Bastian pisze:A może właśnie tego brakuje, by ktoś w prostych słowach wytłumaczył, co i dlaczego?
Ja nie wytłumaczę Ci dlaczego przodujemy w niebudowaniu dróg, bo sam się nad tym zastanawiam. Mam swoje pewne teorie, ale zahaczają one bardziej o insynuacje i przypuszczenia, niż opierają się o jakieś bardziej realne przesłanki. Zresztą problem jest złożony i temat, by go choć trochę wyczerpać, nadawłby się na pracę doktorską.
Może przyczyną jest zbytnie upolitycznienie budowy dróg?
Proces inwestycji przekracza długośc kadencji jednej władzy i tyczy się to zarówno rządu, jak i samorządu. Często następna ekipa wywala do kosza to, co zaczęli poprzednicy i zaczyna od opracowywania własnych strategii. Po 2 latach okazuje się, że do konca kadencji zostały jeszcze tylko 2 lata w ciągu których nie da się już drogi zaprojektować i zbudować. Śmietankę spijaja więc następcy (vide otwarcie A2 z Konina do Strykowa).
Z inwestycji warszawskich prezentujemy na stronie SISKOM projekty z 2000 roku dla Trasy NS, Trasy Olszynki Grochowskiej, Trasy Sikorskiego. Plany są, są raporty, są studia techniczno-ekonomiczne. Za to wszystko miasto zapłaciło. W 2002 roku zmieniły się władze Warszawy i zaniechały inwestycji. Teraz wszelkie plany wykonane w 2000 roku straciły już aktualność, zmieniła się koncepcja (Trasa NS nie będzie ekspresowa 2 x 3, tylko GP/G 2 x 2, a Trasa Olszynki odłożona została do lamusa) i miasto musi zacząc wszystko od początku.
Często polityka powiązana jest z prywatą (przykład GTC).
Kto podejmuje decyzję o uwarunkowaniach środowiskowych i decyzję lokalizacyjną?
- Wojewoda.
Kim jest wojewoda?
- Politykiem
Kto uzgadnia wariant trasy?
- Minister środowiska
Kim jest minister środowiska?
- Politykiem
Może przyczyną jest zbytnia prywata?
Stary dowcip z brodą:
- widzisz tą autostrade?
- nie
- w widzisz mój dom?
- tak
- a widzisz...
Przykłady prywaty w przesuwaniu warszawskich obwodnic uwidoczniły się zwłaszcza ostatnio.
Zaczynam się zastanawiać, czy jest sens, by GDDKiA zamawiała opracowania i pełną dokumentację do uwarunkowań środowiskowych dla kilku wariantów danej trasy, skoro potem decyzje i uzgodnienia wydawane są na podstawie widzimisię ministra środowiska lub/i wojewody z zupełnym olaniem sporządzonej dokumentacji. Szybciej i taniej byłoby pokazać wojewodzie 5 kresek na mapie, ten po tygodniu wskazałby jaki wariant najbardziej mu się podoba. I już.
Przykłady?
- Minister Szyszko uzgadnia wariant WOW najgorszy ruchowo, drogowo, ekonomicznie, ekologicznie. Wariant, który były burmistrz Wesołej (obecnie wiceprezydent Warszawy) wymyślił w 5 minut i narysował na kolanie.
- Wojewoda pomimo, że nie ma jeszcze uzgodnień, nie odbyły się konsultacje społeczne, wypowiada się publicznie, że najbardziej podoba mu się wariant V trasy S7. W dokumentacji wariant oceniony najgorzej z przyczyn ruchowych, drogowych ekonomicznych i ekologicznych. Wariant niezgodny z prawem, bo ingerujący na ponad 90% swojego przebiegu w obszar Natura 2000. Dolina Środkowej Wisły. Dlaeczgo Wojewoda chce wskazac taki wariant? - mam nadzieję, że niedługo Krzysztof Śmietana coś napisze...
Klasycznym przykładem politykierstwa i prywaty jest próba budowania obwodnicy Augustowa.
Może przyczyną jest lobbying wpływowych ludzi?
Wklejany gdzieś tu był artykuł na temat osiedla, które ma byc budowane w rezerwie pod węzeł S7/TMP.
Podobna sytuacja jest w Łomiankach. Rezerwa terenu pod droge to ładny kawałek ziemi. Domów nie da się zbudowac w dolinie Wisły, czy Lesie bemowskim, ale trasę ekspresowa może się uda. Wtedy tereny zarezerwowane wcześniej na droge sprzedawane są developerom.
Wojewoda dla trasy S7 powinien dysponoiwac na razie tylko materiałami dostarczonymi przez GDDKiA. Dlaeczgo więc i na jakiej podstawie mówi już, że trasa powinna powstac w wariancie ocenionym najniżej? - Bo chodzą do niego różne osoby i go "przekonują".
Może przyczyną jest nieruchawość urzędników?
Na decyzję środowiskową dla WOW czekamy już półtora roku. Z innymi trasami jest nie lepiej. Wszystko utknęło w urzedach.
Może przyczyną są pieniądze?
Nie zdradzę wielkiej tajemnicy, gdy napiszę, że płace w GDDKiA są takie, iż nikt tam nie chce pracować. Instytucja, która obraca miliardami nie ma na wiele etatów, które sa potrzebne. Np. ktoś od PR. Dlaczego więcej materiaów i planów znajdziesz na stronie SISKOM, niż na GDDKiA?
Może przyczyną są działania NIMB-ów?
Choć jak napisałem wcześniej - nie potrzeba pseudoekologów, by drogi nie były budowane. Politycy i urzędnicy zablokują budowe o wiele skuteczniej. Faktem jest jednak, że lokalne grupki NIMB-ów działające pod ekologicznym szyldem staraja się i będa się starały zaskarzyć wszystko co się da i wszędzie gdzie się da.
Może przyczyną jest złe prawo?
Skargi przez sądy powinny być rozpatrywane w ciągu miesiąca, a nie roku.
Prawo nie powinno też pozwalać na zaskarżanie inwestycji wartej miliardy za cenę znaczka skarbowego. Jeśliby skarżący musiał wpłacić 1% od wartości inwestycji, którą straciłby w razie przegranej, to nikt nie odwazyłby się na chodenie po sądach jedynie dla zabawy.
Może przyczyn jest o wiele wiecej?
Zauważam, że w Polsce bardziej opłaca się niebudowac dróg. Ale tu musiałbym wejść w insynuacje i pomówienia, za które grozi nawet do 2 lat więzienia.
Złóżcie sobie chociaż to co napisałem do kupy. W zasadzie wychodzi, że jeśłi cokolwiek się buduje, to musi byc to prawdziwy cud.
--------------------------
W 2003 roku na fali dowcipów na temat autostrad Marka Pola ja sam równiez śmiałem się z nieruchawości tego człowieka. Jednak to własnie Pol zrobił najwięcej dla budowy dróg w Polsce.
Proces inwestycyjny to minimum 3 lata na opracowanie dokumentacji, uzyskanie decyzji, pozwoleń, rozstrzygniecie przetargów. Potem minimum 2 lata na zbudowanie drogi.
czyli by powstała jakas trasa potrzeba minimum 5 lat.
Zakłądajac, że nikt niczego nie oprotestuje. Realnie trzeba dołozyć rok lub dwa. A skrajny termin zbudowania drogi to "nigdy".
Za Pola została stworzona m.in. taka fajna sprawa, jak tzw. Specustawa drogowa, która w znacznym stopniu ograniczyła problem z nabywaniem nieruchomosci oraz zminimalizowała ewewntualne protesty byłych włascicieli. Pan Piechociński ma tu swoje zasługi.
Gdyby nie ta ustawa, to myśle, że nie byłoby zadnej z owych dróg, które powstały od 2003 roku. Ani jednej, bo utkwiłoby wszystko w sądach.
Minister Pol stworzył więc dobre podwaliny u progu wejścia Polski do UE, by inwestycje drogowe wreszcie ruszyły. Oczywiście wymaganie, by w okresie swojego urzędowania zbudował jakąś drogę, to czysty populizm i demagogia. Śmietankę po Polu spiły obecne władze otwierajac A2 w zeszłym roku. Śmietankę po Polu będa spijać pozostali (o ile nie zmarnują swojej szansy uwiklani w politykierstwo, układy, prywatę, lobbying, itp).