Miłośnik KM a kierowca autobusu
Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy
No nie wiem, wydaje mi się, że to kwestia zwyczajnej kultury osobistej.
Mi się wydaje, że znowu pierdzielisz bzdury aż oczy bolą.
BJ, nie myślałeś o pracy kierowcy autobusu? 
Spróbuj tego fachu.reserved pisze:Oczywiście ja teraz uogólniam, ale trochę przykre dla mnie jest to, jaki wielu kierowców ma stosunek do ludzi. Chyba zbyt wyidealizowałem ten zawód twierdząc, że chciałbym kierować autobusem, żeby służyć ludziom.
Ty tak na trzeźwo to piszesz czy może jednak wypiłeś jakieś pół litra wódki albo wziąłeś grzybki halucynkireserved pisze:A ja coraz częściej dochodzę do wniosku, że niektórzy znawcy zawodu kierowcy autobusu przestrzegając mnie przed pracą kierowcy mieli rację. Obserwuję jakiś czas już, że trzeba być chamem, niekulturalnym człowiekiem wyzywającym pasażerów, łamiącym przepisy gdzie tylko się da i mającym w poważaniu innych, żeby zostać kierowcą autobusu i nie być zjedzony przez innych kierowców. Oczywiście ja teraz uogólniam, ale trochę przykre dla mnie jest to, jaki wielu kierowców ma stosunek do ludzi. Chyba zbyt wyidealizowałem ten zawód twierdząc, że chciałbym kierować autobusem, żeby służyć ludziom.
[zdecydowałem się usunąć post, więc proszę moderatora o usunięcie, flash to taki człowiek, z którym nie pogadasz, i tak cię wyzwie, więc nie ma co ciągnąć dyskusji]
Flash napisał chyba najbardziej delikatnie, jak tylko potrafi. 
No dobrze, skoro tak się starał delikatnie napisać (trzeba takie rzeczy doceniać), to odpowiem mu. Otóż na trzeźwo. 
Jeżeli na trzeźwo, to po pijaku też nie myśl o pracy kierowcy. 
Nie martw się, ja w ogóle nie piję.
Nie no, mam świadomość, że to jedynie uogólnianie i mi się wydaje, że trochę przesadziłem z oceną kierowców. Doszedłem do wniosku, że ci z mniejszą kulturą osobistą po prostu wychodzą przed szereg, a jest mnóstwo kierowców, którzy po prostu robią swoje "po cichu". No ale fakt, ciężko zachować uśmiech i dobre wychowanie, gdy trzeba znosić pasażerów i tak duży stres, niemniej wydaje mi się, że nie usprawiedliwia to kierowców. Po prostu jeśli ktoś się do czegoś nie nadaje, to nie powinien tego robić. Takie jest moje zdanie na ten temat.
W tej pracy możesz być zaopatrzony w nieskończoną dawkę kultury osobistej i ogłady, mieć ambicje być przemiłym i ultrauprzejmym dla pasażerów. Możesz nawet to z powodzeniem wdrożyć w życie. Aż do czasu, kiedy ktoś po prostu zjebie Cię za to, że wykonujesz swoje obowiązki. Znam z autopsji przypadki opieprzania kierowcy za to, że na przystanku otworzyły się drzwi (delikwent dostał nimi w twarz, bo tak akurat stał), za to że przyjechał 2 minuty za późno (bo to jest skandal, pan powinien być tu o czasie), minutę za wcześnie ("przez ciebie mogłem nie zdążyć do pracy"), za to że nie wpuścił do autobusu na pętli ludzi zaraz po przyjeździe, bo trzeba było naprawić drzwi ("a co to panu szkodzi") a dziś pani na L-6 strzelała gigantyczne fochy bo ośmieliłem się poprosić ją o przyłożenie biletu do kasownika (co ma obowiązek zrobić nawet bez wezwania). Prędzej czy później trafiasz po prostu na człowieka dla którego kierowca jest nic nie wartym śmieciem i czegokolwiek by nie robił, jak dobrze swojej pracy nie wykonywał - śmieciem pozostanie.
Owszem - mimo tego nadal można być uprzejmym i kulturalnym. Tyle że po pewnym czasie człowieka trafia szlag, że wykonując pracę dąży do perfekcji, a nie dość że nie zostanie doceniony, to jest jeszcze wręcz przeciwnie
Oczywiście to też wyolbrzymienie i uogólnienie, ale trochę tak to widzę - zarówno z punktu widzenia swojego, jak i z opowieści koleżanek i kolegów z pracy.
Owszem - mimo tego nadal można być uprzejmym i kulturalnym. Tyle że po pewnym czasie człowieka trafia szlag, że wykonując pracę dąży do perfekcji, a nie dość że nie zostanie doceniony, to jest jeszcze wręcz przeciwnie
Oczywiście to też wyolbrzymienie i uogólnienie, ale trochę tak to widzę - zarówno z punktu widzenia swojego, jak i z opowieści koleżanek i kolegów z pracy.
noidea
Właśnie mnie zastanawia, który to jest punkt w regulaminie ZTM? Aha, jeśli na innych liniach lokalnych inni przewoźnicy (no może czasami jeszcze Sekar-Trans tym się interesuje, ale to też zależy tylko od kierowcy) mają gdzieś sprawę z biletami to się nie dziw reakcji ludzi. W L18 startującym również z Rynku w Starych Babicach jeszcze nigdy nie spotkałem się z sytuacją, żeby kierowca prosił o przytknięcie/skasowanie/kupienie biletu. Podobnie jest na innych liniach.Adam G. pisze:(...) a dziś pani na L-6 strzelała gigantyczne fochy bo ośmieliłem się poprosić ją o przyłożenie biletu do kasownika (co ma obowiązek zrobić nawet bez wezwania).
Heh, do dziś mam w pamięci mojego kiedyś kolegę ze studiów, dziś doktora nauk (więc teoretycznie powinien mieć umiejętność łączenia przyczyn ze skutkami i wyciągania wniosków), który podleciał do kierowcy 503 z tzw. twarzą. Fakt, czekaliśmy na przystanku ponadstandardowo długo, ale było to wieczór po całodziennej śnieżycy, więc wiadomo, że wtedy człowiek jest szczęśliwy, jak podjedzie cokolwiek dokądkolwiek. Więc konieczność tłumaczenia, że nie jest się wielbłądem - lub przynajmniej umiejętność zlewania takich przypadków powinna być wpisana w zakres obowiązków.Adam G. pisze:W tej pracy możesz być zaopatrzony w nieskończoną dawkę kultury osobistej i ogłady, mieć ambicje być przemiłym i ultrauprzejmym dla pasażerów. Możesz nawet to z powodzeniem wdrożyć w życie. Aż do czasu, kiedy ktoś po prostu zjebie Cię za to, że wykonujesz swoje obowiązki
Popatrz, jaka franca!
O, dzięki za merytoryczne komentarze. 
Adam G., ja wszystko wiem, rozumiem, sam jestem świadkiem niektórych akcji i już jak czasem tylko patrzę z boku na to, jak kierowcy są traktowani przez pasażerów, to odechciewa mi się myśleć o tej pracy, a co dopiero jeśli już tam dołączę. Natomiast jest wiele zawodów, w których pracownicy są skazani na podobne traktowanie, a jednak muszą trzymać poziom. Nawet ostatnio czytałem artykuł na portalu natemat.pl o hostessach, które pracują na biznesowych konferencjach etc. Skarżyły się one, że ci bogaci ludzie pojawiający się na tych wydarzeniach traktują je jak zwykłe szmaty, z którymi można pójść potem na sex, a one muszą te wszystkie zaloty znosić i jednocześnie być miłym i się uśmiechać, bo za to im płacą. No i trzeba. Nie widzę powodu zatem dlaczego kierowca ma nie mieć kultury osobistej nawet jak jest non stop wyszydzany. Inna sprawa, że to sprawa człowieka. Kiedyś na fan page'u ZTM była jakaś dyskusja i napisałem prywatnie do nieznajomego mi kierowcy autobusu (który zresztą udziela się na tym forum) z grzecznym pytaniem o wyjaśnienie pewnej kwestii, zwyczajnie byłem ciekawy. Dostałem mniej więcej taką odpowiedź: "spierdalaj jebany trollu". No dobra, to jest internet, tutaj każdy może sobie pokozaczyć, więc weźmy za przykład pewną sytuację z reala, którą opisywał pewien internauta na fan page'u ZTM. Chłopak w zatłoczonym autobusie oparł się o szybę kierowcy i wywiązała się następująca dyskusja:
Adam G., ja wszystko wiem, rozumiem, sam jestem świadkiem niektórych akcji i już jak czasem tylko patrzę z boku na to, jak kierowcy są traktowani przez pasażerów, to odechciewa mi się myśleć o tej pracy, a co dopiero jeśli już tam dołączę. Natomiast jest wiele zawodów, w których pracownicy są skazani na podobne traktowanie, a jednak muszą trzymać poziom. Nawet ostatnio czytałem artykuł na portalu natemat.pl o hostessach, które pracują na biznesowych konferencjach etc. Skarżyły się one, że ci bogaci ludzie pojawiający się na tych wydarzeniach traktują je jak zwykłe szmaty, z którymi można pójść potem na sex, a one muszą te wszystkie zaloty znosić i jednocześnie być miłym i się uśmiechać, bo za to im płacą. No i trzeba. Nie widzę powodu zatem dlaczego kierowca ma nie mieć kultury osobistej nawet jak jest non stop wyszydzany. Inna sprawa, że to sprawa człowieka. Kiedyś na fan page'u ZTM była jakaś dyskusja i napisałem prywatnie do nieznajomego mi kierowcy autobusu (który zresztą udziela się na tym forum) z grzecznym pytaniem o wyjaśnienie pewnej kwestii, zwyczajnie byłem ciekawy. Dostałem mniej więcej taką odpowiedź: "spierdalaj jebany trollu". No dobra, to jest internet, tutaj każdy może sobie pokozaczyć, więc weźmy za przykład pewną sytuację z reala, którą opisywał pewien internauta na fan page'u ZTM. Chłopak w zatłoczonym autobusie oparł się o szybę kierowcy i wywiązała się następująca dyskusja:
Kierowcy bronili w komentarzach... kierowcy! Moim zdaniem jest to absolutne przegięcie, co ten biedny chłopak zrobił, że kierowca z takim brakiem kultury do niego z gębą? Zwracanie się na "Ty" choćby... kurczę, ja sobie nie wyobrażam do nikogo nieznajomego w ogóle tak odpowiedzieć... Wydaje mi się, że tak jak kierowca może być zmęczony, wkurzony, zły, tak jest pewien poziom kultury, którego przekraczać w dół się nie powinno, bo to świadczy jedynie o tym, że facet spod budki z piwem wyszedł. A moim zdaniem ktoś taki za bezpieczeństwo pasażerów odpowiadać nie powinien. Nie wiem czy się ze mną zgodzicie.Kierowca: co to jest?!
Ja: co?
Kierowca: co to jest? To jest szyba oslaniajaca, nie opieraj sie o to!
Ja: wystarczy powiedziec, nie musi Pan krzyczec
Kierowca: Ty mi nie mow co ja mam robic!
Ja: nie przypominam sobie zebysmy byli na "Ty", troche kultury...
Kierowca: Ty juz pokazales kulture!
L18 miałem okazję wczoraj jechać do Lipkowa, oprócz mnie jechały dwie osoby. Generalnie na lokalnych obsługiwanych przez mniejszych przewoźników ludzie się znają, stąd też takie a nie inne podejście do odbijania kart. Jadąc zresztą do Dąbkowizny niegdyś byłem świadkiem pretensji jakiejś nerwowej pasażerki względem kierowcy o to, że ośmielił się poprosić ją o odbicie WKMki (kłóciła się o to, że w ZTMie jej powiedzieli, że trzeba odbić pierwszym razem tylko - jak widać, intelektem nie grzeszyła).
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43