Łukasz pisze:
Wycięcie = puszczenie przez Solidarności. Byłbym raczej bardziej hepi, że jadę 20 minut zamiast 40.
Przez Solidarności, tzn. którędy? Z pominięciem przystanków: Markowska, Korsaka, Śnieżna, Wołomińska, Naczelnikowska, Księcia Ziemowita, Siarczana, Zabraniecka-Magazyny, Zabraniecka-Bocznica? I 170 też przez Solidarności? A mieszkańcy tych okolic to śmigłowcem mają latać czy jak? Korki w tym rejonie zawdzięczasz władzom miasta. Skoro zechciały zaoszczędzić na niebudowaniu alei Tysiąclecia, która by z powodzeniem rozwiązała sytuację, i skoro puszczają ruch indywidualny przez Szmulki, to niech przynajmniej dadzą kasę na parę wtyczek na te linie.
Bo jest remont. 170 też pojechało na tamten most z uwagi na remont. A po remoncie zrobił się inny układ komunikacyjny, do którego 170 nie pasowało.
Sorry, ale to głupie wytłumaczenie. W ten sposób to po każdym remoncie można już uznać, że jest inny układ komunikacyjny i wszystko pozmieniać. Tych remontów to było kilka i zawsze coś dłubali przy 170. Ta linia jest szczególnym przypadkiem, takim chłopcem do bicia, kozłem ofiarnym ZTM-owskich manipulacji. Najpierw przeszkadzało na W-Z, bo przerzucono tam tramwaje z remontowanego torowiska na Poniatowskim. Potem przeszkadzało na Gdańskim, bo zwężenie pod wiaduktem i korki. A potem okazało się, że na W-Z jest miejsce, ale na inne autobusy, a na Gdański też już nie wróci. Tak jak mówię, wszystkie dawne przyczyny zmian tras 170, oficjalnie podawane przez ZTM w ostatnich latach, już są nieaktualne, a jego trasy nie przywrócono, tworząc jednocześnie preferencje dla Targówka (zasilone 160 i 162), Zacisza (oprócz 512 mocne 190), Białołęki (527), Marek (718, 805) a nawet Radzymina (738!). Dla mnie to jaskrawy przykład tego, jak ZTM robi prażan w bambuko.
Zupełnie nie rozumiem dlaczego mam gorzej niż 3-4 lata temu. Dlaczego mieszkańców Derbów 527 wiezie na trasę W-Z, chociaż przez Wincentego i Gdański mieli ten sam czas przejazdu, a ja, chociaż mieszkam niby bliżej śródmieścia to muszę się w każdej relacji do tego śródmieścia przesiadać i przez każdy most mam dłużej niż kiedyś. Dlaczego Marki jadą do metra bezpośrednio, a mnie wycięto autobus i dwa tramwaje? To jakaś paranoja.
Dalej mi się wydaje, że 170 na Śl-D. zostałoby zadeptane i do tych 3 kursów na godzinę nie dałoby się wejść, tak jak nie daje się wejść do 100 pozostałych.
Ale ludzie się depczą, bo nie mają innej alternatywy. Jeśli na najbliższych dwóch mostach wyrzucono autobusy i zlikwidowano bezpośredni tramwaj, to nie dziwne że potoki do Bankowego wzrosły.
Patrząc na to z Bankowego - jest grupa ludzi, którym rzeczywiście jest wszystko jedno czym jadą, bo i tak wysiądą przy Wileńskim. Z Wileńskiego do Bankowego podobnie. Ale ja to widzę inaczej - jadę ze Szmulek do centrum i w obie strony muszę się nie tylko gnieść, ale i do tego przesiadać. Mniejsza o komfort, gniotę się czy nie. Tracę czas, w obie strony. Kiedyś poza szczytem do Bankowego dojeżdżałem w 10-12 minut! Dziś w najlepszym razie wychodzi o 5-6 minut dłużej, a więc czas przejazdu wydłużył się o 50%.
170 miało nie 3, ale 4-5 kursów na godzinę. Co 12 minut w szczycie, 17 minut w międzyszczycie i w święto. Patrz
rozkład z 1998 roku.
[ Dodano: |6 Lis 2011|, 2011 02:20 ]
Bastian pisze:Wafel pisze:Na tym forum i w ogóle w ostatnich posunięciach ZTM pokutuje rozpatrywanie sprawności działania transportu miejskiego przez pryzmat szczytów komunikacyjnych.
Normalne, że lepiej zapewnić transport większości podróżujących, niż mniejszości.
Niby zgoda. Ale idąc dalej tym tropem można by stwierdzić, że zapewniamy transport w szczycie w dni powszednie, bo wtedy odbywa się większość przewozów, a święto możemy sobie w ogóle odpuścić. To może w ogóle przekształcić wszystkie linie na szczytowe?
Pytanie tylko czy uprawnione jest kierowanie się wyłącznie kryterium tak postrzeganej większości. Mamy trend, żeby dzielić długie linie na krótsze, bo takie niby sprawniej działają, i zmuszamy ludzi do przesiadek. Przyznajmy jednak, że na tych krótszych liniach z przesiadkami w każdej relacji będzie się podróżowało mniej komfortowo, a wieczorami i w święta znacznie dłużej. W wielu przypadkach, jeśli trzeba się przesiadać, łączny czas oczekiwania przewyższy sumaryczny czas przejazdu. Każda dodatkowa przesiadka tam, gdzie czeka się na autobus czy tramwaj kolejne 15 czy 20 minut, to znaczące wydłużenie podróży. No i chyba tutaj już wyszliśmy z przyzwoitych standardów. Mam wrażenie, że o ile władze Warszawy chlubią się stosunkowo dobrą sprawnością transportu miejskiego w szczycie, to w święta i poza szczytem porównanie z innymi stolicami europejskimi wygląda bardzo kiepsko. Pani prezydent i dyrektor Ruta uznali chyba, że po 19.00 to warszawiacy powinni spać, a nie szlajać się po mieście.
Natomiast owszem, DS jest pewnym problemem do rozwiązania - i to w wielu miejscach. Wtedy najbardziej widać, że linii gdzieniegdzie jest zbyt wiele i są wobec tego za słabe.
Podpowiadam: zbyt wiele linii w DS jest na Trasie W-Z. Za mało: na moście Świętokrzyskim, relacja Praga-Powiśle-Śródmieście.