Andrzej pisze:Dziś - z Rembertowa do Centrum:
Warto podkreślić "dziś" bo wiesz dobrze co się działo.
Poza tym co ma na przykład opóźnienie pociągu z KM, kiedy ten musi stać gdzieś na wjeździe, bo coś innego przed nim stoi? Albo na przykład SKMka musiała się przewlec przez rozjazdy w Miłosnej (aktualnie ograniczenie na bok do 20km/h, co wydłuża przejazd SKMek...)?
Równie dobrze można zwalać na RZD, które też jeżdżą i notorycznie się u nas spóźniają. Albo DB.
A od szukania przyczyn i rozwiązywania ich, są kolejarze, urzędnicy czy kto tam inny.
OK, tylko potem precyzyjnie określaj cel, bo każde opóźnienie da się wyjaśnić. Mało co w takim przypadku będzie leżało po stronie przewoźnika...
Bo co znajdziesz w odpisie pociągu Wschodnia - Grodzisk... ,który na czas nie obrócił się w Grodzisku na Mińsk, bo na Ochocie kogoś zbierali? No przecież, że pochodna wypadku, a nie wina KM czy SKM czy PLK.
założę się że te pociągi ze Wschodniej/Wesołej wyjeżdżały o czasie. ile razy jadę wieczorną Łukowianką tyle razy stoi 5 minut przed peronem w Rembertowie i w Mińska ma dokładnie tyle opóźnienia.
1 wniosek jest taki: praca dyspozytorów w Rembertowie.
Z Łukowianką jest inny problem, omawiany przeze mnie na tym forum.
W skrócie - wysiądź kiedyś z SKMki jadącej przed Łukowianką w Rembertowie i popatrz jak to działa... SKMka opóźnia Tłuszcz, Tłuszcz dokłada 30 sekund na rozkaz + opóźnia Łukowiankę (za mały odstęp miedzy pociągami, tam dyżurni nie śpią, wjazd podawany jest tuż po wyjeździe poprzednika za wyjazdowy...).
W sumie razem z dodatkową jazdą na bok i rozruchem Łukowianka ląduje +3 - +5 minut, do Wrzosowa potrafi zredukować 3 minuty (z mojego doświadczenia).