Komunikacja podmiejska

Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam

Awatar użytkownika
pawcio
Posty: 24804
Rejestracja: 16 gru 2005, 13:53
Lokalizacja: Os. Wilga

Post autor: pawcio » 15 wrz 2010, 13:27

Meldunek z podatkami nie ma nic wspólnego.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem

Awatar użytkownika
chester
Posty: 2819
Rejestracja: 25 paź 2009, 22:07
Lokalizacja: Natolin

Post autor: chester » 15 wrz 2010, 14:10

Dokładnie, podatki płacisz w miejscu ZAMIESZKANIA, a nie zameldowania. To znaczy - powinieneś płacić. Są ludzie, którzy myląc miejsce zamieszkania i zameldowania, pomieszkuja w X, a płacą w Y.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.

Awatar użytkownika
Wolfchen
(Busmann)
Posty: 14770
Rejestracja: 16 kwie 2006, 9:21
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Wolfchen » 15 wrz 2010, 14:17

Zacznijmy od tego, że w Polsce mamy bałagan ustawowy, bo obok siebie istnieją trzy pojęcia: miejsce zamieszkania, zameldowania czasowego i zameldowania stałego... 8-(
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 | 36 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43

MichalJ
Posty: 15044
Rejestracja: 12 kwie 2010, 19:33

Post autor: MichalJ » 15 wrz 2010, 14:30

Podatki płaci się w miejscu zamieszkania i masz obowiązek zameldować się w miejscu zamieszkania... :)

Awatar użytkownika
Wolfchen
(Busmann)
Posty: 14770
Rejestracja: 16 kwie 2006, 9:21
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Wolfchen » 15 wrz 2010, 14:36

A co zrobić, jeśli wynajmuję mieszkanie, a wynajmujący nie zgadza sie na zameldowanie czasowe? :P

Obowiązek meldunkowy jest martwy obecnie. Mam nadzieję, że zmienią go w najbliższym czasie na zwykłe zgłaszanie miejsca zamieszkania... 8-(
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 | 36 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43

zzz
Posty: 1039
Rejestracja: 21 sty 2008, 22:46

Post autor: zzz » 15 wrz 2010, 16:14

Do urzedu skarbowego zglasza sie miejsce zamieszkania i moze byc inne niz zameldowania.

Awatar użytkownika
Wolfchen
(Busmann)
Posty: 14770
Rejestracja: 16 kwie 2006, 9:21
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Wolfchen » 15 wrz 2010, 16:34

No, oprócz US jest jeszcze UM, WKU, pomijam już banki, operatorów telefonicznych i innych...

Ale już chyba i tak z offtopem żeśmy odpłynęli... 8-(
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 | 36 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43

zzz
Posty: 1039
Rejestracja: 21 sty 2008, 22:46

Post autor: zzz » 15 wrz 2010, 18:22

Wolfchen pisze:No, oprócz US jest jeszcze UM, WKU, pomijam już banki, operatorów telefonicznych i innych...

Ale już chyba i tak z offtopem żeśmy odpłynęli... 8-(
We wszystkich poza WKU ( ta instytucje omijam szerokim lukiem, a iona sie ode mnie odczepila) mozna podac oddzielnie adres zameldowania, zamieszkania i korespondencyjny. I jak tak sie zrobi to na umowach i innych miejscach zaleznych od adresu, wystepuje adres zamieszkania.

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36163
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 15 wrz 2010, 18:31

Wolfchen pisze:Ale już chyba i tak z offtopem żeśmy odpłynęli... 8-(
Wracać tu, wracać!
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

kilovolt
Posty: 55
Rejestracja: 29 sie 2006, 12:41
Lokalizacja: Targówek

Post autor: kilovolt » 16 wrz 2010, 9:00

Wolfchen pisze:No, oprócz US jest jeszcze UM, WKU, pomijam już banki, operatorów telefonicznych i innych...

Ale już chyba i tak z offtopem żeśmy odpłynęli... 8-(
Aby płacić podatki w Warszawie wystarczy zgłosić to do US zgodnego z naszym miejscem zamieszkania. Wypełniamy tylko NIP-3 i po sprawie. Miejsca zameldowania wogóle nie potrzebujemy tu zmieniać.

Aligator
Posty: 927
Rejestracja: 17 wrz 2008, 9:34
Lokalizacja: Warsaw/Higashikurume

Post autor: Aligator » 17 wrz 2010, 0:31

No dobra trochę mnie nie było więc mam odrobinę do nadgonienia... zaczynamy:


Jeżeli celem argumentu miało być wskazanie, że przez jakiegoś Łodzianina czy Radomianina, biedni Pruszkowiacy czy zŁomiankowcy dopłacają do ZTM sensu largo, to radziłbym najpierw we własne piersi się uderzyć...


W żadnym wypadku o tym mowy nie było. Jestem zdania że każdy korzystający z komunikacji powinien ponosić 100% koszt biletu. Dla mnie nie ma znaczenia czy ten biedny "szkodnik" - nazwijmy rzecz po imieniu - pochodzi z Pruszkowa, Lublina czy Poznania. Każdego z nich korzystanie z moich (na marginesie Warszawiaka) podatków czyni pasożytem - ponieważ żywi się moim - Warszawiaka - kosztem.
Bynajmniej nie jestem za tym by ktoś z Piaseczna dopłacał do mojej jazdy po Piasecznie - w którym czasem bywam i jestem gotów w 100% pokryć koszta mojego tam dojazdu.
Chodzi mi o to by mieszkaniec Pruszkowa czy Lublina w zamian za to w pełni pokrył koszty swojej podróży po Warszawie - czy coś w tym niezwykłego?
O ile Warszawa "negocjuje" z gminami dopłaty (które swoją drogą są przekrętem), o tyle z takim Lublinem czy Siedlcami w żadnym stopniu negocjować nie może. Dlatego uważam że każdy powinien płacić za to co wykorzystuje - np. korzystając z 3 linii komunikacji w Warszawie mam płacić za to z czego korzystam a nie za to z czego "być może" skorzystam lub "mógłbym ale nie skorzystałem".
Stąd twierdzenie że dopłat być nie powinno.




ciekawe, mógłbyś być marketingowcem - każdą podwyżkę tak można nazwać.


Działkę speca zostawiam sz. p. Rucie ;)
To on potrafi informować klientów o tym że podwyżek cen nie ma a jedynie miasto więcej dopłaci ;)
Podwyżką nie można nazwać czegoś co jest po prostu urealnieniem ceny - czyt. płaceniem pełnej wartości za przejazd - to tak w gwoli faktów - podwyżka ma miejsce tylko wówczas gdy pełna wartość towaru ulega zmianie. Aczkolwiek niewątpliwie ludzie jeżdżący na długie dystanse bedą płacili więcej.

A trochę marketingu zawsze liźniesz gdy rozwijasz przedsiębiorstwo ;)



Efekt byłby taki, że wiele osób nie byłoby stać na korzystanie z komunikacji, a dla wielu osób przestałoby być to ekonomiczne.


Rozumiem że teraz jest ok. gdy różnicę musi pokryć przeciętny podatnik - głównie klasa średnia bo w sumie klasa wyższa i tak ma ulgi...?
Na pewno początkowo będzie to odczuwalne jednak po pierwszym szoku ludzie się przystosują - np. zaczną więcej korzystać z rowerów, zracjonalizują swoje podróże - np. nie będzie jazdy przez całe miasto do modnego centrum handlowego co wpłynie niewątpliwie na powstawanie lokalnych centrów handlu czy rozrywki zamiast konglomeratów w centrum miasta a co za tym idzie spadnie ruch w centrum.
Z resztą zawsze możesz podnieść stawki za parkowanie w strefach co wielu osobom się spodoba ;).
Zamiast zająć się realną persepktywą, proponujesz w ogóle zmianę systemu społeczno-politycznego, a obawiam się, że to jest poza kompetencjami władz Warszawy. Proponuję od razu kierować się na poziom Komisji Europejskiej. To że coś sprawdziło się w Tokio, nie oznacza, że da się to ślepo przenieść na poziom europejski. Zresztą ja nie chciałbym, żeby nasze miasta koniecznie wyglądały tak jak japońskie...g


Wiesz ja się obawiam że prędzej czy później i tak trzeba będzie zmienić system społeczno-ekonomiczny bo obecny w Europie prowadzi kolejne kraje do plajty (Węgry, Grecja, Hiszpania).
Zauważ w jakim tempie rosną koszta "społecznej komunikacji" i bynajmniej nie należy oczekiwać by tendencja się zmieniła, bagno będzie cały czas rosło - i to znacznie szybciej niż dopłaty z sąsiednich gmin - które jak pokazuje rzeczywistość już teraz zaczynają kombinować czy im się to po prostu opłaca.
Ja też niekoniecznie chciałbym by nasze miasta wyglądały kubek w kubek jak tamtejsze aczkolwiek z drugiej strony tam przynajmniej budują miasta w oparciu o rozsądek - czyt. w Tokio nikt Ci nie zamknie głównej arterii na 2-3 lata "tylko dlatego" że kopią metro - zamykają jezdnię na 2 tyg. kładą stalowy strop i podpory i kopią pod nim - u nas nie do pomyślenia (przecież tak "nie robią" na zachodzie). I oczywiście ogromna różnica w samej rozbudowie miast - tam miasto powstaje wokół ciągu komunikacyjnego (np. kolei), u nas wszyscy od takich miejsc jeszcze do niedawna dawali drapaka najdalej jak się da, tam państwo opchnęło prywaciarzom koleje, u nas świętem było to że zbudowano centrum handlowe nad Wileniakiem - generalnie ogromne różnice na plus dla nich pod tymi względami.


Na pewno bym nie zmienił zdania. Jedyne, co mnie zachęca do korzystania z komunikacji, to sieciówki okresowe.
Tyle tylko że prędzej czy później system "biletów sieciowych" padnie - jest kompletnie niewydolny zważywszy na rozwój stref i kosztów ich obsługi - raczej prędzej zważywszy na fakt że w ciągu ostatnich lat koszty rosną astronomicznie - finansowanie z budżetu kwotowo wzrosło ok dwukrotnie a procentowo spadło niemal o połowę - co z resztą przyznaje sam ZTM mówiąc o konieczności ponownego zwiększenia dopłat na rok 2011. Pragnę Ci przy tym zwrócić uwagę że przykładowo Częstochowa już od paru lat proponuje odcinkowy "bilety prepaid" zamiast miesięcznych bo bilety strefowe były zbyt kosztowne.

Ponadto porównaj sobie dochody mieszkańca Japonii i mieszkańca Warszawy. Oraz taki drobny szczególik, jak PKB na osobę.

PKB nie ma nic do rzeczy, ważny jest wskaźnik nazywany Parytetem siły nabywczej.
Mówisz o róznicy dochodów to zauważ że na Taiwanie i w Polsce masz pornównywalny poziom PKB na osobę - w 2009 bylo to w okolicach 15-16 tys. USD w obydwu tych krajach. Tymczasem na Taiwanie mogłeś kupić dwukrotnie więcej dóbr niż w Polsce - Chińczyk z Taiwanu miał dwukrotnie wyższą realną siłe nabywczą od Polaka - między innymi za sprawą mniejszych świadczeń socjalnych.

I teraz jak to się ma do Japonii zapytasz pewnie... otóż "Taiwańczyk" mając PKB równe 15 tys. USD i PPP (parytet siły nabywczej) równy 30 tys. USD może kupić niewiele mniej niż Japończyk który ma statystyczne PKB równe 41 tys USD i parytet siły nabywczej oscylujący wokół 33 tys. USD.
Powiem Ci więcej - tylko nie rąbnij na ziemię z krzesła - wspomniany Taiwańczyk na "wyspie" jest w stanie prowadzić życie na poziomie kraju z Europy zachodniej - niewiele gorzej niż Niemiec czy Frencuz a lepiej niż przeciętny Szwed.

Ale tu jest Polska, a nie Japonia - czy nie potrafisz tego zrozumieć? To, że jakiś system się sprawdza w Tokio, nie znaczy, że będzie się sprawdzał w Warszawie czy Pcimiu Dolnym.
Fakt Polska to nie Japonia, Taiwwan czy Korea Pd. i nie mamy co marzyć by szybko udało się podnieść do ich poziomu życia (pomimo że np. PKB na mieszkańca mamy niewiele niższe niz w Korei Pd. czy Taiwanie) - to co najmniej dwie dekady ciężkiej pracy, z tym że zdecydowanie nie na wzór zachodni ale właśnie na wzór Chile czy "azjatyckich tygrysów".

Tak? Od kiedy w Radomiu MZDiK przestał organizować komunikację podmiejską, to jest dosłownie zatrzęsienie marszrutek na jednych trasach, a na innych nie ma żadnego połaczenia (np. Orońsko).

Jaki rynek tacy przedsiębiorcy.
W Warszawie ZTM nie miał konkurencji efektem czego przez 4 lata mieszkańcy Dąbrówki Wiślanej musieli jeździć do "miasta" 12m manami upchani jak Japończycy w metrze ponieważ "nie da się" puścić dłuższego autobusu na osiedle (cztery lata później śmigają 18m "solarki' pomimo że ulicy nie przebudowywano) - nie powiesz mi chyba że to jest argument za obecnym systemem - gdyby jeździli konkurencyjni niezależni problem rozwiązanoby znacnzie szybciej.
Za każdy przejazd by mi odtrącało, więc nie wiem, czy takie opłacalne. Wolę w kiosku bilet kupić,



I tu jest pies pogrzebany - kolega chce jeździć za darmo ;)
A do gapowiczów szanowny forumowicz ma zapewne pretensj bo przecież płacić za komunikację należy a nie jeździć na czyjś koszt... nieprawdaż?

skasować w kasowniku, niż utulac się z którymś tam plastikiem w portfelu... :P

Tyle tylko że bilet miałbyś na tym samym plastiku więc nic więcej by nie przybyło.



Jak potrzebuję być w kilku miejscach, to jeden przejazd mnie kosztuje około 25 goszy (przesiadeczki, więc 20 przejazdów w ciągu doby nie jest niemozliwe do zrealizowania)... A gdzie tu mowa o miesięcznej czy kwartalnej sieciówce... 8-(

Pobudzisz swą kreatywność ;).

Nie umiem jeździć na rowerze praktycznie rzecz biorac. Co najmniej od 15 lat nie korzystam.
Może najwyższy czas na korepetycje - jak chcesz mogę Ci nawet pomóc kupić rower bo znam się "trochę" na tym - mam 3 w domu, parę lat doświadczenia w branży i rok w rok cały sezon śmigam rowerem do pracy :P

I wten sposób nastąpi promocja komunikacji indywidualnej. Nikt normalny nie zgodzi się na zakaz biletów okresowych, bo to podstawowe narzędzie promowania transportu zbiorowego. :bredzisz:

A widziałeś w tym kraju kiedyś, jakąkolwiek grupę gotową dobrowolnie zrezygnować z "przywilejów"?
Komunikacja indywidualna niekoniecznie, ale na pewno obudzi się w ludziach innowacyjność - np. rowery, rolki, deski, skutery itd.

Dlatego wybrałbym samochód. Proste i logiczne.

To już Twoja sprawa co wybierzesz ;)

to jest niebezpieczny argument - bo jak ktoś jeździ tez na rowerze, to czemu ma płacić za infrastrukturę dla samochodów? Itp. itd.

Choćby dlatego MeWa że rower jest tak samo uczestnikiem ruchu kołowego.
Powiem Ci więcej niebezpiecznie jest rzucać taki kontrargument bo widzisz, każdy z nas w mieście korzysta z dróg - "chlebuś i masełko" rano dostarczają samochodami, do sklepów towar dla klienta z nieba nie spada, policja, pogotowie, straż i inne służby korzystają z jedzni by dostać sie do domu i np. nam pomóc (lub spałować), komunikacja miejska w formie autobusy/trolejbusu również korzysta z infrastruktury, nawet administracja publiczna korzysta z jezdni. Na upartego wszystko w mieście kręci się w oparciu o jezdnię, dlatego akurat uzasadnionym jest to że za niego płacimy nawet nie jeżdżąc samochodami - owszem można i z tego ludzi odciążyć bezpośrednio ale wtedy za korzystanie z dróg zapłacimy podatek w chlebie czy innym towarze który dostarczono samochodem.


Ja tu widzę jakieś pomieszanie faktów. W pierwszej części "ludnością napływową" nazywasz mieszkańców podwarszawskich miejscowości
W drugiej przeciwstawiasz słowo/pojęcie "obywatel" "osobie napływowej" (ki czort?!).
A w trzeciej zakładasz, że "obcy" nie może być jednocześnie płatnikiem podatków w m.st. Warszawie.
Jako "ludź napływowy" stanowczo sprzeciwiam się takiej głupiej szermierce słownej - przyjezdny z innego regionu PL (czy to osiadły w granicach stolicy, czy w jednej z podwarszawskich miejscowości) może płacić podatki w nowym miejscu zamieszkania - czy to z meldunkiem (stając się "obywatelem", jak mniemam), czy bez.

Pierwszą sprawą jest to że ludnością napływową nazywam wszystkich spoza Warszawy - proponuję byś dokładnie przeczytał moje wypowiedzi, a nie odnosił się do nich poprzez wysunięte przez kogoś innego wnioski i sformułowania.

Drugą sprawą jest fakt że nie piszę nigdzie że obcy nie może być płatnikiem w Wawie, tylko że nie płaci a to zasadnicza różnica. Płacić w Wawie możesz oczywiście ale jak sam Wolfschen napisał jaki zdrowy człowiek się na to zgodzi skoro Warszawa ma jedne z najwyższych stawek podatkowych w Polsce - z tego co mi wiadomo nawet najwyższe?

Nawiasem mówiąc Twoje wypowiedzi zaczynam traktować jako interesującą prowokację...
Nawiasem mówiąc proponuję czytać ze zrozumieniem...


Podatki płaci się w miejscu zamieszkania i masz obowiązek zameldować się w miejscu zamieszkania... :)

Podatek płacisz tam gdzie rozliczy się firma która Cię zatrudnia - czyt jeśli na umowie wbijesz jak byk urzad skarbowy "Pcim Dolny" to rozliczy Cię w "Pcimiu Dolnym".

Odrębną sprawą jest fakt przedsiębiorstw które są zarejestrowane w malej mieścinie a zgodnie z prawem prowadzą działalność na "całym obszarze UE" - tu są dopiero przewały włacznie z vatem i akcyzą... :D

Awatar użytkownika
pawcio
Posty: 24804
Rejestracja: 16 gru 2005, 13:53
Lokalizacja: Os. Wilga

Post autor: pawcio » 17 wrz 2010, 7:05

Aligator pisze:przez 4 lata mieszkańcy Dąbrówki Wiślanej musieli jeździć do "miasta" 12m manami upchani jak Japończycy w metrze ponieważ "nie da się" puścić dłuższego autobusu na osiedle (cztery lata później śmigają 18m "solarki' pomimo że ulicy nie przebudowywano)
Przebudowano. Skręt z Modlińskiej w Aluzyjną.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem

Awatar użytkownika
person
(geograf)
Posty: 9512
Rejestracja: 15 gru 2005, 2:45
Lokalizacja: z szafy

Post autor: person » 17 wrz 2010, 8:53

Aligator pisze:Pierwszą sprawą jest to że ludnością napływową nazywam wszystkich spoza Warszawy - proponuję byś dokładnie przeczytał moje wypowiedzi, a nie odnosił się do nich poprzez wysunięte przez kogoś innego wnioski i sformułowania.
Ale jak to sprawdzasz - czy prawdziwymi warszawiakami są Ci, których przodkowie mieszkali tu przez I WŚ, II WŚ, czy przez '89? Czy człowiek urodzony w Warszawie z matki przyjezdnej jest warszawiakiem, czy nie?
Aligator pisze:Drugą sprawą jest fakt że nie piszę nigdzie że obcy nie może być płatnikiem w Wawie, tylko że nie płaci a to zasadnicza różnica.
Jak to nie płaci? PITa nie składa? Jeśli ma swoje mieszkania (hipoteka i te klimaty), to też nie płaci?!
pawcio pisze:
Aligator pisze:przez 4 lata mieszkańcy Dąbrówki Wiślanej musieli jeździć do "miasta" 12m manami upchani jak Japończycy w metrze ponieważ "nie da się" puścić dłuższego autobusu na osiedle (cztery lata później śmigają 18m "solarki' pomimo że ulicy nie przebudowywano)
Przebudowano. Skręt z Modlińskiej w Aluzyjną.
Gdyby była konkurencja, to by szybciej skręt przebudowali ;)
BTW: gdyby miało dbało o siebie, to by nie pozwoliło na budowę bloków w szczerym polu na końcu świata :/

Awatar użytkownika
chester
Posty: 2819
Rejestracja: 25 paź 2009, 22:07
Lokalizacja: Natolin

Post autor: chester » 17 wrz 2010, 9:19

Aligator pisze:No dobra trochę mnie nie było więc mam odrobinę do nadgonienia... zaczynamy:
[...]
W żadnym wypadku o tym mowy nie było. Jestem zdania że każdy korzystający z komunikacji powinien ponosić 100% koszt biletu.[...]
Korwinizm łamane przez utopia. Co to jest 100% koszt biletu? Niestety, obawiam się, że szukając prawdziwego 100% kosztu biletu zgubisz się gdzieś na poziomie kosztu emisji CO2 przez rafierię produkującą asfalt na drogę, a może i wcześniej.
Nie istnieje coś takiego, jeśli najpierw dokładnie nie zakreślisz ram tego kosztu.

Poza tym pojechałeś po bandzie z tymi "niech przyjezdny płaci 100%". A może rzecz ująć per saldo? Ja czesem pojadę do Lublina/Krakowa/Gdańska/Szczecina a i płacący podatki w tych miastach przyjadą do Warszawy. Pewnikiem circa about się zgodzi.
Wszak nie o to chodzi, by ZTM finansowało autobus do Lublina/Krakowa/Gdańska/Szczecina, natomiast omawiana delikatna kwestia tyczy właśnie tego, że taki autobus (lini 7xx) jeździ do tych zŁomianek, Pruszkowa, Legionowa, Bliznych, Izabelina czy gdzie jeszcze. Nieco pomieszałeś dwie kwestie, bo mieszkaniec Lublina w Warszawie (Englishman in New York) to co innego, niż autobus warszawski w zŁomiankach. Nadużycie.
Dla mnie nie ma znaczenia czy ten biedny "szkodnik" - nazwijmy rzecz po imieniu - pochodzi z Pruszkowa, Lublina czy Poznania. Każdego z nich korzystanie z moich (na marginesie Warszawiaka) podatków czyni pasożytem - ponieważ żywi się moim - Warszawiaka - kosztem.
Wszystko pięknie, póki siedzisz na czterech literach w Warszawie. Tylko że znów można zacząć nawzajem kosić się i każdy Łebczanin będzie protestował przeciwko darmowemu korzystaniu ze świeżego powietrza, morskiej wody i uroków krajobrazu przez tych obrzydliwych Warszawiaków, Ślązaków i Krakusów. I znów dojdziemy do poziomu rozliczeń typu odszkodowanie za złamanie ręki pana obsługującego kruszarkę w kopalni bazaltu, z którego fragment drogi warszawsko-łebskiej powstał w gminie X (i należne z tego tytułu od.. dla...).

Facet, trącisz utopijnym korwinizmem, z którego każdy zdroworozsądkowy człowiek powinien wyrosnąć pod koniec szkoły średniej, ewentualnie na wczesnych studiach. :D
mi o to by mieszkaniec Pruszkowa czy Lublina w zamian za to w pełni pokrył koszty swojej podróży po Warszawie - czy coś w tym niezwykłego?
Pod warunkiem, że alternatywą jest pełne pokrycie kosztów (też zewnętrznych) jazdy samochodem... Inaczej mieszkaniec Lublina czy Pruszkowa (w kontekście tematu to znów nadużycie, albo Pruszków i zŁomianki, albo Lublin i Szczecin) przesiądzie się do samochodu. A jak wszyscy warszawscy mieszkańcy Lublina i Szczecina przesiądą się do auta, to sam dopłacisz, by korzystali z komunikacji, bo sam na tym dostaniesz w de. Kto korwinizmem wojuje, od korwinizmu ginie.
płacisz tam gdzie rozliczy się firma która Cię zatrudnia - czyt jeśli na umowie bijesz jak byk urzad skarbowy "Pcim Dolny" to rozliczy Cię w "Pcimiu Dolnym".
Nie dziel włosa na czworo - wiadomo, że Twoim obowiązkiem jest zgłosić właściwy miejscu zamieszkania urząd.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.

Awatar użytkownika
pawcio
Posty: 24804
Rejestracja: 16 gru 2005, 13:53
Lokalizacja: Os. Wilga

Post autor: pawcio » 17 wrz 2010, 10:02

Aligator pisze:"Pcim Dolny" to rozliczy Cię w "Pcimiu Dolnym"
Nie ma Pcimia dolnego. Pcim jest jeden niepodzielny i niepowtarzalny.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem

ODPOWIEDZ