: 09 maja 2013, 14:38
Jeżeli podstawienie do wzoru jest dla Ciebie hieroglifem, to znaczy, że absolutnie nie powinieneś mieć matury. Niestety.
Jest jeszcze weselej, mam specjalizację w łączności (choć od szkolenia minęło już duuużo czasu)KwZ pisze:A poza tym nigdy nie wiesz, co cię w życiu spotka. Może za 3 lata będziesz obliczać kąty podniesienia lufy w czołgu?
A tu się zgodzę, z prawie zerową wiedzą zdałem bodaj na 70% na zasadzie "Kali jeść". A słówka do wypowiedzi pisemnych brałem z tekstówWasyl pisze:Dzisiejszy angielski to oczywiście również śmiech na sali.
Ja z matmą miałem np. problemy od gimnazjum. Miałem beznadziejną nauczycielkę, która nie umiała tłumaczyć, a potem poszło wszystko równo, bo bez podstaw nic się nie zrobi...KwZ pisze:I 12 lat miałeś jedną nauczycielkę?
No nic... powinienem rowy kopać bo ze mnie nic już nie będzie.pawcio pisze:Jeżeli podstawienie do wzoru jest dla Ciebie hieroglifem, to znaczy, że absolutnie nie powinieneś mieć matury. Niestety.
Będziesz kierowcą autobusu.reserved pisze:Nie będę dziennikarzem. Tłumaczę enty raz.
Rowy też ktoś kopać musi... Gdzie do cholery jest napisane, że wszyscy muszą mieć wykształcenie ogólne? A tym bardziej, że wszyscy powinni mieć zaliczoną maturę? No cholera, po to są technika w fyfdziesięciu branżach, żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie... I sorry bardzo, ale jeśli podstawianie kilku liczb podanych explicite w treści zadania do prostego wzoru podanego na tacy sprawia Ci problemy, to jesteś najlepszym przykładem na brak wykształcenia ogólnego. Zaznaczam: nie "braki w wykształceniu ogólnym", tylko brak takiego wykształcenia.reserved pisze:No nic... powinienem rowy kopać bo ze mnie nic już nie będzie.
Dawno temu już obniżył.KwZ pisze:Dzisiaj na II Pracowni jeden profesor pytał się drugiego, czy FUW też ma obniżyć poziom nauczania, skoro on pada na całej linii od podstawówki po liceum...
Bo szkolnictwo zawodowe zostało skutecznie bardzo skutecznie rozmontowane. W przeciwieństwie do wyższych szkół gotowania na gazie i parze. Oraz czynniki społeczno-kulturowe w stylu "studia to prestiż sam w sobie".hafilip84 pisze:Gdzie do cholery jest napisane, że wszyscy muszą mieć wykształcenie ogólne
A język obcy? Tam też za jedne słowa trzeba podstawiać inne (jeśli uczysz się rosyjskiego, to jeszcze alfabet masz inny)... O kwestiach takich jak to, że nawet najprostsze programy wykorzystują pojęcie zmiennej, to nie wspomnę, bo chyba w normalnych szkołach dzieci się nie stresuje takimi rzeczami. Nawet Basic'iem.reserved pisze:Dla Ciebie to bułka z masłem. Dla mnie to hieroglify.Co trudnego jest w podstawieniu do wzoru, że trzeba to męczyć pół roku?
Fachowców bogate kraje mogą sobie ściągnąć z zagranicy, a produkcję zlecać w krajach zewnętrznych. Za to kadra inżynierska w bogatych krajach zapewnia przetrwanie - projektują zaawansowane i innowacyjne technologie, z czego są prawdziwe pieniądze.Daniel_FCB pisze:bo jednak dość duża część młodzieży wybiera edukację zawodową. Inna sprawa, że i tak za mało.
Nawet? Jedyne co w Basicu jest "basic" to nazwa. Większość poważnych języków programowania bezpośredni opiera się na składni i filozofii C (C++, Java, C#), więc C++ to dość dobry język na start. Albo można zajrzeć do archiwów i odkopać grę Colobot, która jest rewelacyjnym wstępem do programowania bo widać, że ten program faktycznie na coś wpływa (w przypadku normalnych języków konsola może trochę odstraszać).Daniel_FCB pisze:Nawet Basic'iem.
Przy wyrobie plastikowych zabawek to masz rację, przy wyrobie precyzyjnych elementów na jakichś obrabiarkach CNC, 10 sztuk na tydzień, to już niekoniecznie Kitajec to zrobi porządnie. I przede wszystkim - przy czymś takim koszty transportu nagle zaczynają być problematyczne. A wbrew pozorom, zapotrzebowanie na takie warsztaty jest.px33 pisze: Fachowców bogate kraje mogą sobie ściągnąć z zagranicy, a produkcję zlecać w krajach zewnętrznych. Za to kadra inżynierska w bogatych krajach zapewnia przetrwanie - projektują zaawansowane i innowacyjne technologie, z czego są prawdziwe pieniądze.
Jakie Nike? Ledwo Gombrowicz i może jakiś wiersz Herberta.- Przez trzy lata w liceum czy przez cztery w technikum omawia się całą historię literatury - od Biblii, Homera, tragików greckich, dociera się aż do współczesnych laureatów nagrody Nike. Ponieważ jednak matura od lat głównie bazuje na XIX w., romantyzmie i pozytywizmie, to zmusza się polonistów, którzy przecież też chcą błysnąć przed dyrekcją i rodzicami, żeby porządnie realizować właśnie program od Mickiewicza do Żeromskiego.