Wczoraj było 36 stopni, a ja od siebie z przystanku Centrum Onkologii postanowiłem udać się do Piaseczna (Energetyczna). Wsiadłem w soloz*ebusa na 192, w którym coś niby szumiało, ale okna były otwarte, więc i tak dużo by to nie dało. Wysiadam i od razu czuję ulgę... Udałem się na przystanek Poleczki

Piaseczno. Najpierw przyjechał 8512 na 709, w którym naprawdę nie dało się wytrzymać - było chyba ponad 50 stopni! Ale szumiało strasznie, a nic nie chłodziło, na przystanku Sójki już mnie tam nie było. Zaraz patrzę jedzie 8513 na 709. Wchodzę i zastanawiam się czy to Deja Vu, bo sytuacja dokładnie powtórzona - sporo goręcej niż na dworze, a szumiało tak, że zagłuszało rozmowy pasażerów. Oczywiście dodam, że oba te autobusy były prowadzone przez tzw. starych MZKowców, którzy uważają, że jak się ustawi na 26 jak jest 36, to będzie świetnie chłodzić

. Oczywiście wysiadłem na przystanku Żołny i czekam na następny autobus. Patrzę - jedzie solozj*bus tym razem w wersji 12-metrowej na 739. Wsiadam - po prostu raj. Aż mi się nie chciało wysiadać, bo tak było w nim cudownie, ale wysiadłem na przystanku Dąbrówka, celem dostania się do 709/727, który to zawiózłby mnie do tego cholernego Decathlonu. Patrzę, jedzie jakiś 81xx na 709 - myślę sobie, ze porażka, ale wsiadłem i nie uwierzyłem. Było dużo przyjemniej niż w tych 85xx! Tylko trochę gorzej niż w SM12. Wracając nie miałem wątpliwości czy wsiadać czy nie, bo podjechał 5318, w którym było bardzo podobnie do 81xx. W każdym razie apeluję: Kierowcy, w upały włączajcie klimę na najniższą możliwą temperaturę (jeśli oczywiście jest regulacja), a jak i tak nie działa, to nie oszukujcie się, że chłodzi tylko przez zielone do CR i decyzja - czy okna+dachy czy też może zjazd.