Strona 15 z 15

: 11 maja 2006, 0:23
autor: Bastian
Nieprawda.

: 11 maja 2006, 0:31
autor: RiZoNe
Czyli jeśli Twoja kobieta by nagle od Ciebie odeszła to by znaczyło, że jej nie kochałeś ?

Zatem - Nieprawda :P

: 11 maja 2006, 0:42
autor: bohunu
Nierozumiem.

: 11 maja 2006, 0:43
autor: Bastian
Jarek twierdzi, że kochana = jedyna. A to nie jest takie proste...

: 11 maja 2006, 0:45
autor: bohunu
Jeśli to do mnie, to moje było do RiZoNe'a, bo jego toku myślenia nie zrozumiałem...

: 11 maja 2006, 0:56
autor: RiZoNe
Jarek pisze:To ja zapytam - jeżeli nie chcecie seksu z osoba niekochaną, to znaczy, że chcecie czekać na tę jedyną. Prawda?
boh. pisze:Jeśli to do mnie, to moje było do RiZoNe'a, bo jego toku myślenia nie zrozumiałem...
Bastian pisze:Jarek twierdzi, że kochana = jedyna. A to nie jest takie proste...
Właśnie o to chodzi ... zdarzają się przecież rozwody .. zakochać można się tak samo jak odkochać .. dzisiaj dana osoba jest tą jedyną a jutro już może nią nie być ... tak wiem zaraz polecą teksty typu ze to w takim razie nie była prawdziwa miłośc bla bla bla ...
Ale nikt nie wie co będzie za rok czy za 10 lat

: 11 maja 2006, 0:57
autor: bohunu
dobra, dzięki, chyba już kumam ;)

[ Dodano: 11 Maj 06 12:58 ]
sorki, za wybicie z dyskusji

: 11 maja 2006, 0:59
autor: hafilip84
Bastian pisze:Jarek twierdzi, że kochana = jedyna. A to nie jest takie proste...
taaaaaaak.... psiakrew... ;/

: 11 maja 2006, 1:02
autor: RiZoNe
boh. pisze:dobra, dzięki, chyba już kumam ;)

[ Dodano: 11 Maj 06 12:58 ]
sorki, za wybicie z dyskusji
wiem , że nie kumasz :mrgreen:

: 11 maja 2006, 8:44
autor: Dennis
kocur pisze:Panie Dęboszczak: takie odniosłem wrażenie.Jeśli jest inaczej - OK, szczęść wam Boże. Mało tego, bardzo mnie to cieszy.
No ale, jeżeli przez rok nic ,to szkoda na taką oziębłą kłodę czasu, lepiej wysłać ją do seksuologa a samemu poszukać sobie nowej, normalnej.
Równie często jak oziębłość seksualna występuje coś takiego jak "nadmierny popęd seksualny" (F52.7 wg klasyfikacji ICD-10) - takim osobom także lekarz może pomóc.

Ogólnie chyba zostałem przez niektóre osoby źle zrozumiany.
Uważam, że do tego, aby mieć udany związek z drugą osobą, nie jest konieczna żadna ceremonia, ani kościelna, ani urzędowa (jak to mawiał mój wujek: "Państwowe pozwolenie na prywatne p..."). A w każdym normalnym związku dwóch osób prędzej czy później przyjdzie pora na seks. I jest to prywatna sprawa tychże dwóch osób, i nikogo innego. Zgadzam się też, że dziecku potrzebni są kochający rodzice, a nie ich obrączki. Jestem za to przeciwny kontaktom seksualnym z przypadkowymi osobami, dla odreagowania stresu czy rozładowania napięcia, bo to jest właśnie uprzedmiotowienie człowieka. Druga osoba to nie jest przedmiot, taki jak samochód czy telefon, który gdy się znudzi czy przestanie odpowiadać, zmieniasz na inny. Albo korzystasz z niego jednorazowo i wyrzucasz. Z tego samego powodu nie przemawia do mnie także argument w rodzaju "zobaczmy jak nam będzie razem". Jeśli ktoś chce zobaczyć, jak mu będzie z drugą osobą, dlaczego zaczyna od łóżka? Wspólne życie to nie tylko seks
Ogólnie coraz częściej widoczne są skutki "makdonaldyzacji" życia: tak jak szybkie żarcie, tak również szybki seks. Tylko jakość tegoż pozostawia sporo do życzenia.
Jeśli chodzi o pigułki antykoncepcyjne: nowoczesne preparaty (większość dostępnych na rynku) posiadają bardzo niskie dawki syntetycznych hormonów i na ogół nie powodują działań ubocznych w postaci wzrostu masy ciała, także ryzyko wystąpienia nowotworów hormonozależnych jest niewielkie. Nie twierdzę że są w 100% bezpieczne czy skuteczne - każdy organizm jest niepowtarzalny i może inaczej reagować na konkretną dawkę konkretnego specyfiku. Ale nawet witamina C w nadmiarze może szkodzić.
Pełna zgoda! Brawo!

: 11 maja 2006, 9:19
autor: Gacek
Jarek pisze:Kochający się ludzie budują tę sferę zycia jak chcą, od zera, najlepiej jak mogą, dopasowując do swoich oczekiwań i pragnień.
z drugiej strony mogą nei czerpać cąłkowitej przyjemności z seksu, bo niby skąd meili się o tym dowiedzieć?
Jarek pisze:Jak uniknąć porównywania z wcześniejszymi partnerami? Czy to w ogóle możliwe? A co wtedy, gdy z byłym/byłą układało się lepiej współżycie?
no nawet jesli układało sie- to co z tego? Wazny jest stan obecny. Poza tym klucz tkwi jak już 14stą strone powtarzam w pozycjonowaniu seksu w związku a nie akurat w jakości seksu. Tzn w jakości też ale mniej.
Jarek pisze:Temperament? Pragnienia?
temperament jest bardzo ważny. Jeżeli facet am pragnienia uprawiania seksu 5 razy w tygodniu (a to nei musi być seksoholizm) a kobieta raz w miesiącu to niestety- natury nie oszukasz... i będą kłopotty.

: 11 maja 2006, 9:30
autor: kocur
Bastian pisze: Mam wrażenie, że odpowiedź już była:
kocur pisze:Uważam, że do tego, aby mieć udany związek z drugą osobą, nie jest konieczna żadna ceremonia, ani kościelna, ani urzędowa
Dokładnie tak. Jeśli ktoś chce zachowywać tzw. czystość przedmałżeńską - to jest jego sprawa. Nie oceniam tego, podobnie jak osób żyjących w tzw. związkach nieformalnych. Ważne, aby to był jednak związek. A jest sprawą tylko tych dwojga osób to, kiedy rozpoczną oni współżycie.
Poza tym nie podoba mi się stwierdzenie "czystość przedmałżeńska". Jak to ktoś już tutaj napisał, sugeruje ono że seks jest brudny, jest czymś złym. A to nieprawda - seks jest czymś wspaniałym. Pod jednym warunkiem - z właściwą osobą.
I jeszcze jedno: "Jeśli ktoś pożądliwie spojrzałby na kobietę, to już w swoim sercu dopuścił się z nią cudzołóstwa" (Ewangelia, jeśli ktoś nie wie) - nie wiem, czy w takim razie to czekanie do ślubu jest zawsze aż takie czyste.

: 11 maja 2006, 11:00
autor: Gacek
kocur pisze:Poza tym nie podoba mi się stwierdzenie "czystość przedmałżeńska".
zaczerpnąłem to określenie z doktryny KK.