z tym, że pomiędzy zacofaniem, a bezkrytycznym podejściem do zdobyczy techniki jest jednak spora przestrzeń. Tymczasem jeśli znajdzie się ktokolwiek niechętny, czy nawet wykazujący odrobinę refleksji nad nią od razu trafia do grona zacofańców. Zacofana może być babcia, która ma lęki przed pralką automatyczną, ale ktoś, kto wykazuje nieufność wobec np. portali społecznościowych jest najwyżej właśnie nieufny. W końcu to świeża rzecz i nie wiadomo czy np. są one wystarczająco zabezpieczone przed atakiem hakerów.
Może nie zwracasz uwagi na takie niuanse, ale do grona zacofańców nie trafia się tyle przez same poglądy, co ich uzasadnianie i sposób artykulacji. Jeśli ktoś chrzani że Facebook to zło, hakierzy, chcą nas zinwigilować i okraść z danych to jest nie tyle zacofańcem, co oszołomem. Jeśli natomiast Facebookowi nie ufa i dlatego nie wpisuje tam danych osobowych, w avatarze nie umieszcza swojego zdjęcia i nie zgadza się na przekazywanie danych aplikacjom, to już nieco inaczej sprawa wygląda, nie?
Tyle tylko, że można to sprostować poprzez odpowiedni komentarz dziennikarski, tymczasem dziennikarz nierzadko popisuje się jeszcze większym chamstwem.
Na moje oko dużo częściej zawiesza ręce i głos w bezsilności, niż próbuje zakrzyczeć. Jeśli głośno i stanowczo egzekwuje kolejność głosów lub ciszę to akurat jestem mu winien szacunek, bo politycznego jazgotu najczęściej nie da się słuchać.
Aha, czyli skoro dla mnie np. pomoc kardiologa jest mało potrzebna, to znaczy, że zdanie moich sąsiadów o chorobach serca powinno stać się wyznacznikiem prawdy?
Nie rozumiem analogii.

Awatar użytkownika
hafilip84
Jego Gryząca Albumowość
Posty: 7496
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:03
Lokalizacja: Legionowo

Post autor: hafilip84 » 17 gru 2010, 13:08

Nie wszyscy mają taką możliwość, podejrzewam, że np. w Wielkopolsce próżno jest szukać cerkwi.
Łatwo nie jest, ale da się ;) Wikipedia podaje 4 sztuki...

[ Dodano: Pią Gru 17, 2010 13:15 ]
Z czego tylko dwie istnieją i działają do dziś... 8-(

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36265
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 25 gru 2010, 23:22

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... apily.html
W tym roku tysiące niemieckich katolików wystąpiły z Kościoła
mip, PAP
2010-12-25, ostatnia aktualizacja 2010-12-25 12:16


Kilkadziesiąt tysięcy niemieckich katolików zdecydowało się w mijającym roku na wystąpienie z Kościoła - wynika z danych opublikowanych w grudniu przez media. Dla części powodem tej decyzji był skandal związany z molestowaniem seksualnym w Kościele katolickim.

Według wyników ankiety, przeprowadzonej w grudniu przez dziennik "Frankfurter Rundschau", w diecezji Rottenburga i Stuttgartu z Kościoła katolickiego wystąpiło do połowy listopada 17 tys. 169 wiernych; w 2009 roku na taki krok zdecydowało się 10 tys. 619 osób. W diecezji Trewiru Kościół opuściło 7029 katolików; w 2009 roku - 4583.

Dramatyczny wzrost liczby wystąpień z Kościoła katolickiego odnotowano w mijającym roku w diecezji Augsburga: 11 tys. 351 osób w 2010 roku wobec 6953 w 2009 roku. Wiosną papież Benedykt XVI przyjął rezygnację ordynariusza diecezji augsburskiej Waltera Mixy, którego dawni wychowankowie domu dziecka w Schrobenhausen w Bawarii oskarżali o przemoc. Miał on policzkować dzieci, bić pięściami i chłostać. Mixa był w latach 1975-1996 proboszczem w Schrobenhausen.

Odeszło znacznie więcej katolików niż w poprzednich latach

Także w innych diecezjach w Niemczech od Kościoła odwróciło się w 2010 roku znacznie więcej katolików niż w poprzednich latach. Często motywem takich decyzji są względy finansowe - wspólnoty religijne w Niemczech pobierają podatek kościelny w wysokości 8-9 proc. podatku dochodowego.

Jednak w tym roku bardzo wielu wiernych zdecydowało się na ten krok właśnie w okresie od marca do maja, gdy ujawniano co raz to nowe przypadki molestowania seksualnego i nadużywania przemocy, jakie w przeszłości miały miejsce w szkołach i instytucjach Kościoła katolickiego.

- Była to dla mnie jedyna forma protestu, jaką faktycznie Kościół mógł odczuć. Odchodząc pozbawiam go 800 euro rocznie z podatku kościelnego - powiedziała pragnąca zachować anonimowość mieszkanka Berlina. Zaraz po świętach Wielkanocnych zaniosła ona do sądu administracyjnego oświadczenie o wystąpieniu z Kościoła katolickiego.

Jak dodała, oczekiwała od hierarchów, przede wszystkim papieża, zdecydowanej i natychmiastowej reakcji na ujawniony w Niemczech skandal. - Jednak odniosłam wrażenie, że biskupi jedynie bronili siebie nawzajem. Papież publikując list do katolików w Irlandii w sprawie tamtejszego skandalu pedofilii nie odniósł się wprost do sytuacji w Kościele w swojej ojczyźnie, Niemczech - tłumaczyła kobieta.

"Mijający rok był rokiem pokuty"

Skandal w niemieckim Kościele katolickim wybuchł na początku 2010 roku, gdy rektor elitarnego jezuickiego gimnazjum im. Piotra Kanizego w Berlinie przyznał publicznie, iż w latach 70. i 80. w internacie szkoły dochodziło do seksualnego wykorzystywania uczniów. W następnych tygodniach zgłaszały się ofiary nadużyć w kolejnych szkołach katolickich w Niemczech, w tym w przyklasztornej szkole w Ettal w Bawarii oraz w internacie chóru chłopięcego w Ratyzbonie. Jednocześnie hierarchii kościelnej zarzucano tuszowanie przypadków molestowania w przeszłości oraz niewłaściwe podejście do problemu.

- Mijający 2010 rok był dla Kościoła rokiem pokuty - przyznał niedawno kardynał Reinhard Marx. W ocenie wiceprzewodniczącej Centralnego Komitetu Niemieckich Katolików Karin Kortmann, Kościół powinien pracować nad "nową kulturą zaufania".

Dziennik "Sueddeutsche Zeitung" poinformował niedawno o zaskakujących statystykach, według których coraz więcej niemieckich katolików przechodzi do Kościoła ewangelickiego. Do końca listopada 2010 roku w Monachium odnotowano 66 takich przypadków; rok wcześniej - 37. W Stuttgarcie liczba katolików, którzy przeszli na protestantyzm, wzrosła z 19 w 2009 roku do 57 w bieżącym roku.

Protestanci reagują jednak powściągliwie na te dane. Również z Kościoła ewangelickiego występuje co roku od dwóch do czterech razy więcej wiernych niż do niego wstępuje.
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Aligator
Posty: 927
Rejestracja: 17 wrz 2008, 9:34
Lokalizacja: Warsaw/Higashikurume

Post autor: Aligator » 26 gru 2010, 10:37

No cóż Bastianie - ja bym do takich sensacji podchodził raczej sceptycznie ;)
Dziennikarze dzisiejszych czasów niestety do obiektywnych nie należą - zwłaszcza Agora która w tym roku zdążyła już "błysnąć" w kwestii "marszu faszystów".

A problemy diaspory Katolickiej w Niemczech - co tu dużo mówić - nie są niczym nowym. Od paru ładnych lat głośno się mówi o problemach w Niemczech zwiazanych z wierzeniami orientalnymi.
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36265
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 26 gru 2010, 11:41

Aligator pisze:Od paru ładnych lat głośno się mówi o problemach w Niemczech zwiazanych z wierzeniami orientalnymi.
To imamowie molestują katolików? A księża na to pozwalają? :>

BTW To materiał PAP-u.
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 26 gru 2010, 14:29

Aligator pisze:No cóż Bastianie - ja bym do takich sensacji podchodził raczej sceptycznie ;)
Dziennikarze dzisiejszych czasów niestety do obiektywnych nie należą - zwłaszcza Agora która w tym roku zdążyła już "błysnąć" w kwestii "marszu faszystów".
Sceptycznie to bardziej należy podchodzić do sceptycznego podchodzenia :)

Awatar użytkownika
KwZ
Posty: 10712
Rejestracja: 05 paź 2008, 22:43
Lokalizacja: z Parku Odkrywców

Post autor: KwZ » 27 gru 2010, 15:46

Co ciekawe, starałem się kiedyś znaleźć statystyki, ile jest aktów apostazji w Polsce rocznie. Zupełnie bezskutecznie. Znalazłem tylko, że ok. 60 kapłanów porzuca sutannę. Jest to także o tyle interesujące, że Kościół na ogół prowadzi dokładne statystyki.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!

Awatar użytkownika
Wolfchen
(Busmann)
Posty: 14778
Rejestracja: 16 kwie 2006, 9:21
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Wolfchen » 27 gru 2010, 16:11

KwZ pisze:Jest to także o tyle interesujące, że Kościół na ogół prowadzi dokładne statystyki.
Każda parafia musi prowadzić tzw. "Księgę Apostatów" (albo "Księgę Apostatów i Konwertytów"). W Kuriach jest zdaje się jej kopia, więc na poziomie diecezji na pewno jest pełna statystyka.
Aczkolwiek posiadanie statystyk nie równa się ich udostępnianiu ;)
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43

Awatar użytkownika
KwZ
Posty: 10712
Rejestracja: 05 paź 2008, 22:43
Lokalizacja: z Parku Odkrywców

Post autor: KwZ » 27 gru 2010, 16:24

O, ciekawe. Myślałem, że tylko adnotację w księdze ochrzczonych robią. Ale pisałem - Kościół robi dokładne statystyki O-)
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!

ODPOWIEDZ