Przystosowanie metra dla niepeĹnosprawnych
Moderator: JacekM
no, faktMeWa pisze:Napisałem wyraźnie o I odcinku - obejmuje stacje do Politechniki włącznie.
A wracając do meritum to w ogóle ten pierwszy odcinek pod tym względem jest powiedziałbym bardziej "uporządkowany" - jednak widać jednolitą (w miarę) myśl projektancką.
Najciekawszy jest pogrubiony fragment, czy ja o czymś nie wiem?ŻW pisze:Niepełnosprawny nie wcisnął się do wagonu metra i został na peronie. Jak twierdzi, maszynista pociągu przyciął drzwiami jego laskę inwalidzką i z nią odjechał.
Do nietypowego zdarzenia doszło wczoraj ok. godz. 9.10 na stacji metra Centrum.
– Stojąc na peronie, postawiłem na podłodze wagonu laskę inwalidzką. Wewnątrz było dużo osób i nikt jakoś nie przesunął się, żebym mógł wsiąść – pisze w mejlu do „ŻW“ Artur Kubik.
Jak opowiada, kiedy drzwi się zamknęły, nie zdążył cofnąć laski. Przedmiot został w drzwiach, a pasażerowi nie udało się go wyszarpnąć. W efekcie pociąg odjechał z laską, której właściciel został na peronie.„Okradziony“ pasażer powiadomił o zdarzeniu dyżurnego stacji z telefonu na peronie. Wskazał też miejsce, w które laska powinna zostać dostarczona po odnalezieniu.
– Dziwi mnie fakt, że pociąg metra może ruszyć mimo znajdującego się w drzwiach przedmiotu. Cieszę się, że nie była to moja kończyna – pisze Artur Kubik.
Według Metra Warszawskiego, drzwi wszystkich pociągów posiadają czujnik niedomknięcia, którego zadaniem jest wyeliminowanie takich sytuacji.
– System kontroli drzwi uniemożliwia odjazd pociągu, jeśli drzwi nie są domknięte. Ten system jest poddawany przeglądom na bieżąco – zapewnia rzecznik Metra Warszawskiego Krzysztof Malawko. Dlaczego pociąg odjechał z laską w drzwiach – nie wiadomo. Metro będzie tę sprawę wyjaśniać.
Co robić w takiej sytuacji? Pasażerowie wewnątrz każdego wagonu mogą połączyć się z maszynistą po wciśnięciu oznakowanego przycisku. Obok każdych drzwi znajduje się też hamulec bezpieczeństwa.
I szkoda, że nie napisali, czy przyrząd został zwrócony właścicielowi
bury me in my favourite yellow patent leather shoes / and with a mummified cat / and a cone-like hat.
-
jaco
kto takie bzdury pisze?w żadnym wagonie nie ma hamulca bezpieczenstwa dostepnego dla pasazera to raz a dwa nie z kazdego wagonu mozna sie połaczyc z maszynistą,tylko w dwoch typach składow jest to mozliwe.JacekM pisze:Najciekawszy jest pogrubiony fragment, czy ja o czymś nie wiem?ŻW pisze:Niepełnosprawny nie wcisnął się do wagonu metra i został na peronie. Jak twierdzi, maszynista pociągu przyciął drzwiami jego laskę inwalidzką i z nią odjechał.
Do nietypowego zdarzenia doszło wczoraj ok. godz. 9.10 na stacji metra Centrum.
– Stojąc na peronie, postawiłem na podłodze wagonu laskę inwalidzką. Wewnątrz było dużo osób i nikt jakoś nie przesunął się, żebym mógł wsiąść – pisze w mejlu do „ŻW“ Artur Kubik.
Jak opowiada, kiedy drzwi się zamknęły, nie zdążył cofnąć laski. Przedmiot został w drzwiach, a pasażerowi nie udało się go wyszarpnąć. W efekcie pociąg odjechał z laską, której właściciel został na peronie.„Okradziony“ pasażer powiadomił o zdarzeniu dyżurnego stacji z telefonu na peronie. Wskazał też miejsce, w które laska powinna zostać dostarczona po odnalezieniu.
– Dziwi mnie fakt, że pociąg metra może ruszyć mimo znajdującego się w drzwiach przedmiotu. Cieszę się, że nie była to moja kończyna – pisze Artur Kubik.
Według Metra Warszawskiego, drzwi wszystkich pociągów posiadają czujnik niedomknięcia, którego zadaniem jest wyeliminowanie takich sytuacji.
– System kontroli drzwi uniemożliwia odjazd pociągu, jeśli drzwi nie są domknięte. Ten system jest poddawany przeglądom na bieżąco – zapewnia rzecznik Metra Warszawskiego Krzysztof Malawko. Dlaczego pociąg odjechał z laską w drzwiach – nie wiadomo. Metro będzie tę sprawę wyjaśniać.
Co robić w takiej sytuacji? Pasażerowie wewnątrz każdego wagonu mogą połączyć się z maszynistą po wciśnięciu oznakowanego przycisku. Obok każdych drzwi znajduje się też hamulec bezpieczeństwa.
I szkoda, że nie napisali, czy przyrząd został zwrócony właścicielowi
Konrad Majszyk z ŻW - antymistrz artykułu komunikacyjnego - kandydat do Złotej Muszli 2009.jaco pisze:kto takie bzdury pisze?
"Życie Warszawy" i.... wszystko jasne.
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
A najciekawsze jest w tym wszystkim to, że wagon mógł być w tym przypadku sprawny. Rewers drzwi i blokada przystankowa (czy jakkolwiek ją nazwać) nie zareaguje na cienkie przedmioty - takie jak laski, kule, parasolki itp. Pewnie dlatego, że w każdym urządzeniu jest jakaś granica tolerancji. W autobusach jest tak samo. Podejrzewam, że w tramwajach też. Zresztą każdy chyba wie, że jak na chwilę przyblokuje drzwi w autobusie i zaraz puści, to one i tak się zamkną. Dlatego jeszcze raz powtarzam to, co pisałem w tym temacie: zarówno pasażerowie, jak i prowadzący pojazdy komunikacji miejskiej nie powinni żywić bezgranicznego zaufania choćby do zabezpieczeń przed przytrzaśnięciem pasażera. Maszyniści bądź kierowcy powinni starać się tak prowadzić pojazd, jak gdyby tych zabezpieczeń w ogóle nie było. Oczywiście pasażerowie też powinni uważać, tylko że pasażerowie nie muszą wiedzieć, jak funkcjonują zabezpieczenia, a kierowcy czy maszyniści powinni. Świat jest niesprawiedliwy.
A tak nawiasem mówiąc, to niedobrze, że człowiek o lasce wsiadał do pociągu na końcu, zwłaszcza, gdy był tłok. To nie jest zbyt bezpieczne. Podobnie w autobusie czy tramwaju.
A tak nawiasem mówiąc, to niedobrze, że człowiek o lasce wsiadał do pociągu na końcu, zwłaszcza, gdy był tłok. To nie jest zbyt bezpieczne. Podobnie w autobusie czy tramwaju.
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Blokada drzwiowa była w tym pociągu jak najbardziej sprawna - był sprawdzany na elektrowozowni. Po prostu przy cienkich przedmiotach drzwi mogą się domknąć, poza tym mogła się odgiąć uszczelka. Powiedziałbym, że w miarę często zdarza się, że komuś - zwłaszcza jeśli wsiada w trakcie zamykania drzwi - utknie kurtka, plecak. Maszynista nie jest w stanie tego wyłapać. Ile razy się zdarzało, że pasażera z Centrum trzeba było wywieźć na Kabaty...
Widziałem już różne sytuacje, ludzi, którzy specjalnie wkładają rzeczy między płaty drzwi, żeby wejść do środka, także starszego dziadka, który postanowił laską swoją zablokować zamykające się drzwi. Jeśli w tym przypadku było podobnie, to należy pogratulować temu mężczyźnie głupoty.
Widziałem już różne sytuacje, ludzi, którzy specjalnie wkładają rzeczy między płaty drzwi, żeby wejść do środka, także starszego dziadka, który postanowił laską swoją zablokować zamykające się drzwi. Jeśli w tym przypadku było podobnie, to należy pogratulować temu mężczyźnie głupoty.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Ale przecież pan Malawko tak pięknie mówił kiedyś w telewizji, że jak pasażer stoi zbyt blisko pociągu, to maszynista nie może ruszyć ze względów bezpieczeństwa. Choć maszynista laski na pewno nie widział, to mógł zauważyć człowieka, stojącego zbyt blisko składu. Wtedy dla bezpieczeństwa powinien jeszcze raz otworzyć wszystkie drzwi - tak zresztą niektórzy maszyniści robią. Oczywiście tu pewnie był tłok, ale nie muszę chyba mówić, co mogło się stać - pasażer mógł się przewrócić i wpaść pod pociąg.MeWa pisze:Maszynista nie jest w stanie tego wyłapać. Ile razy się zdarzało, że pasażera z Centrum trzeba było wywieźć na Kabaty...
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
O tej porze, o której miało miejsce zdarzenie, nie spodziewałbym się jakiegoś niesamowitego tłoku. Poza tym widocznie pasażer stał niezbyt blisko składu (laska przecież wystawała na zewnątrz) - za pasem bezpieczeństwa.
Nie zgadzam się też z twierdzeniem, że maszyniści powinni otwierać wszystkie drzwi jak ktoś stoi zbyt blisko krawędzi peronu - w większości przypadków od tego są sygnały dźwiękowe, komunikaty itp.
Nie zgadzam się też z twierdzeniem, że maszyniści powinni otwierać wszystkie drzwi jak ktoś stoi zbyt blisko krawędzi peronu - w większości przypadków od tego są sygnały dźwiękowe, komunikaty itp.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
O dziewiątej bywa tłoczno.MeWa pisze:O tej porze, o której miało miejsce zdarzenie, nie spodziewałbym się jakiegoś niesamowitego tłoku.
Przecież laski są niższe niż kule więc trudno byłoby dosięgnąć wnętrza pociągu stojąc za pasem bezpieczeństwa. Nawet jeśli ktoś ma długie ręce, to raczej mało prawdopodobne. Poza tym, gdyby laska była aż tak długa, jak twierdzisz, to zapewne pojawiłby się spory problem w momencie wjazdu pociągu do tunelu. Laska mogłaby roztrzaskać się o ścianę tunelu, a w artykule nie ma o tym mowy. No i wreszcieMeWa pisze:Poza tym widocznie pasażer stał niezbyt blisko składu (laska przecież wystawała na zewnątrz) - za pasem bezpieczeństwa.
A co Ci po sygnale dźwiękowym, jeśli faktycznie się zakleszczysz w drzwi. Maszynista może sobie trąbić, ile chce, to i tak nic nie pomoże.MeWa pisze:Nie zgadzam się też z twierdzeniem, że maszyniści powinni otwierać wszystkie drzwi jak ktoś stoi zbyt blisko krawędzi peronu - w większości przypadków od tego są sygnały dźwiękowe, komunikaty itp.
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
gdyby pasażer stał zbyt blisko krawędzi peronu, to by maszynista zwrócił na to uwagę. Są zresztą nagrania monitoringu, więc nie ma co spekulować.fraktal pisze:Przecież laski są niższe niż kule więc trudno byłoby dosięgnąć wnętrza pociągu stojąc za pasem bezpieczeństwa. Nawet jeśli ktoś ma długie ręce, to raczej mało prawdopodobne. Poza tym, gdyby laska była aż tak długa, jak twierdzisz, to zapewne pojawiłby się spory problem w momencie wjazdu pociągu do tunelu. Laska mogłaby roztrzaskać się o ścianę tunelu, a w artykule nie ma o tym mowy.
zakleszczenie się w drzwiach a stanie w pasie bezpieczeństwa to nie to samo.fraktal pisze:A co Ci po sygnale dźwiękowym, jeśli faktycznie się zakleszczysz w drzwi. Maszynista może sobie trąbić, ile chce, to i tak nic nie pomoże.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Czyżby? Jak rozumiem, uważasz, że wszyscy maszyniści metra wykonują swoją pracę idealnie. Gratuluję! Metro jest chyba pierwszą i jedyną firmą, w której pracują pracownicy idealni. Może by tak szefowie metra ujawnili, jaka jest recepta, by wszyscy pracownicy wykonywali swoje obowiązki doskonale, bo niejedna firma chciałaby ten sukces poznać. Tylko dlaczego pewnego razu maszynista otworzył niespodziewanie drzwi pociągu w tunelu przy prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę (a tak właśnie ustaliło metro). Było mu za dobrze w tej idealnej firmie?MeWa pisze:gdyby pasażer stał zbyt blisko krawędzi peronu, to by maszynista zwrócił na to uwagę. Są zresztą nagrania monitoringu, więc nie ma co spekulować.
Dla maszynisty powinno to być prawie to samo, skoro sam przyznałeś, że nie jest w stanie wszystkiego wyłapać. A swoją drogą, ja to kiedyś sprawdzę, czy stojąc za pasem bezpieczeństwa można być częściowo we wnętrzu pociągu, nie wzbudzając na dodatek podejrzeń maszynisty. Swoje spostrzeżenia być może opiszę w jakiejś formie.MeWa pisze:zakleszczenie się w drzwiach a stanie w pasie bezpieczeństwa to nie to samo.
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Pierwsze to wkładanie słów, których nie wypowiedziałem. Jeśli są wątpliwości co do pracy tego maszynisty, to można zerknąć do nagrań.
Drugie to niezrozumienie tego, co piszę. Jak ktoś stoi w pasie bezpieczeńśtwa, to nie oznacza to konieczności ponownego otwarcia drzwi - zresztą najczęściej utykają osoby wchodzące w trakcie zamykania drzwi, po sygnale.
A co do stania "częściowo we wnętrzu pociągu, nie wzbudzając na dodatek podejrzeń maszynisty" to nie wyobrażam sobie takiej sytuacji - chyba, że coś cienkiego włożysz.
Drugie to niezrozumienie tego, co piszę. Jak ktoś stoi w pasie bezpieczeńśtwa, to nie oznacza to konieczności ponownego otwarcia drzwi - zresztą najczęściej utykają osoby wchodzące w trakcie zamykania drzwi, po sygnale.
A co do stania "częściowo we wnętrzu pociągu, nie wzbudzając na dodatek podejrzeń maszynisty" to nie wyobrażam sobie takiej sytuacji - chyba, że coś cienkiego włożysz.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]