Niby racja, ale Wy jazzowcy i bluesmani macie stanowczo za bardzo wyczulone uszy na pierdoly

Pewnie wlasnie ze wzgledu na specyfike tych gatunkow. Ja wyznaje poglad, ze niewazne czy ma metke czy nie, Chameryka, Japonia czy inny kraj pochodzenia - sprzet trzeba po prostu porzadnie ograc i przetestowac przed zakupem, a potem ewentualnie modyfikowac wedle wlasnych upodoban. Np. poprzednim moim wioslem byl Cort X-11. Znajomi twierdzili, ze to syf, koreanski badziew, itp., a w praktyce okazalo sie, ze brzmi o wiele lepiej niz niejeden tam duzo drozszy Squier, Epiphone czy Mayones. Oczywiscie wymieniam akurat te marki, bo chce porownywac ta sama klase sprzetu...