MichalJ pisze:Co ma rodzaj pojazdu do znajomości trasy? Różnica jest tylko taka, że jadąc autobusem jest trudniej naprawić pomyłkę, więc tym bardziej warto się przyłożyć.
Ale widzę, że podejście jest takie: wezmę co dają, do mapy nie zajrzę, pasażerowie pokażą.
To też nie do końca tak. Jeśli pracodawca nie wymaga stuprocentowej znajomości Warszawy i okolic, to kierowcy nie muszą tego znać. Kierowca powinien dostać informację, że będzie miał taką linię - i, faktycznie, powinien nauczyć się jej z mapy lub wizji lokalnej, ale to pracodawca powinien zapewnić na to (szkolenie) czas wcześniej, w godzinach pracy. Np. wszyscy przewidziani na trzydniowe ZS2 powinni wsiąść w autobus i zrobić kółko dzień wcześniej. Ewentualnie pracodawca powinien poinformować kierowcę, że dziś jeździ 4h zamiast 9, a potem ma pojechać do Sulejówka i poznać trasę - ma na to 5h. To tak jak szkolenia na nowy typ autobusu, nowy typ programu do sterowników itp. Potrzebne są nowe, inne informacje.
Poza tym weź pod uwagę to, że jeśli kierowców brakuje, to mogą być ściągani nagle - chyba ciągle zdarza się, że są "wołani" w nocy na rano itp.,
często są to tylko zasilający a nie "zawodowcy". O ile skrócona trasa po Centrum (503 na Esperanto itp.) to jeszcze może się udać, to PODMIEJSKIE trasy, gdzie nigdy nie było i pewnie nigdy nie będzie autobusów - to trochę przesada, jeśli nie ma tego zapisanego w wymaganiach na danym stanowisku.
reserved pisze:Fajną praktyką są też ustawiane słupki ze strzałkami, w którą stronę mają jechać kierowcy autobusów. Nie bronię kierowców, ale ZTM też tu mógłby im trochę pomóc. Zwłaszcza w przypadku linii o krótkim czasie funkcjonowania, bo przy tej wielości zmian tras w mieście, nawet częsty bywalec w okolicy by się pomylił.
Wiesz, ale to też może być tak, że jedziesz po strzałkach - i nawet dojedziesz, tylko zamiast minutę na przystanek jedziesz 3. Zanim dojedziesz i wrócisz, to się robi 6:20 z 5:56, bo szukasz strzałek i zamiast jechać 50km/h, jedziesz 20.
A w ogóle to mogła być kompletnie inna przyczyna - zepsuty autobus, spóźniony inny kierowca i wzięty z rezerwy ktoś nowy.
Bo czy od tych "z rezerwy" też należałoby wymagać ZS2? Człowiek, który zobaczył, że ma ZS2, mógł po prostu zadzwonić i powiedzieć, że bierze urlop na żądanie, albo wziąć L4, że się źle czuje i nie czuje się na siłach prowadzić autobus.